William x Grell "Sektor G."

3.4K 125 20

Czerwono włosy chłopak biegł długim, pomalowanym na biało korytarzem. Dzisiaj był jego pierwszy dzień szkolenia na shinigami. Grell Sutcliff, bo tak miał na imię czerwono włosy był spóźniony na pierwsze tego dnia zajęcia już dobre osiem minut. Chociaż w ośrodku szkoleniowym, który znajdował się kilka kilometrów od głównej siedziby żniwiarzy Grell przebywał już dwa tygodnie, to ani razu nie wyszedł ze swojego pokoju.

Popełniając samobójstwo czerwono włosy nie sądził, że może trafić do miejsca takie jak to. Może nie oczekiwał jakiś luksusów, ale na pewno nie spodziewał się, że po śmierci może stać się Bogiem Śmierci. Chłopak nie chciał zostać shinigami, jednak chyba lepsze to niż być na wieki potępionym.

-Uważaj jak chodzisz! - Grell poczuł jak wpada na kogoś. Pod wpływem uderzenia czerwono włosy klapnął tyłkiem o podłogę.

-P... przepraszam. - mruknął speszony w kierunku chłopaka, którego potrącił próbując się podnieść.

W jego kierunku wystrzeliła ręka czarnowłosego kolegi. Grell momentalnie skulił się czekając na uderzenie. Gdy jeszcze był człowiekiem jego ojciec katował go. Bicie i poniżanie Sutcliffa było na porządku dziennym w jego domu, a to wszystko przez to, że kilka lat temu jego ojciec przyłapał go na całowaniu się z innym mężczyzną.

-Trudna przeszłość? - zapytał czarnowłosy nadal trzymając swoją rękę blisko twarzy Grella. Chłopak przytaknął i nie pewnie ujął dłoń kolegi, by wstać. - Jestem William T.Spears.

-Grell Sutcliff. - bąknął chłopak.

-To może jak już się trochę poznaliśmy oprowadzę cię po ośrodku? - zaproponował William.

-Ja... ja powinienem być teraz na zajęciach, jednak trochę się pogubiłem szukając odpowiedniej Sali. - westchnął Grell łapiąc się za tył głowy.

-Pokaż mi swój plan. - poprosił Spears. Grell posłusznie wyciągnął z tylnej kieszeni spodni lekko pomiętą kartkę i podał ją Willowi. - Sektor C sala 12.

-Wydawało mi się, że jest tam napisane G. - bąknął Grell.

-Naprawdę. A mi się wydaje, że źle dobrano ci okulary. - westchnął Will - Chodź ze mną, to coś na to poradzimy.

***********

Minęły cztery lata. Grell ani razu nie widział Williama od tamtej pory. Chłopak zdobył większą pewność siebie i nie ukrywał już tego kim naprawdę jest. Był najlepszym shinigami na swoim roku, a dzisiaj miał przystąpić do egzaminu końcowego, który miał decydować o tym co się z nim dalej stanie.

Gdy czerwono włosy stał już przed komisją przydzielająca zadania i partnerów na najbliższy test do Sali wpadł zdyszany czarnowłosy chłopak. Sutcliffowi wydawało się, że skądś go zna, jednak wspomnienie o nim było jak senny majak.

W przeciwieństwie to Grella William pamiętał go doskonale. Myśli o czerwono włosym, zagubionym i nieporadnym shinigami, którego poznał w sektorze G, nie odstępowały go o krok przez te cztery lata. Słyszał jak Sutcliff zdobywa sławę w śród nowych kolegów. Podziwiał go, że z tak zagubionego człowieka, w tak krótkim czasie stał się wzorem dla nie jednego nowego kadeta. Bolało Williama jednak to, że Grell zapomniał o nim tak szybko. Najpierw rozbudził w nim uczucia i emocje, których miał nigdy nie doznać w swoim życiu, a potem go porzucił.

