-Szesnasty

3.8K 392 46

- Claro, powiedz mi, gdzie mieszka obecnie Zafir.

- A po co ci to wiedzieć? - zmarszczyła brwi. - Sam mi mówiłeś, by dla swojego dobra nie mówić ci o takich rzeczach.

- Teraz jednak potrzebuję tej informacji. Powiedz mi proszę.

Pokręciła głową.

- Nie. 

- Dlaczego? - wstałem czując, że rośnie we mnie irytacja. - Potrzebuję wiedzieć.

- Chcesz tam pojechać.- zmrużyła oczy zakładając ręce na biodrach. - A chyba wiesz, że to skończy się źle.

- Nie chcę. - zaciąłem na moment. - Po prostu trzeba mi wiedzieć, by coś wysłać.

- Nie ma mowy.

Wziąłem oddech opierając się o wyspę kuchenną. Clara nie była jedną z tych kobiet, które łatwo ustępowały, a głupotę miały udawaną. Przez ten czas nauczyłem się ją wyczuć, dlatego wiedziałem, że teraz tak bez niczego mi nie powie.

- Co chcesz w zamian? - obawiałem się jak skurwysyn, że zechce po prostu się ze mną przespać. Raz się dałem, może dwa, ale tylko dlatego, żeby mi o czymś powiedziała. 

Założyła ręce pod piersiami i uśmiechnęła się delikatnie. 

- Twoja firma, właśnie wyprodukowała nowy model samochodu. - wypuściłem oddech. - W ramach testu mógłbyś mi sprezentować jeden.

Dobrze, że była materialistką.

- Okej, nie ma sprawy. Biały, szary czy czarny? 

- Biały. - zamarzyła się. - I żeby miał w środku zrobione z czarnej skóry.

- Dobrze, w takim razie auto możesz odebrać jutro wieczorem.

- Naprawdę?

- Tak. 

- A mógłbyś jeszcze dodać jakiś liścik w środku? No wiesz, żeby mi się dobrze prowadziło, czy coś. 

- Okej. - mruknąłem powoli zastanawiając się jaki ma w tym cel. - W takim razie powiedz mi, gdzie mieszka Zafir.

- Jutro wieczorem - mrugnęła do mnie. Zacisnąłem usta. - To nie takie proste, najpierw muszę kogoś wysłać, by się upewnić, że nie zmienił miejsca zamieszkania. Przecież fałszywe informacje, to hańba dla mnie.

*

Nigdy nie pomyślałbym, że przylecę jeszcze do Luizjany do Nowego Orleanu. Nie lubię zbyt mocno tego miasta, ale jeśli chodzi o coś ważnego, mogę zmienić zdanie i jakoś przetrwać. 

Zafir był dość mocno zaskoczony, gdy stanąłem w drzwiach od jego biura. Nie siliłem się na pukanie, tak jak on o szacunek do mojej matki.

- Zayn. - oparł się, przez co jego fotel zaskrzypiał. - A co to się stało, że mnie odwiedziłeś?

Debil jakby zapomniał, co miało miejsce kilka dni temu. 

- Przyszedłem z tobą porozmawiać.

- Tak? - wstał. - Naprawdę tylko po to fatygowałeś się taki szmat drogi?

Milczałem. Nie chciałem odpowiadać na idiotyczne pytania z jego strony. Najchętniej to bym na niego wylał tą kawę, którą teraz pił. I jeszcze obrzucił błotem. Byleby zakryć jego paskudny pysk.

- No więc siadaj, mów, co ci leży na sercu. - wskazał na kanapę.

Szmaciarz jebany przemeblował to pomieszczenie podobnie do mojego biura. 

Hello (sequel Silence) Z.M✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!