Moje życie...

711 54 8

~*~

Dziś jest dzień jak codzień... A raczej noc, na cmentarzu, kopiąc dół. Wiem, że to dziwne, ale postaram się to wszystko wyjaśnić, więc to wszystko zaczęło się mniej więcej tak... Byłam jeszcze małą dziewczynką gdy zostałam zabrana swoim biologicznym rodzicom. Pamiętam, że zostałam gdzieś uwięziona, oraz torturowana. Na szczęście po 3 latach udało mi się uciec, ale swoich prawdziwych rodziców nie odnalazłam. Wychowałam się na ulicy na której było jak w jungli szanse na przetrwanie miał tylko najsilniejszy. Uczestniczyłam w nielegalnych walkach by zarobić na chleb, nie skromnie mówiąc to byłam dobra, diabelsko dobra i ten kto na mnie nie postawił był na przegranej pozycji od razu. W wieku 15 lat dowiedziała się, że zostałam porwana przez jakąś sektę, a zaledwie miesiąc później, gdy wiedziałam gdzie są moi rodzice okazało się, że zostali zabici przez demona w ludzkiej skórze. To wtedy przysięgłam sobie, że wyplenię całe to paskudztwo i pomszczę swoich rodziców. Co noc chodziłam na polowania, pozbywałam się demonów, wampirów, duchów, zjaw i innych potworów dręczących mieszkańców wsi i miast. Czułam niepohamowaną żądze mordu, byłam bez względna dla tych monstrum. Pewnego dnia dostałam zlecenie by pozbyć się ducha nawiedzającego zamek jakiegoś Lorda, oczywiście się zgodziłam, już nie raz dostawałam takie zlecenia. Weszłam powolnym krokiem na ugiętych kolanach, by w każdej chwili móc ruszyć do ataku lub ucieczki. Weszłam na piętro w poszukiwaniu ducha, gdy usłyszałam trzask zamykanych drzwi frontowych. Zaczęłam biec w tamtą stronę, gdy dotarła do schodów wskoczyłam na poręcz i z niej zjechałam robiąc przy lądowaniu salto by się za bardzo nie poobijać. Wycelowałam kuszą w mężczyznę w płaszczu tak samo jak on we mnie.

- Kim jesteś i co tu robisz!?

Wykrzyczałam, a mężczyzna zdjął kaptur i zadziornie się do mnie uśmiechnął.

- Ja jestem Van Helsing! I przyszedłem tu schwytać ducha! A ty kim jesteś!?

- To niemożliwe ja dostałam tą sprawę. A odpowiadając na twoje pytanie jestem Rose.

Zaczęliśmy wtedy naszą współpracę. Teraz dostaliśmy zlecenie by przebić kołkiem ciało kobiety która nawiedzała wsie i torturowała psychicznie ludzi. I właśnie dlatego  kopie teraz dziurę na cmentarzu . by dostać się do trumny kobiety. Najzabawniejsze jest to, że on tu jest mężczyzną a to ja muszę kopać. Nagle poczułam, że moja łopata w czymś utknęła.

- Trumna! Mamy ją!

Van Helsing zeskoczył do mnie i pomógł mi strzepnąć resztki piachu i kamieni z trumny, by ułatwić jej otwarcie. Razem złapaliśmy za wieko i podważyliśmy je ukazując szczątki kobiety. Ja się odsunęłam, a Van Helsing zaczął w kółko powtarzać kilka słów o ile się nie myliłam to po łacinie, a następnie wbił kobiecie... A raczej trupowi srebrny sztylet prosto w miejsce w którym powinno być serce. Po rytuale zakopaliśmy szczątki z powrotem i udaliśmy się do miejsca w którym obecnie przebywaliśmy...

~*~

Mroczna tajemnica [Dracula]Przeczytaj tę opowieść za DARMO!