-Dziewiąty

4.1K 407 77

Nie no mnie samą rozwala ta okładka do Hello *w* 

----

- Lubię, kiedy zapraszasz mnie na kawę.

- Nie nie - zmarszczyłem brwi. - To ty mnie zaprosiłaś. Nie dawałaś mi spokoju od wczorajszego wieczora. 

- To nie zmienia faktu, że nadal tu ze mną siedzisz.

Wziąłem oddech odrywając wzrok od uśmiechającej się Clary. Naprawdę mocno zastanawiałem się nad ucieczką i zmianą numeru. Byleby odciąć ją od wszystkiego, co należało do mnie. 

- Zgodziłem się tylko dlatego, że obiecałaś mi powiedzieć coś dziwnego o Arii. Naprawdę nie wiem, co znowu wymyślisz i lepiej dla ciebie by okazało się prawdziwe.

- Jakoś wcześniej nie narzekałeś, kiedy moim ludzie ją śledzili i wysyłali informacje, a ja jako, że jestem tobie bliska, wspominałam ci kilka słów o niej, w dodatku prawdziwych.

Co do tego miała rację. Nie wyjawiła mi gdzie jest Aria, z obawy, że mogę do niej jechać, tylko takie pobieżne sprawy, jak się ma, zdjęcia z Zafirem itp. Nawet nie potrzebowałem niczego więcej, bo byłem świadomy swojej pochopności i może naprawdę złożyłbym jej wizytę, która skończyłaby się źle. 

Kelnerka podała nasze kawy, więc spojrzałem wyczekująco na blondynkę. 

- Mów, co wiesz.

Upiła łyk napoju krzywiąc się, zapewne przez to, że ciecz była gorąca. 

- Tak od razu? Może zaczniemy od przyjemniejszych tematów?

Aria jest dla mnie przyjemnym tematem.

- Nie. Tylko dlatego zgodziłem się z tobą spotkać. 

- No cóż - spojrzała na paznokcie. - Mam nadzieję, że nie będziesz krzyczał i lamentował, gdy zaraz usłyszysz, co ci mam do powiedzenia. 

Popatrzyłem na nią zdezorientowany. Nie mówiłem nic, czekałem aż zacznie kontynuować. 

- Ariabella ma dziecko, a w zasadzie córkę, nazywa się Mia.

Zamarłem.

Gdybym trzymał filiżankę w dłoni na pewno bym ją puścił. Nie chciałem pokazywać, przy Clarze jak bardzo Aria jest moją słabością, ale też nie powinienem zostawać neutralny. Dlatego po przełknięciu śliny zmarszczyłem brwi.

Mia. To to zdjęcie, które mam w notesie.

Kurwa.

- Kłamiesz. Ona nie może mieć dziecka, w tym wieku. 

- Może Zayn. - uśmiechnęła się leniwie. - Mam zdjęcia, jeśli mi nie wierzysz.

Wierzyłem. Chociaż nie powinienem. 

- A kto jest ojcem, to już powinieneś się sam domyślić.

Otworzyłem usta całkowicie nieświadome. Naprawdę nie planowałem dzisiaj słyszeć od niej takiego czegoś, raczej normalnego gówna, coś w stylu, gdzie znowu zabrał ją Zafir. 
Rozpiąłem marynarkę zwilżając swoje usta.

- Kto jest ojcem? - mruknąłem cicho.

- Nie udawaj głupiego Zayn, z kim niby mogłaby być w ciąży? 

Zafir.

-  Z Zafirem.

- Bingo.

Odechciało mi się pić kawy. Straciłem apetyt także na ciasto, które nietknięte leżało obok mojej filiżanki. 

- Jesteś pewna tego, co mówisz? Jeśli kłamiesz, to obiecuję ci, że...

- Nie kłamię. - wzburzyła się. - Powiedziałabym ci coś jeszcze, ale to za dużo jak na jeden dzień. No już, przestań się przejmować, mieliśmy miło spędzić czas.

- Nie przejmuję się.

Nie skomentowała tego. Nie wypadało teraz tak po prostu wyjść i zamknąć się w swoim gabinecie. Potrzebowałem chwili spokoju, by pomyśleć o tym wszystkim, co mnie otacza. Nigdy, przenigdy nie sądziłem, że informacja o dziecku Arii mnie dotknie aż tak bardzo. Jest już dorosła, nie potrzebuje mnie, a ja nie potrzebuję jej. Nie rozmawiamy ze sobą i mieszkamy miliony kilometrów od siebie. Więc dlaczego po prostu nie dam sobie z nią spokoju? Minęły dwa lata, ona ruszyła do przodu, więc ja też muszę. 

- Claro, masz może ochotę się jutro spotkać?

*

Zapukałem tylko dwa razy, a następnie nacisnąłem klamkę. Tak jak się spodziewałem, drzwi były otwarte, dlatego wszedłem do środka. Wielkie zdziwienie zalało moje ciało, kiedy prawie zderzyłem się z Ariabellą, która chciała sprawdzić, kto przyszedł.

- Co ty tu robisz?

Natychmiast się odsunęła. I chyba mój głos był zbyt mocny, bo się zmieszała. Nie chciałem jej przestraszyć, ale do kurwy, nie wróciła z Zafirem do... swojego domu?

- Zayn? - matka wyszła z pomieszczenia obok zamykając za sobą drzwi. - Co cię sprowadza do nas o tej porze?

Chwilę mi zajęło zanim oderwałem wzrok od Arii.

- Chciałem ci tylko coś dać, już mnie nie ma. 

Przeszukałem wszystkie moje kieszenie, bo jak zwykle zapomniałem, gdzie to  dałem. 

- Znaczy możesz zostać, napijesz się czegoś?

- Nie mamo.

Nie chciałem być w jednym pomieszczeniu z nią, a już w szczególności po tym, czego się dowiedziałem.

Wyciągnąłem z kieszeni zdjęcie i podałem je jej. Uniosła zdziwiona brwi spoglądając odruchowo na Arię. Miałem w dupie ich zmieszanie. Matka pewnie też wiedziała, dużo szybciej, co mnie kurewsko wkurwiło.

- Wypadło jak otwierałem kopertę, zapomniałem ci wcześniej dać.

- Okej, dzięki. - przełknęła ślinę. Sam nie wiem dlaczego oczekiwałem od niej, że tak po prostu mi cokolwiek wytłumaczy. Jednak ona milczała, robiła to też, kiedy opuszczałem jej dom.

-----

Dacie wiarę, że wczoraj dodałam ten rozdział, ale później go nie było :') wattpad robi sobie ze mnie żarty przez ten tydzień, a że nie zrobiłam kopii musiałam pisać jeszcze raz :') ok nieważne, rozwaliliście pod tamtym rozdziałem z komentarzami  ❤ ❤ ❤ 


Hello (sequel Silence) Z.M✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!