For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

Po wejściu do domku dziadków Lily i znalezieniu się w kuchni zostaję od razu wyściskana przez starszą kobietę, czyli babcię Lily - Stephanie, która jest o kilkanaście centymetrów wyższa ode mnie, pomimo że chodzi lekko zgarbiona i jest lekko przy kości. Kilka minut później pojawia się dziadek - George, który również mocno mnie ściska na przywitanie. W powietrzu czuć naprawdę ciepło tego domu, co mnie nie dziwi, bo mieszkają w nim życzliwi i wspaniali ludzie. Stephanie, która stanowczo mi zakazała zwracać się do niej per pani, a babcia bądź po imieniu przygotowała tyle jedzenia, że od samego patrzenia odechciało mi się jeść, a poza tym wszystko wygląda tak smakowicie, że nie mam pojęcia od czego mam zacząć zważając, że jestem już trochę najedzona od wcześniejszego obiadu. Decyduję się, więc na samą sałatkę siedząc przy stole ze wszystkimi.

     - Kochanie, nie ma mowy, że puszczę Cię gdziekolwiek po zjedzeniu tylko sałatki. Weź sobie jeszcze kurczaka albo ciasta czekoladowego. Nie po to stałam przy garach przez cały dzień, żebyście teraz nie jedli. Poza tym jesteś za szczupła!

     - Naprawdę wszystko wygląda smakowicie, jednak przed przyjazdem naprawdę dużo zjadłam i więcej nie zmieszczę.

     - Nie ma wykrętów. Za dobrze znam te wymówki od Lily. Zapewne za chwilę pójdziecie do pokoju i najecie się słodyczy.

     - Stephanie, odpuść. Jeśli Brooklyn naprawdę zgłodnieje to przyjdzie i sobie coś weźmie. Nie zmuszaj i nie odstraszaj jej.

     - George! Ja już znam Twoje sztuczki. Chcesz, aby zostało więcej dla Ciebie Ty samolubie. Idź lepiej wyrzuć śmieci!

Próbuję ukryć wybuch śmiechu pijąc ciepłą herbatę z kubka.

     - Babciu, zabierzemy trochę jedzenia na górę, dobrze? Na pewno nic się nie zmarnuje. Daj trochę jedzenia Thomasowi.

    - Powinien wrócić z pracy za godzinę to go zaproszę.

Stwierdza zadowolona na ten pomysł i wstaje od stołu, żeby zająć się zmywaniem naczyń, a dziadek wychodzi z kuchni, by spełnić rozkaz żony. Razem z Lily zabieramy trochę jedzenia i wiśniowy sok na górę do jej pokoju, który jest cudowny. Moje ciekawskie spojrzenie zostaje zauważone przez przyjaciółkę.

     - Thomas na moje piętnaste urodziny stwierdził, że jestem na tyle duża, że powinnam mieć remont pokoju. Babcia broniła się jak mogła, bo nie chciała zrywać swojej ukochanej podłogi i zakładać paneli ani zdzierać tapety ze ściany, gdy dowiedziała się jaki kolor chcę mieć. Na szczęście dziadek wziął sprawy we własne ręce i wyciągnął ją na cały dzień. Na targ, do sklepów i w odwiedziny do ich przyjaciół niedaleko mieszkających.

Stawiam talerz z ciastem oraz sok i siadam na czarnej pufie.

     - Dzięki znajomym Thomasa, którzy przyszli pomóc udało się zrobić podłogę i pomalować odpowiednio ściany. Wszystko to zajęło cały dzień tak, że babcia nie miała nic do gadania.

     - Przepraszam za pytanie, ale skoro Thomas jest Twoim pełnoletnim i zarabiającym kuzynem to dlaczego mieszkasz w Domu Dziecka? Jeśli nie chcesz nie musisz mi tego mówić..

     - Nie, w porządku. Po wypadku samolotu, w którym zginęli moi rodzice dziadkowie nie byli wstanie mnie wychować przez stan swojego zdrowia, a Thomas nie był wtedy pełnoletni, więc pozostał Dom Dziecka. Później on wyjechał za pracą do innego kraju i ułożył sobie tam życie. Chciał zarobić i wrócić. Właśnie tak się stało, kiedy miałam czternaście lat. Jako rodzina chciał mnie zabrać, ale ja nie chciałam z różnych względów. Jednym z nich byłaś Ty. Nie mogłam Cię tam zostawić samej, Brook. Stwierdziłam, że przeżyję cztery lata mając zabezpieczenie, że gdy stamtąd wyjdę to będę miała dokąd się udać i Ciebie..

HARSH - Harry Styles Fanfiction [PL]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!