139.

13.7K 1K 462
                                                  


Drzwi zamknęły się z zaledwie lekkim kliknięciem. Coś, czego się nie spodziewał. Nie obrócił się jednak i wszedł do salonu, po czym zajął jeden z foteli. Hermiona zamknęła za sobą drzwi i stanęła przy nich.

– Może usiądziesz?

– Cóż, po tym pokazie męskiej władczości, zaciągnięciu mnie prawie za włosy do jaskini, czekam, aż zaczniesz uderzać maczetą w tarczę i wydawać dzikie dźwięki, jakie wydaje każdy zadowolony z siebie samiec. Musiałeś pokazać, że jesteś górą, prawda?

Leniwy uśmieszek pojawił się na jego ustach.

– Ja zawsze jestem górą. Zapamiętaj to sobie.

– Tak? Przypominam sobie wiele sytuacji, w których wręcz błagałeś, bym to ja była górą. Wtedy jakoś ci to nie przeszkadzało.

Westchnął i ucisnął nasadę nosa. Nie zamierzała mu niczego ułatwić. Starał się nie myśleć o momentach, w których – jak to nazwała – była górą. Zwłaszcza, że kilka z nich działo się w fotelu, w którym właśnie siedział.

– To był seks, Hermiono. Nic więcej.

– Wiem.

Podniósł głowę, zdziwiony jej słowami. Prychnęła szyderczo – i coś w tym prychnięciu spowodowało, że poczuł się winny jak wszyscy diabli. Rzadkie uczucie – czuć się winnym bez powodu.

– Czyżby? Wiesz, że to koniec dla nas?

Zaśmiała się gorzko i pokręciła głową, jakby go wyśmiewała.

– Oczywiście, że tak! Widzisz, do dzisiaj łudziłam się, że może coś dla ciebie znaczę. Serio. Dlaczego byłam taka głupia, to nie mam pojęcia, ale byłam pewna, że coś do mnie czujesz. Najwyraźniej się myliłam.

– Najwyraźniej.

Patrzyli przez chwilę na siebie, jakby chcieli się zapamiętać. Severus czuł, że musi zadać pewne pytanie.

– A co cię do tego przekonało?

– Pomyślmy… Ciekawe czy ta część, w której poprzedniej nocy kochałeś… o, przepraszam, pomyłka, pieprzyłeś się ze mną, jakbym była najważniejsza na świecie, a rankiem nawet się do mnie nie odezwałeś? – Zignorowała jego ściągnięcie brwi, gdy użyła słowa „pieprzenie”. – Czy może ta, w której wybrałeś Hala, patrząc na to, jak pewna wampirzyca za ułamek sekundy rozerwie mi gardło? Nie. Może to chodzi o tę część, w której kompletnie zapomniałeś o moim istnieniu i biegłeś przed siebie, jakby nic innego cię nie obchodziło? Z drugiej strony może to był fakt, że trupy, które za sobą zostawiałeś, uprzejmie rzucałeś w moją twarz. Wpływ na to mogło mieć również to, że w momencie gdy upadłam, łamiąc sobie kostkę i przejechałam twarzą po żwirze – tu wskazała na swoją twarz, która już nigdy nie miała być gładka i idealna – ty biegłeś dalej, nawet nie oglądając się, czy żyję. A krzyknęłam z bólu dość głośno, więc powinieneś mnie słyszeć. Gdyby nie Katie, to już byłabym martwa. W sumie ciężko mi wybrać coś z tych sytuacji, ale sądzę, że głównym powodem jest to, że jesteś egoistycznym, sadystycznym, narcystycznym, paranoicznym, kłamliwym, podstępnym i zwodniczym skurwysynem, który ma skłonności do tyranii. Jeszcze rok, może dwa, takiego zachowania i będziemy niedługo mówić do ciebie „Mój Panie”. Mam tego dosyć. Może za długo byłam wobec ciebie delikatna, bo sądziłam, że nie trzeba dodawać ci dodatkowych kłopotów, skoro wygląda na to, że jest ci przykro. Nie powtórzę tego błędu. Chcesz prawdy? Brzydzę się tobą. Brzydzę się tym, że tak łatwo o mnie zapomniałeś. No żesz cholera! Durny Rookwood – ROOKWOOD, NA MIŁOŚĆ MERLINA!!! – był przy Lunie cały czas, upewniając się, że nic jej nie jest! A nawet z nią nie sypiał! Nie wymagałabym od ciebie aż takiej uwagi, ale zwykłe obejrzenie się przez ramię by cię nie zabiło! – Wzięła głęboki oddech i uspokoiła się. Swoją drogą ciekawe skąd wiedziała o Augiem i Lovegood? – Do tego zachowałeś się obrzydliwie wobec Ginny, która przechodzi trudne chwile. Kiedy oberwałeś, i to całkiem słusznie, użyłeś wobec mnie przemocy. Nie jestem masochistką. Nie będę znosić takiego traktowania. Mam do siebie szacunek. I choćby za to brzydzę się tobą i nie mogę na ciebie patrzeć. To koniec,panie profesorze. Życzę miłego wieczoru.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now