-Trzynasty

3.9K 440 89

- Panie Malik. - moja asystentka pojawiła się w drzwiach. - Zadzwoniłam do pańskiej Arii. 

Drgnąłem. Aria nie była moja, w ogóle skąd u niej ten zwrot? Zignorowałem to.

- Dobrze, to wszysto?

- Nie, prosiła, by pan zawiózł ją na miejsce.

- Istnieją jeszcze taksówki. - zmarszczyłem brwi. - Lub moja matka.

- Mówiła, że nie chce, aby ktoś ją wiózł tylko pan.

Kombinatorka. Odłożyłem pióro na bok dmuchając delikatnie na napis na kartce, by następnie wepchać ją do teczki. 

- Dobrze, przekaż jej, że za kilkanaście minut jestem w domu Trishy. 

- Dobrze.

Wyszła, a ja chwyciłem swoją marynarkę i telefon. Nie miałem pojęcia, do czego dążyła i prawdę mówiąc nie podobało mi się to. Załatw jej mieszkanie, podaj adres pod nos i jeszcze zawieź. Pewnie, wszyscy tak chcą.

Przekręciłem klucz od drzwi mojego gabinetu i windą zjechałem do parkingu podziemnego. Mój telefon wibrował, kiedy wyjeżdżałem na światło dzienne. Nawet nie musiałem patrzeć na wyświetlacz, by wiedzieć, że to Clara.

Clara, rzygałem już nią.

- A co to ja taryfą jestem? - mruknąłem, kiedy tylko wysiadłem z auta po domem matki. Ariabella czekała już w altance, wraz z Mią i bagażami. 

- Ciebie też miło widzieć Zayn, chyba źle spałeś.

- Nie, po prostu przerywasz mi moją pracę. 

- Wybacz, ale nie było mnie tutaj długo, a tylko tobie ufam.

Ufa mi. Co mi z tego, jak i tak za tydzień, lub dwa wyjedzie z Zafirem do jego domu? Pierdolenie. 

Wziąłem od niej torby i zapakowałem je do bagażnika. Sięgnąłem po fotelik i ustawiłem je na tylnym siedzeniu. Mia spała, więc Ariabella bez problemów mogła ją usadowić i poprzypinać. 

Zajęliśmy swoje miejsca w ciszy, a droga do apartamentowca, była dość krępująca. Nie wiem, jak ktoś by się czuł, gdyby dawno niewidziana kobieta majstrowała w twoim własnym radiu i przełączała na swoje ulubione piosenki. Mnie to wkurwiło. 

- Mogłabyś przestać? - spojrzałem na nią przelotnie. - Przeszkadza mi to.

- Przepraszam.

Całkiem, jak kopanie mnie pod stołem. 

- Jeśli Zafir ci pozwala, to w porządku, ja sobie tego nie życzę.

- Zafir mi nie pozwala.

Cóż, nie współczułem jej. Widziały gały, co brały, więc nie odezwałem się już do niej, tylko po prostu wyłączyłem radio.  Pod apartamentowcem zaparkowałem kilkanaście minut później. Wniosłem jej bagaże na odpowiednie piętro, a ta wraz z już rozbudzoną Mią odebrała ode mnie klucze. 

- Naprawdę jestem ci wdzięczna, za to co robisz. Gdyby jednak się coś działo, mogę do ciebie dzwonić?

Tak.

- Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł. Wolałbym żebyś jakiekolwiek problemy załatwiała z moją matką.

- Dlaczego?

- Ja nie jestem na każde twoje zawołanie, po prostu praca mi na to nie pozwala.

- Więc przepraszam cię, że musiałeś dzisiaj z niej zrezygnować. Przecież ona jest najważniejsza. - odwróciła się i przekręciła zamek w drzwiach. 

Zmarszczyłem brwi. Miała mi za złe, że pracowałem? Że się starałem, by utrzymać się tu, gdzie jetem? Sorry wielkie, ale nie będzie mi mówić, co mam robić.

Weszła do pomieszczenia stawiając Mię na podłodze, a następnie ruszyła do walizek.

- Pomóc ci z nimi?

- Nie, dam radę sama.

*

- Dlaczego kurwa załatwiłeś Arii oddzielne mieszkanie? Przecież miała mieszkać u matki.

Zmarszczyłem brwi na podniesiony głos Zafira i przestałem przeglądać umowę.

- Bo mnie o to prosiła.

- Ona prosi o wiele rzeczy. Jesteś stary, a taki głupi, przecież może jej się coś stać.

- Niby co? To jeden z moich apartamentów, jest bezpieczna. 

- Ale ja nie wyraziłem na to zgody. - był wściekły. - Masz zaraz po nią jechać i przeprowadzić znowu do Trishy.

- Nie. - oparłem się o fotel. Ani mi się śniło, by to robić. - Nie bądź idiotą  Zafir i nie wymyślaj znowu jakiś niestworzonych historii.

- Jeśli po nią nie pojedziesz, ja to zrobię.

Nie chciałem go tu widzieć, ale i też nie miałem siły by do niej jechać.

- Więc przyjeżdżaj i odpierdolcie się wszyscy ode mnie. 

Warknął coś cicho i się rozłączył. Odetchnąłem głęboko odgarniając do tyłu włosy. Nawet jeśli załatwię coś na potrzebę drugiego to i tak dostanę po dupie, zawsze tak było, a ja nadal się tego nie nauczyłem. 

Rano jadąc do firny zorientowałem się, że mam fotelik na tylnym siedzeniu.Tak czy siak musiałem się do niej udać i go odwieźć, bo Zafir znowu opluje sobie brodę. Tak więc zaraz po pracy podjechałem pod apartamentowiec, wcześniej upewniając się, że nie ma jej u mojej matki. Już na samym wstępie poznałem samochód Zafira, dlatego przygotowywałem się wewnętrznie na spotkanie z nim.

Zapukałem delikatnie do jej drzwi, ale otworzyła je minimalnie patrząc na mnie przez małą szparkę.

- Mogłeś uprzedzić, że przyjdziesz. - mruknęła cicho.

Ja wiem, że oni to teraz tak na poważnie, lofki kiski i tak dalej, ale mogła chociaż raz ugryźć się w język i zobaczyć co dla niej zrobiłem bez zbędnego komentarza. Racja, mogłem wybrać złą chwilę, ale tak czy siak powinna mnie przyjąć. 

- Zapomniałem ci oddać wczoraj fotelika, proszę. 

Wahała się, czy odebrać go ode mnie. Naprawdę się zdziwiłem, kiedy patrzyła nieodgadnionym spojrzeniem na  tą głupią rzecz, którą trzymałem w rękach. 

- Postaw i idź, ja zaraz wezmę.

- Dlaczego nie teraz?

- Zayn, proszę idź.

Skręcało mnie w środku, ale nie mogłem tak po prostu sobie pójść wiedząc, że coś tu śmierdzi. 

- Coś się stało? - przybliżyłem się do niej.

- Nie, oczywiście, że nie.

- Więc po prostu weź fotelik. Sprawa z głowy.

Odetchnęła głośno i w gwałtownie szybkim tempie odebrała, to co należało do niej. Jednak ja zdążyłem zauważyć jej siniaka na policzku.

------

50 kom next 💎💎💎

Przepraszam za błędy 😶

Hello (sequel Silence) Z.M✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!