- Chodzi o to, że ... - Odezwał się, drapiąc nerwowo swój kark. - Tak ? - Spytałam patrząc na jego twarz. Byłam dziwnie spokojna, a nie powinnam, jestem w domu, który pewnie nie jest tylko jego, ale i tak jak głupia siedze na pufie zastanawiając się o co może mu chodzić. Jestem idiotka....

- Jason ! - Z korytarza usłyszałam głos jakiegoś mężczyzny, od razu się spięłam i wstałam na równe nogi - Gdzie jest ta dziwka ?!- Spojrzałam na chłopaka, który jedynie westchnął i poszedł w tamtym kierunku skąd dochodziły krzyki.

Byłam wręcz pewna, że chodzi o mnie, ale czy on mógł mi to zrobić?! Przywieźć pod pretekstem " Chce wiedzieć o co chodzi Brad'owi?" To nie możliwe prawda! 

Nie wiedząc co robić zwyczajnie stchórzyłam i podbiegłam do balkonowych drzwi, które lekko uchyliłam. Prześlizgnęłam sie przez nie wielka dziurę; nie chciałam ryzykować, ze ktoś mnie usłyszy, wiec przesunęłam je tak abym miała szanse wyjść. Momentalnie uderzyło mnie zimno, które owładnęło moim ciałem. Gęsia skorka wytworzyła sie na całym moim ciele, ale to nie przeszkodziło mi w rozglądaniu sie na duże podwórko. Wszędzie były jakieś krzaki i krzewy, nie daleko po prawej stronie byl plac z czerwonej kostki, gdzie stal stol z krzesłami i grillem znajdującym sie przy ścianie budynku z którego krotko mówiąc zwiałam, a może wyszłam? Po lewej stronie byl wielki basen z przezroczysta woda i pewnie lodowata jak cholera !

- Victoria?- Usłyszałam ze środka zdesperowany glos Jasona, od razu wzdrygnęłam sie na obraz jego twarzy w tym momencie -Jak najszybciej zbiegłam z betonowych schodków na trawnik, szukając jakiegoś miejsca aby przecisnąć sie i wybiec na drogę. Ku mojemu zdziwieniu ujrzałam furtkę. Pobiegłam w tamta strone potykając sie o swoje stopy, zdyszana otworzyłam ja.

Szukałam jakiejś tabliczki z adresem, która pomogłaby mi i to bardzo, ale nie bładze po tym osiedlu od godziny i dalej jestem w czarnej dupie. Najgorsze jest to, że czuję się obserwowana i to wcale dobrze nie wróży. Nie wiem co mam  myśleć, jestem nad przepaścią w którą wlecę w najbliższym czasie, jak nie dziś. Oh czy ja słyszę samochody ?! Skręciłam w prawą stronę i truchtem biegłam w stronę odgłosów ślinków aut. EUREKA ! Szosa .. Czemu każdy człowiek, którego znam musi mieszkać po pierwsze na zadupiu, a po drugie pare kilometrów za miastem, a co najważniejsze dlaczego nie wiedziałam, że wyjechaliśmy po za miasto ? Ahh Jason. Zrobiłam kwaśną mine i odwróciłam się do tabliczki na której było napisane dużymi białymi literami  " Bradford" Wow. Wyjęłam swój telefon, aby jak najszybciej zadzwonić po  taksówkę. Nie chce tu dłużej stać i słuchać klaksonów przejeżdżających samochodów. Serio..nie jestem prostytutką. 

- Dzień dobry - Odezwał się mężczyzna, który zjechał sowim autem na pobocze- Pani dzwoniła do mnie, tak ? - Zapytał z lekkim uśmiechem.