*********************

-Ten głupi czerwono włosy kretyn ugania się za jakimś demonem, a ja jestem rozbity na milion kawałków! Jakim idiota trzeba być by nie przestrzegać regulaminu i dać się wkręcić w taką chora historię jak Kuba Rozpruwacz? - William chodził nerwowo po swoim pokoju po raz setny czytając akta Grella Sutcliffa.

Czarnowłosy czuł się bez silny. Był dla Sutcliffa oziębły gdy przyszedł po niego zaraz po tej dziwnej akcji z Madame Red i Kubą Rozpruwaczem. Był dla niego wredny, lecz z każdym wymierzonym w niego ciosem, czy każdą obelgą rzuconą w jego stronę William czół jak jego serce pęka. Jego uczucia względem Grella nie zmieniły się przez tyle lat, jednak najbardziej bolały go czułe słowa Czerwonego Żniwiarza kierowane w stronę Sebastiana Michaelisa. Na szczęście jutro mieli przywrócić Grella do czynnej służby. Na powrót William będzie mógł przebywać w jego towarzystwie.

-Idiota. - mruknął mężczyzna ciskając teczkę Grella na biurko z którego i tak spadła.

************************

Grell Sutcliff z uśmiechem na ustach i ze swoją ukochaną kosą w dłoniach opuszczał właśnie Główną Siedzibę Shinigami. W końcu mógł powrócić do swojego dawnego życia.

Czerwono włosy zakręcił się do koła własnej osi wciągając do płuc świeże powietrze. Jednak przestał błaznować, gdy poczuł mocne uderzenie w policzek. Zatrzymał się zdezorientowany patrząc na osobę, której najmniej raczył się spodziewać. Przed nim stał William T.Spears we własnej osobie, który był zdyszany i zdenerwowany.

-Ty idioto! - zaczął wydzierać się na zdezorientowanego Grella - Jak dałeś się wciągnąć w tą chorą intrygę?

-William jak miło, że do mnie przyszedłeś. - powiedział wesoło Grell otrząsając się z szoku, jednak William nie wytrzymał i uderzył go w twarz jeszcze raz.

-Martwiłem się o ciebie! Coś ty sobie myślał! Podziwiałem cię, byłeś najlepszym Żniwiarzem naszych czasów. Ty z trypletem A dałeś się wciągnąć w jakieś chore gówno!

Grell nie wierzył w to co słyszał. Zawsze poukładany i wyrafinowany shinigami jakim był William darł się na niego na środku placu, gdzie słyszeli go wszyscy obecnie tu zebrani.

-Will? - zapytał nie pewnie Sutcliff.

-Jesteś idiotą! Uganiasz się za jakimś Demonem, który cię nigdy nie pokocha i...

-William!

-Nie interesuje mnie to co sobie teraz o mnie pomyślisz, po tym co za chwilę zrobię.

Grell był zaskoczony. William przyciągnął go do siebie za kołnierz płaszcza i pocałował go namiętnie. Czerwono włosy nigdy, ale to prze nigdy nie spodziewał by się po nim takiego zachowania. Po chwili wahania Sutcliff oddał pocałunek, podobało mu się to. Will całował delikatnie, jednak z każdą chwilą pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne. Zmysły Grella wariowały, a jego ciało chciało coraz więcej i więcej, jednak gdy brakowało mu powietrza chłopak odsunął od siebie delikatnie Williama.

-Marzyłem o tym, od kiedy spotkaliśmy się tego dnia w sektorze G. - powiedział Will gładząc Grella po policzku.

-Tyle czasu... - szepnął Grell nie odrywając wzroku od twarzy swojego towarzysza.

-Było warto. - powiedział William jeszcze raz całując Sutcliffa na znak potwierdzenia swoich słów.

„Było" - pomyślał Grell zamykając oczy i delikatnie uśmiechając się po między pocałunkami.

Kuroshitsuji - One ShotsPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!