30

1.8K 110 4


Niall:

Pod szpital dojechaliśmy w ciągu paru minut.Cały się trzęsłem.Greg to jedyna osoba do której mam bezgraniczne zaufanie.Zawsze mogę na niego liczyć,nie wyobrażam sobie tego ze mógłbym go stracić.Cały czas powtarzałem sobie w myślach że to nic poważnego.

Wbiegłem do środka budynku nie czekając na Susanne i Zayna.W tym momencie liczył sie tylko mój brat.

-Przepraszam-oparłem się o jakiś blat gdzie po drugiej stronie były pielęgniarki.-Greg,Greg Horan gdzie on jest?-zapytałem jakiejś brunetki.Ta spojrzała na mnie,potem na jakieś kartki.

-Kim pan jest dla..

-Bratem.-nie dałem jej dokończyć.

-Drugie piętro sala numer 128.-powiedziała a ja w trybie natychmiastowym rzuciłem się do schodów.Nigdy w życiu moje serce nie waliło tak szybko.

Mijałem sale,126,127 tuż przed 128 zauważyłem naszych rodziców.Zacisnąłem usta.Dawno ich nie widziałem.Obok nich stał lekarz.Szybszym krokiem podszedłem do nich.

-Niall?-moja mama pierwsza mnie ujrzała.Nawet na nią nie spojrzałem.

-Co jest z Gregiem?-spytałem podchodząc do lekarza.Ten spojrzał na mnie spod swoich okularów.

-Niall kochanie jak dawno cię nie widzieliśmy-zaczęła moja matka dotykając mojego ramiona.Od razu wyrwałem się spod jej dotyku.

-Co jest z Gregiem?-zapytałem ponownie.

-Miał wypadek.-oznajmił mój ojciec.Był to starszy mężczyzna o lekko siwawych włosach.Jak zawsze był ubrany w czarny garnitur.

Od zawsze traktował mnie jak powietrze.

-Do kurwy czy ktoś mi w końcu powie co z Gregiem?!-krzyknąłem ale najwyraźniej wszyscy mieli to głęboko w dupie.

-Proszę się uspokoić.-powiedział doktorek.Wkurzyłem się na maksa.

-Nie będziesz mi mówił co mam robić,doktorku.-odparłem i bez ich zgody wszedłem do sali mojego brata.

Leżał na łóżku,podpięty do jakiś kabli i urządzeń.W moich oczach stanęły łzy.Był przytomny co świadczyły otwarte oczy.Od razu do niego podszedłem i usiadłem na krzesełku obok łóżka.Złapałem za jego dłoń.

-Niall?-powiedział zachrypniętym głosem.Ścisnąłem lekko jego dłoń.

-Tak,co sie stało?-zapytałem.Greg spojrzał na mnie.Miał podbite oko i mnóstwo siniaków na swoim ciele.Jego lewa noga była w gipsie.

-A jak myślisz?-zaśmiał się przez co zaczął kaszleć.Wywróciłem oczami bo on zawsze wszystko obracał w żart,nigdy nie był poważny.

-A tak na poważnie?-spytałem.Greg był moim starszym bratem.Miał 23 lata.Był wysokim brunetem o ciemnych oczach.Wyglądem różniliśmy się od siebie strasznie.

-Jechałem samochodem i jakiś palant mi wjechał w drogę.Więcej nic nie pamiętam,ale wiem że moje z mojego kochanego autka nic nie zostało.-tu zrobił smutną minę.Pokręciłem głową.

-Bedzie dobrze.-oznajmiłem i uśmiechnąłem się do brata.

-Dawno sie nie widzieliśmy mógłbyś czasem do mnie zajrzeć.-rzekł.

-Nie było czasu.-westchnąłem.

-Nadrobimy to-powiedział i uśmiechnał się szeroko.-Jak wyjdę ze szpitala to pójdziemy do klubu,może wyhaczymy jakies laski-powiedział a ja tylko sie uśmiechnąłem.

Wyjątkowa I n.h IRead this story for FREE!