Droga do domu dziadków Lily wydaje mi się być wiecznością, mimo że na drodze nie ma wiele samochodów. Prawie w ogóle i nie dziwię się, bo za dwadzieścia minut będzie czwarta w nocy. Jestem wykończona fizycznie, ale o wiele bardziej psychicznie. Nie wiem o czym mam myśleć. Z jednej strony chcę po prostu, żeby ten dzień się skończył, żebym mogła pójść spać i zapomnieć o wszystkim i o wszystkich, a później obudzić się i niczego nie móc pamiętać tylko zacząć z nową, pustą kartką. Z drugiej strony wiem, że nie mogę tak po prostu o wszystkim zapomnieć, bo to niemożliwe. Temat mojego dzieciństwa i okresu dojrzewania to bagno, którego nikomu nie życzę. Takie napady, w których myślałam o śmierci były często od trzynastego do prawie szesnastego roku życia. Nawet rozmowy z psychologiem nic mi nie dawały, bo zwyczajnie nie chciałam z nikim o niczym rozmawiać. Właściwie to bardzo mało rozmawiałam z kimkolwiek. Odkąd poznałam Harry'ego moje życie naprawdę się zmieniło. Ja się zmieniłam i szkoda czasu na wymienianie konkretów, bo to zajęłoby cholernie dużo czasu, a ja jedynie mogę być wdzięczna najważniejszej osobie w moim życiu za to, co dla mnie zrobił i nadal robi oraz osobie, która czuwa nade mną z góry. Tato..

Chwytam Harry'ego dłoń i ściskam. Nasze tęczówki wtapiają się w siebie przez chwilę, ale ja odwracam wzrok, bo zdaję sobie sprawę, że Harry umie bardzo dobrze czytać, a szczególnie ze mnie. Jego silniejszy uścisk daje mi znak, że jest ze mną i nie pozwoli mi się załamać.

Gdy dojeżdżamy na miejsce budzę Lily, która wysiada po chwili z auta. Uśmiecham się na widok przytulonej Alex do Niall'a, którzy są pogrążeni we śnie. Nasza trójka stoi niedaleko uruchomionego samochodu. Uśmiecham się lekko na uścisk Lily, który ofiaruje Harry'mu i śpiąca dziękuje mu za odwiezienie i ogółem za wszystko, a po chwili zwraca się do mnie, że klucz jest w doniczce i żegna się ze mną małym uściskiem oraz krótkim dobranoc, po czym znika szybko w domu. Nie jestem pewna, co powinnam teraz zrobić. Powiedzieć 'dziękuję i do jutra' czy poczekać, aż on zacznie mówić? Zdejmuję jego kurtkę i oddaję mu ją. Chcę, żeby jemu było ciepło, bo przecież to on ma do pokonania prawie godzinną drogę, więc nie chcę, aby zmarzł. Przyjmuje ją nieprzekonany i wkłada po chwili, a ja uśmiecham się skrępowana.

     - Nie chcę Cię zostawiać w takim stanie, gdy wiem, że jesteś w rozsypce.

Z jednej strony cieszę się, że tak dobrze mnie zna, ale z drugiej to jest niewygodne.

     - Jest okej, serio. Dam dobie radę. W końcu jestem już dużą dziewczynką.

     - Chcę, żebyś wiedziała, że nie musisz brać wszystkiego na siebie. Jesteśmy w tym razem, słyszysz? Po prostu chcę móc Cię przytulić, bo wiem, że gdy odjadę Ty leżąc w łóżku zaczniesz od nowa o wszystkim myśleć, a wtedy się rozkleisz, a ja pragnę być tym, który Cię pocieszy i ochroni przed niesprawiedliwością tego popierdolonego świata.

Oddycham głęboko w jego klatkę piersiową i powstrzymuję się przed ponownym rozklejeniem się, bo zdaję sobie sprawę, że on naprawdę cholernie dobrze mnie zna.

     - Mogę spać w pieprzonym samochodzie, byleby tylko być blisko Ciebie.

Oplatam ramionami jego kark i wpatruję się w jego zielone tęczówki.

     - To nie będzie konieczne. Naprawdę sobie poradzę. W końcu jestem dziewczyną Harry'ego Styles'a. Zobaczymy się po południu, w porządku? Jedź już, proszę.

     - Dobrze, ale musisz mi obiecać, że zadzwonisz do mnie, jeśli tylko będzie coś nie tak.

Pokiwałam głową w geście zgody i stanęłam na palcach, aby mocniej się wtulić w jego szyję i poczuć jego zapach, dzięki któremu jestem bardziej spokojna. Jego usta muskają mój policzek i dotykają ust, które łączą się w delikatnym pocałunku, który odwzajemniam.

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!