Prolog

367 12 0

-Hej!

Właśnie miałam popchnąć wielkie szklane drzwi, aby wyjść na zewnątrz, ale jak na rozkaz odwróciłam się, chłopak chyba wołał do mnie. Podbiegł i otworzył przede mną drzwi. Wskazał gestem dłoni, że mam pierwszeństwo, więc pospiesznie wyszłam na świeże powietrze. Szatyn podążał za mną.

-Ty jesteś Chloe, tak?

Z zaciekawieniem wpatrywałam się w jego twarz. Założyłam kosmyk włosów za ucho i niepewnie potaknęłam głową.

-Jestem Luke.

Uśmiechnął się i podał mi dłoń. Też się uśmiechnęłam i odpowiedziałam na jego gest. Spojrzałam pytająco, a Luke zaczął mówić.

-Widziałem twój casting. To było świetne, nadawałabyś się tu. Sporo można się od Ciebie nauczyć.

Zaciekawił mnie, zdałam sobie sprawę, że obserwował mnie z za szyby, nie było go w sali. Chyba..

-Ty też tańczyłeś? Przepraszam nie zwróciłam uwagi.

-Nie. Tańczę tu już jakiś czas.

Uśmiechnął się dając mi znać, że nic takiego się nie stało.

- Mam nadzieję, że za jakiś czas razem będziemy się tu uczyć.

-Okażę się na dwa tygodnie.

To będą najgorsze dwa tygodnie mojego życia, taka nie pewność mnie dobija, nienawidzę takich spraw. Chłopak zatrzymał się nagle i zaczął wyjmować coś ze swojej teczki.

-Słuchaj, jeśli wszystko pójdzie okey to możemy zacząć dużo wcześniej. Jeśli chcesz, możesz przychodzić na zajęcia już za trzy tygodnie. Przed rozpoczęciem roku. To takie dodatkowe zajęcia, ale będzie miło jeśli się zjawisz, możemy potańczyć tak po prostu, sala będzie dostępna.

Chłopak mówił bardzo szybko, miałam wrażenie, że odrobinę się stresuje, jakby bał się że odmówię.

-Może dałabyś mi swój numer, odezwałbym się za jakiś czas.

Wyciągnął przed siebie teczkę z kartką i długopis, którą wygrzebał z torby. Uśmiechnęłam się i zabrałam teczkę, popatrzałam na niego a on nerwowo podniósł kąciki ust do góry. Zapisałam swój numer na niedbale i szybko wyrwanej kartce z zeszytu i z powrotem mu ją wręczyłam. Jego uśmiech wyraźnie się rozszerzył. Mój też, na widok jego uśmiechu, był słodki.

-Muszę lecieć. Do zobaczenia.

Poprawiłam torbę na ramieniu i ruszyłam w stronę samochodu.

-Paa!

Słyszałam już za sobą. Był uroczy. Wygrzebałam w torbie kluczyki do auta i wsiadłam do środka. Teraz przez dwa tygodnie będę żyła castingiem. Nie wiem jak wytrzymam, tak strasznie się denerwuję, od zawsze chciałam to robić. Od zawsze taniec był moim pomysłem na życie. W rodzinnym mieście nie miałam tak dużych możliwości, tutaj na reszcie mam szansę. To tak trochę zacząć coś od nowa. Bo w sumie wszystko jest nowe. Nowe środowisko, nowi ludzie. Nagle mój telefon zaczął wibrować. Wygrzebałam go z kieszeni spodni i odebrałam nie patrząc na ekran komórki.

-Tak?

Przytrzymywałam telefon ramieniem, bo ręce miałam na kierownicy. Tata za takie coś dałby mi nieźle popalić.

-Chloe? Hej, pamiętasz o naszym dzisiejszym spotkaniu?

-Jasne. Będę na czas, na szczęście nie trwało to tak długo jak przypuszczałam.

-Nooo właśnie, mam sprawę. Nie będziesz zła, jeśli przełożyłybyśmy to na 19:00? Dylan chce się zobaczyć. Przecież wiesz, że nie mogę odmówić, zależy mi na nim...

Coś jeszcze chyba gadała ale pospiesznie jej przerwałam, inaczej sama by się chyba nie zamknęła.

-Maggy.. Maggy! Jasne, że tak. To nie problem, przecież wiesz. Trzymam kciuki, do zobaczenia wieczorem, paa.

-Wiesz jak Cie kocham, tak?

-Ja Ciebie też.

-Buziaki, paa.

Odłożyłam komórkę i zaczęłam się uśmiechać, sama do siebie. Maggy jest urocza, cieszę się że ją mam. Wcześniej po prostu się znałyśmy, do Sam'a przylatywałam raz na jakiś czas, to jego dobra znajoma. Ale teraz gdy się tu przeprowadziłam czuję, że nasza więź się zacieśniła, zaprzyjaźniłyśmy się. Bez niej i brata ciężko byłoby mi zacząć.

ask: @chloe_biieber

Say you remember me | Justin Bieber Fanfiction cz. 1Przeczytaj tę opowieść za DARMO!