42. Będę tęsknił, Blondi.

768 71 29

Witajcie kochani! Nareszcie po maturach, nawet nie wiecie jak się cieszę z tych czteromiesięcznych wakacji! Mam nadzieję, że będę mieć wystarczająco dużo czasu, aby poświęcić się pisaniu, żeby tylko jeszcze wena mi sprzyjała to już w ogóle byłoby cudownie! Dziś bardzo długi rozdział i chyba jeden z moich ulubionych. ♥ Następny rozdział będzie pisany albo z perspektywy obu bohaterów, albo napiszę go w trzeciej osobie i będzie on znacznie krótszy, mam nadzieję, że uda mi się go w miarę szybko napisać, także trzymajcie kciuki! ☺ Nadrabiam już powoli zaległości na Waszych opowiadaniach, także niedługo wyczekujcie moich komentarzy oraz gwiazdek. Mam nadzieję, że o mnie i o The Victim nie zapomnieliście i znajdziecie czas, aby znów czytać to opowiadanie i przede wszystkim komentować. ☺A teraz zapraszam do czytania! ♥


Lifehouse - You and me


Grudniowy poranek i tylko jeden dzień do Bożego Narodzenia. Jeszcze nigdy nie myślałam, że świąteczna atmosfera będzie tak dziwna jak teraz. Jest mi bardzo przykro, że nie mogę spędzić tego dnia ze wszystkimi najbliższymi osobami, którzy są dla mnie niesamowicie ważni. Co prawda za kilka godzin jadę do rodzinnego domu i spędzę tam święta, jednak przez ten czas będzie brakować mi Harry'ego. To nie tak, że jest już dla mnie niewiadome kim i zapomniałam o wszystkich przykrościach jakie mi sprawił, jest mi go zwyczajnie szkoda. W tym pięknym dniu, każdy powinien być szczęśliwy i czuć rodzinne ciepło, a on? On spędzi ten czas jedynie z ciocią. Mam wrażenie, że nienawidzi tego całego okresu świątecznego, bo nie może świętować go z tymi osobami, z którymi by chciał. Jest to oczywiście jego zmarła mama. Nie jest wylewny w swoich uczuciach, więc bardzo ciężko jest mi wywnioskować co czuje. Zaproponowałam mu spędzenie tego czasu u mnie, nawet jego ciocia mogłaby mu towarzyszyć, jednak on ostatecznie odmówił. Nie chce współczucia, ani żadnej łaski, a ja niestety muszę przyjąć z bólem serca jego odmowę.

Wszyscy podopieczni pani Helen wyjeżdżają do swoich rodzinnych domów, przez co akademik świeci pustkami. Caroline już wczorajszego wieczora wraz z Louis'em pojechali do swoich rodzin. Z kolei Melissa czeka na Derek'a, który powinien już tu być od godzinny. Dziewczyna siedzi jak na szpilkach, gdyż już nie może doczekać się ukochanego i drogi do jego domu, gdzie jego jak i zarówno jej rodzina spędzą wspólnie święta. Chcąc nie chcąc zazdroszczę im tego, że będą wszyscy razem. Może moje następne święta będą wyglądać tak jak ich, bardzo bym tego chciała.

Zostało mi jeszcze spakowanie kosmetyków z łazienki i jestem gotowa do wyjścia, aczkolwiek mój pociąg jest dopiero za trzy godziny. Z chęcią wolałabym teleportować się wprost do Manchester niż spędzić cztery godziny w pociągu. Nie mam nic do podróżowania pociągiem, wręcz przeciwnie wolę zdecydowane pociąg zamiast zatłoczonych autobusów, w nim przynajmniej można czuć się komfortowo. Jednakże, patrząc na pogodę za oknem, wybrałabym teleportację. Aż drżę, gdy pomyślę, że muszę wychodzić dziś na zewnątrz. Śnieg sypie już od kilku godzin, tworząc zaspy, a temperatura oscyluje wokół zera. Gorzej być nie mogło.

- El, Derek już po mnie przyjechał - słyszę radosny głos Mel zza drzwi od łazienki i opuszczam pomieszczenie.

- Całe szczęście, bo już myślałam, że zniesiesz mi tutaj jajko! - śmieję się i podchodzę do przyjaciółki.

- Taa, ja też się cieszę - uśmiecha się. - Kochana, odpocznij sobie od wszystkiego i nabierz siły na naszą imprezę sylwestrową. No i oczywiście nie przytyj za bardzo. Będę dzwonić po kolacji do ciebie i Care także bądź dostępna - rozkazuje mi, gestykulując dłońmi.

The Victim || H. S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!