Epilog

2.2K 242 82

Cicho przemierzałam korytarz, niepewnie stawiając każdy krok. Czułam się tam źle, a nawet gorzej. W głowie miałam pustkę, kompletnie nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. 

Znad przymrużonych powiek spojrzałam na wielkie, drewniane drzwi, którymi wyszłam jakiś czas wcześniej, nie mogąc znieść tego co działo się w środku pomieszczenia. Otuliłam się ramionami, starając się przypomnieć sobie uczucie, któe czułam, kiedy przytulał mnie jakiś czas wcześniej chłopak, którego zobaczyłam po kilku tygodniach na sali za tymi ogromnymi drzwiami. 

Przez ten czas wszystko powoli wracało do normy. Rodzina, przyjaciele i chłopak, z którym zerwałam, nie mogąc pogodzić się z tym, że nie miał na imię Harry i w żadnym stopniu mi go nie przypominał. 

Starając się unormować oddech, poprawiłam opadające na oczy włosy i poczułam spadające po moich policzkach łzy. To kompletnie nie tak miało być. 

Po chwili na pustym korytarzu rozległ się trzask otwieranego zamka, a gdy odwróciłam się za siebie, zobaczyłam jak wyprowadzają bruneta z zakutymi rękami. Spojrzał na mnie swoimi zielonymi oczami i najprawdopodobniej chciał się uśmiechnąć, ale moja niewyrażająca żadnych emocji twarz rozproszyła go, więc nie był pewien co powinien zrobić. 

Patrzyłam po prostu pusto w niego i nie odzywałam się do czasu aż podeszła do mnie moja mama, która również spojrzała na niego i objęła mnie delikatnie, sprawiając, że poczułam się nieswojo. 

- Ile dostał? - Spytałam cicho, a w moim głosie słychać było chrypkę, ponieważ niewiele mówiłam od kiedy nie było żadnego z chłopaków w moim towarzystwie. 

- Sześć lat i zakaz zbliżania się do ciebie do końca swojego życia. 

Skinęłam jedynie głową, głośno przełykając ślinę. 

Chłopak, widząc moją reakcję na jej słowa, zaczął się szarpać, próbując zbliżyć się do mnie chociażby na jedną minutę. 

- Avalon, spójrz na mnie! - Krzyknął, a ja z łamiącym sercem spuściłam głowę. - Avalon, wszystko będzie dobrze! Poradzimy sobie! - Krzyczał, sprawiając, że moje serce pękało powoli i boleśnie. 

Nie dał rady wyrwać się strażnikom, a gdy drzwi wejściowe zatrzasnęły się za nim, mama pogładziła moje ramię i delikatnie pocałowała mnie w policzek. 

- Nie kochasz go, słoneczko. Tylko ci się wydawało. 

Stockholm Syndrome // H.S. ✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!