Part 1

724 56 9


Pierwszy raz w życiu robiłem interesy z tak młodym chłopaczkiem. Chyba niedawno musiał się wciągnąć w tą branżę. Miał na oko z dwadzieścia pięć lat. Nie wiem dla kogo pracował, ani jaki ma cel w kupowaniu takiej ilości broni, ale załatwiłem mu to. Spotkaliśmy się na stacji serwisowej Vince'a Lambardiego przy wjeździe na autostradę, a po krótkiej rozmowie pojechaliśmy do garażu na tyłach osiedla, w przeludnionej komercyjno-mieszkalnej okolicy. Należał do mojego kumpla, on także miał załatwić towar. Często robiłem z nim interesy. Od zawsze potrafił załatwić praktycznie wszystko. Ja byłem lepszy w transakcjach. Ustalałem, a on sprowadzał. Cieszył się zaufaniem wśród wielu ludzi. Wjechaliśmy do budynku mogącego spokojnie pomieścić dwa auta. Wysiedliśmy z samochodów.

-Młody, więc tutaj umówiłem się z dostawcą. Będzie za jakiś czas z towarem. Musimy uzbroić się w cierpliwość. - On zrozumiał. Chwilę panowała cisza, lecz prędko ją przerwał. Zaczął nawijać coś o polityce, oraz ostatnich posunięciach jakiegoś premiera. O takie ogólne tematy. Ja oparty o bagażnik samochodu od pewnego czasu, już go nie słuchałem, tylko kiwałem głową z uśmiechem. Przypatrywałem mu się. Chłopak nie był brzydki. Co ja mówię, bardzo mi się podobał. Gdyby nie chodziło o interesy pewnie bym go wziął. Nawet tu i teraz, ale kumpel by mnie zabił, gdybyśmy stracili możliwość na tyle kasy. Był wysokim brunetem o niebieskich oczach. Miał na sobie jasne jeansy, przyległy T-shirt, a jego ramiona przykrywała rozpięta skórzana kurtka. Pomyślałem, że może jednak jest jakieś wyjście, żeby on nie zrezygnował z transakcji, a żebym ja dostał czego chcę.

-Michael, z jakiego powodu prowadzisz z nami interesy?- chłopak zdziwił się, do tej pory podał się jako Tom, ale przecież nie jestem głupi. Sprawdziłem go sobie.

-Jaki Michael. Tom, to po pierwsze. Po drugie, bo po prostu chce. Potrzebuję.

-Jak bardzo?

-Domyśl się, skoro tu jestem i czekam, to chyba raczej mi zależy.- zachowywał się lekko agresywnie, wiem, że to taka ludzka reakcja na strach. Tak naprawdę pewnie się boi, że mogę zrezygnować z interesów, albo go zabić.

-Rozumiem. Nie wiem, ile będziemy jeszcze czekać na dostawcę... może się napijemy czegoś?

-Nie dzięki.

-Jak to? Jeszcze powiedz chłopczyku, że nigdy nie piłeś.

-Nie jestem żadnym chłopczykiem. Piłem, tylko wolę zostać trzeźwy. Prowadzę.

-Mówiłem, że pewnie trochę mu to jeszcze zejdzie. Jednym kieliszkiem się nie upijesz a zanim się na niego doczekamy zdążysz wytrzeźwieć.- poszedłem i wyciągnąłem z jedynej szafki w garażu alkohol. Nalazłam nam do kieliszków, które także tam znalazłem. Dosypałem mu lekki środek odurzający. Nie pytałem już czy chce, tylko mu podałem. Podniosłem lekko do góry, po czym zacząłem pić. On tak patrzył na ten napój, ale po namyśle też się napił. Wpadł w moją zasadzkę. Chciało mi się śmiać. Naprawdę nie ma żadnego doświadczenia, jeśli chodzi o te sfery ludzi. Taki biedy chłopczyk. Odczekałem chwilę, od kiedy wypił całe i zauważyłem, że moja zaufana substancja zaczyna działać. Chłopak zaczął zamykać oczy. To niebyło nasenne. Miło tylko zmniejszyć jego opór i trochę go nakręcić. Na jego bladych policzkach pojawiły się lekkie rumieńce. Wyjąłem telefon z kieszeni i wysłałem SMS-a kumplowi „Nie spiesz się. Mam zajęcie.". Wziąłem od chłopaka szklankę i odstawiłem na półkę obok. On otworzył oczy, spojrzał na mnie, ale szybko spuścił wzrok chowając twarz w kołnierzu. Przysunąłem się do niego i przyciągnąłem go do pocałunku. Spotkałem się z energicznym sprzeciwem, ale niebyło to nic konkretnego. Jedną ręką objąłem go w pasie, a drugą wyjąłem jego pistolet z kieszeni, rozładowałem i rzuciłem na podłogę. Zaangażowałem się w pocałunek pogłębiając go. Jego opór z chwili na chwilę malał, a po dłuższym momencie zaczął nawet odwzajemnić moje poczynania. Drag go po prostu zaczął nakręcać. Nie obchodziło mnie, że on naprawdę tego nie chce, może nawet jest hetero. Może w domu czeka na niego dziewczyna... teraz należy do mnie. Pocałunkami zszedłem na szyję, a rękami wdarłem się pod bluzkę gładząc jego brzuch. Zacząłem powolnie pozbywać się jego garderoby. Zdjąłem z niego kurtkę i przymierzałem się do bluzki, ale odepchnął mnie, czego się nie spodziewałem.