- Tak to ja - Wsiadłam do samochodu, mówiąc gdzie chce jechać i bez żadnych wyjaśnień zwyczajnie zapięłam swój pas bezpieczeństwa. Myśl, że mógł twierdzić ten człowiek, że jestem dziwką, strasznie mnie denerwuje ! Patrzyłam na mijające drzewa przed oczami i stawałam się senna. - Proszę się zatrzymać - Krzyknęłam zdenerwowana, a gdy tylko zatrzymaliśmy się na poboczu, wybiegłam na zewnątrz. Z mojej strony było to dosyć dziwne, ale byłam wręcz pewna, że widziałam jakąś dziewczynę siedząca koło drzewa. I miałam racje. Brunetka miała spuszczoną głowę na swoje podkulone do klatki piersiowej kolana . Pociągała nosem i łkała. Kucnęłam koło niej, a swoją dłon położyłam na jej ramieniu. Podnosiła swoją głowę, a moje oczy momentalnie się zaszkliły. 

- O boże Emily ! - Zaskoczona szybko ujęłam ja w mocny uścisku- Co ty tu robisz ?! Co Ci się stało ? - Odrywając się od niej, zaczęłam badać każdy jej skrawek pobijanie cery. Cały jej makijaż rozmył się przez łzy, ale nie zakrył jej podbitego oka i paru zadrapań wokół skroni. Jej usta były spuchnięte , a dolna warga przecięta. Nie trudno było zgadnąć, że rana był jeszcze świeża. 

- Vi..ctoria - Jakała się - Za..wieś mnie do do..mu, proszę ! - Błagalnie na mnie spojrzała, a moje serce zaczęło krwawić z rozpaczy, dlaczego ktoś zrobił jej takie świństwo ?! Czemu ! 

- Oczywiście, chodźmy. Będzie dobrze zobaczysz, obiecuje. - Jeszcze raz ją przytuliłam, a następnie pomogłam wstać i wsiąść do samochodu. Nie wiedziałam co zrobić...pytać się o cokolwiek, czy po prostu dać jej trochę spokoju ? 

Siedziałyśmy  u mnie w salonie na kanapie, Emily trzymała w sowich drżących dłoniach kubek gorącej czekolady, zawinięta w puszysty koc. Było cicho i niezręcznie. Ona nic nie mówiła, a ja bałam się odezwać. Jedynie przyglądałam się jej raną na twarzy i próbowałam nie pozwolić, aby moje łzy wypłynęły kaskadami na moje policzki. Była zdruzgotana całym tym wydarzeniem, a dodatkowo, nie wiedziałam co się stało i w pewnym sensie czułam się wina. Pragnęłam ulżyć jej cierpienia, wiedziałam że psychicznie jest wrakiem. 

-Emily - Bąknęłam nieśmiało, poprawiając swojego kucyka.

- Tak-k ? - Odezwała się łamiącym głosem i dobrze wiedziałam, że zaraz znów zacznie płakać. Dziękowałam Bogu, że przynajmniej jesteśmy same w domu, nie mam pojęcia co by mama zrobiła, jakby zobaczyła moją najlepszą przyjaciółkę w takim stanie. Właśnie "BEST FRIEND" a ja nie mogę dotrzeć do niej, czy to dobra oznaka przyjaźni ? Nie sądzę. 

- Powiesz mi? - Szepnęłam ściskając poduszkę leżącą na moich kolanach, która przylegała do mojej klatki piersiowej. - Proszę, chce Ci pomóc. - Błagalnie  spojrzałam  na dziewczynę ze spuszczoną głową, jej brązowe włosy spadły  kaskadami wzdłuż jej twarzy, tworząc kurtynę izolującą  ją od mojego przenikliwego zdesperowanego wzroku. 

-S- szła-mm d-do szk-oły. - Jej cichy głos odbił się echem w mojej głowie tworząc historie, która prawdopodobnie była prawdziwa. - Odwróciłam się i poczułam mocny zapach jakiegoś preparatu. - Podniosła swój wzrok  na mnie, a moje gardło zacisnęło sie z żalu. - Później po prostu straciłam przytomność tak mi się wydaje. - Stwierdziła pociągając nosem, a oczy przetarła eliminując nadmiar tuszu zebranego pod oczami. Przybliżyłam się do niej, pociągając do siebie. - Będzie dobrze.-  Powiedziałam krótko, masują powoli jej plecy. 

- O-on ... chciał ... - Urwała drżąc w moich ramionach. Czuła jak moja  koszulka staje się mokra. Westchnęłam. Znów płakała. 

ChangePrzeczytaj tę opowieść za DARMO!