Wytłumaczenia

894 89 11

Podbiegłem do wilkołaka. Przygwoździłem go do ściany.

-Spokojnie-powiedział.

-Spokojnie?Moja narzeczona może umrzeć-powiedziałem wściekły.-Co on tu robi?-zapytałem Scotta.

-Jake uspokój sie. Will nie chciał ugryzc Cleo.

-Przykro mi-powiedział wilkołak.

-Przykro ci?!-rzuciłem nim.

Polecial na korytarz.

-Jake-Scott złapał mnie za ramie.

-Ty nic nie rozumiesz-powiedziałem.

-To mi powiedz-odparł.

Spojrzałem na Cleo. Oddychała bardzo wolno.

-Tyler możesz z nia zostac?-zapytałem.

-Jasne-odparł.

Wyszliśmy ze Scottem na korytarz. Willa już nie było.
Usiedliśmy przy stoliku.

-We Włoszech dzień przed wyjazdem poszedłem kupic piersionek dla Cleo. Ona została sama. Poszla do restauracji hotelowej. Zaczepił ją jakis starszy mężczyzna. Powiedział,że ma uważać na Willa. Wtedy nie znała żadnego. Ja tez nie. Dał jej jeszcze szkic portretu.

-Jakiego?-zapytał wampir.

-Mag w sukni ślubnej.

-Może jej cos grozic?

-Raczej nie. To chyba miało oznaczać,że Cleo spotka Willa na waszym weselu.

-Ten facet był jasnowidzem?

-Nie mam pojecia. Gdy poszedłem go szukac,już go nie bylo. Nikt nie widział jak wchodzi ani wychodzi.

-Umie sie teleportować?

-Chyba tak.

-Znajdziemy go-powiedział Scott.

-Dzisiaj jest wasz dzień. Nie przejmuj sie niczym.

-Scott?-usłyszałem Maragret.

Panna młoda weszła na korytarz.

-Wiecie gdzie jest Cleo?

-Może wyszła na chwile na dwór-skłamałem.

-Może.

Spojrzałem na wampira.

-Mag chodz na dół. Zatańczymy.

-Okej-uśmiechnęła sie.

Wróciłem do pokoju.

-Co z nia?-zapytałem.

-Nieprzytomna-odparł Tyler.

-Idz na dół,ja przy niej zostane.

Usiadłem na krześle. Po chwili dziewczyna otworzyla oczy. Podeszlem do niej.

-Cleo jak sie czujesz?

-Dobrze-odparła i usiadła na łóżku.

-Co pamiętasz ostatnie?

-Byłam na parkingu. Poszłam za Willem.

-Po co za nim poszlas?-spytałem.

-Byłam ciekawa. Był jakiś dziwny-spojrzała na mnie.-Jake on jest wilkołakiem.

-Wiem. Ugryzl cie.

-Co??-była zszokowana.

Cleo:

Wstałam.

-Jakto mnie ugryzl?

-W ramie.

Spojrzałam na lewe ramie Faktycznie miałam tam opatrunek. Dotknęłam go.

-Boli cie?

-Nie-odparłam.

Przypomniałam sobie o weselu.

-Chodzmy na dół. Chyba długo nas już nie ma.

-A co z opatrunkiem?-zapytał.

Uniosłam reke. Wyczarowałam czarne bolerko. Założyłam je.

-I już-odparłam.

Zeszliśmy na dol. Usiadłam przy stole. Akurat zespoł miał przerwe. Nalałam sobie tymbarka i wypiłam. W nasza strone szła Maddy.
Usiadła obok mnie,bo krzeselko bylo wolne.

-Gdzie bylas?-zapytała.

-Yyyy-zaczełam.

Pary mlodej nie było. Spojrzałam na Jake'a.

-Rozumiem-El uśmiechnela sie.

-To nie to, co myślisz-odparłam.

-Okej. Ty wiesz swoje i ja wiem swoje.

Roześmiałyśmy sie.

-Musze do toalety-powiedziałam.

-Spoko. Wracam do dziewczyn.

Wstałam od stolu.

-Pojde z toba-powiedział Jake.

Oczywiscie slyszał, co mowiłam.

-Nie pójdziesz ze mną do damskiej toalety-roześmiałam sie i wyszłam z sali.

Poszłam do toalety. Znalazłam wolna kabine. Umyłam ręce. Już miałam wychodzić,kiedy ktoś wszedł. Zobaczyłam Willa.

Hejooo ;) Co u was słychać? Niedługo wakacje :-D

Tajemnica Wampira 2Przeczytaj tę opowieść za DARMO!