-Czego mi tam dosypałeś?

-Czegoś fajnego.

-Ta fajnego. Może dla ciebie.

-Słuchaj. Robisz co mówię, albo umowy i towaru nie ma.- zmieszał się. Czyli dobrze go przejrzałem. Potrzebował tego zamówienia. Podszedłem pewnie do niego chwytając rąbek bluzki. Nie spotkałem żadnego sprzeciwu i z zadowoleniem zdjąłem ją z niego. Przejechałem dłonią od jego szyi w dół, zatrzymując się przy pasku od spodni. Patrzyłem na jego pięknie wyrzeźbione ciało i bardzo zapragnąłem go już przelecieć. Zabrałem się za rozpinanie paska, ale zatrzymał mnie.

-Nie...

-Lepiej się poddaj, to wszystko będzie w porządku.

-Nie...-mówił nieprzytomnie.

-A zależy Ci na tej transakcji ?

-To szantaż...

-... i dragi, czyli moje ulubione połącznie, a teraz grzecznie się zamknij.- naparłem na jego barki, a on bez oporu tym razem uklęknął. - Wiesz co robić. No postaraj się.- Klepnąłem go w policzek. Chłopak powolnie rozpiął rozporek i zsunął bokserki wyjmując moją męskość. Przejechał dłonią po całej jego długości, po czym pocałował główkę. Wplotłem palce w jego włosy i docisnąłem go do siebie tak, że cały penis znikł w jego słodkich ustach. Chłopak zaczął kaszleć i dławić się, ale nie zrobiło to na mnie wrażenia. Wyszedłem z niego, a Michael zaczął łapczywie łapać powietrze.-Rozluźnij gardło i oddychaj przez nos. Inaczej za drugim razem się udusisz.-Ponownie zatopiłem się w nim. Młody dusił się, lecz nie odpuszczałem. Chwilę później opamiętał się już i tylko patrzył na mnie. Zacząłem poruszać powolnie biodrami, a chłopak ponownie zaczął się dławić. Do oczu napłynęły mu łzy, a po brodzie spływała stróżka śliny. Jak ja lubię taki widok. Przymknąłem oczy pieprząc jego usta. Nie chciałem tak dojść, więc ta fajna zabawa trwała dość krótko. Podniosłem go za włosy do góry, a następnie zdjąłem jego spodnie razem z bielizną. Też był podniecony. Mimo, że może mu się to zbyt nie podobało. Obróciłem do tyłem do siebie i pchnąłem na maskę samochodu. Michael jęknął gdy jego rozgrzana skóra zetknęła się z zimną blachą. Zacząłem całować go po karku naprowadzając swojego penisa na jego wejście. Wszedłem jednym płynnym ruchem, uwalniając głośny krzyk z jego ust. Poczekałem chwilę, i zacząłem się poruszać . Najpierw powoli, lecz słysząc jego jęki stopniowo przyspieszałem. Dłonią odnalazłem jego penisa i zacząłem go stymulować. Chłopak był w tym tak dobry, że po chwili doszedłem. Puściłem chłopaka, a on bezwładnie zsunął się na podłogę.

-No... pomóż sobie. Ja popatrzę. - Michael podniósł na mnie swoje niebieskie oczy, po czym oblał się rumieńcem. Ogarnąłem się szybko i szturchnąłem go nogą, ponaglając. On powoli wziął swojego penisa do ręki i przeciągnął po nim ręką. Jękną głośno wraz z pierwszym ruchem. Kolejne były coraz szybsze i głośniejsze. W końcu doszedł na swoją rękę. Uśmiechnąłem się po czym wyjąłem telefon i zrobiłem mu kilka zdjęć. Spodobał mi się. -Nikomu o tym nie mówisz, jasne? - chłopak zrozumiał i przytaknął głową.- A teraz szybko się doprowadzaj do porządku bo zaraz tu będzie towar.- on praktycznie zerwał się z podłogi podchodząc do swoich ciuchów. Wysłałem kumplowi sms'a, że może spokojnie przyjeżdżać. Spojrzałem kątem oka na Michaela, który już w pełni ubrany chciał usiąść na masce samochodu. Czemu chciał ? Usiadł na niej, ale szybko się skrzywił i zszedł. Spojrzał na mnie, a ja mu tylko posłałem oczko oraz zabójczy uśmiech . Za jakieś 15 minut mój kumpel zajechał do garażu. Reszta poszła gładko.

Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że tydzień później dostałem od niego kolejne zlecenie. Tym razem o wiele mniejsze, ale jednak. Ucieszyłem się bardzo na kolejną okazję spotkania się z słodkim Michaelem.


Heh mam nadzieję, że się spodobało. :D

Planuję do tg dorobić jeszcze kilka części.


Zostaw komentarz, będzie mi miło! ^^



Interesy z małolatem [END]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!