29

2K 103 12

Siedzę w domu całkiem bez sił.Wczorajszy dzień mnie mega wykończył.Ten cały ślub był bardzo fajny.Nigdy nie byłam na lepszym.Plus pogodziłam się z Niallem.Wiem że mówiłam że to za szybko i w ogóle,ale nie mogłam dłużej patrzeć jak on się meczy.Sama za nim cholernie mocno tęskniłam.To jest ostatnia szansa jaką mu daje.Na więcej już nie musi liczyć.

Jestem sama w domu,bo rodzice pojechali do dziadków a Scott wraz z kumplami postanowili wybrać się w góry.A ja zostałam sama w domu.Właśnie siedzę w kuchni robiąc sobie herbatę,gdy zadzwonił dzwonek.Miałam na sobie szlafrok,bo nie mam zamiaru nigdzie dzisiaj wychodzić.Otworzyłam drzwi i ujrzałam Nialla.W ręku trzymał koszyk piknikowy.Na głowie miał czarnego snapbacka.Miał na sobie krótkie spodenki i białą koszulkę.Na jego twarzy gościł szeroki uśmiech.

-Witam kochanie.-powiedział wchodząc do środka.Zamknęłam drzwi kierując się za nim do kuchni.Oparłam się o futrynę drzwi kiedy on kładł koszyk na stole.

-Hej Niall.-powiedziałam.Blondyn obrócił się w moją stronę i podszedł do mnie.Złapał mnie za biodra i delikatnie pocałował.

-Ślicznie wyglądasz-mruknął.Zaśmiałam się.

-Wyglądam jak czupiradło.-powiedziałam śmiejąc się.Horan także się uśmiechnął.

-Dla mnie wyglądasz pięknie zawsze.-oznajmił i cmoknął mnie w usta.-Ale lepiej się ubierz bo tam gdzie idziemy nie pozwolę ci paradować w tym stroju.-miałam na sobie jedwabista,niebieska koszule nocną i biały szlafrok.

-A gdzie mnie zabierasz?-zapytałam ciekawa.Podchodząc do koszyka,jednak Niall był szybszy i zabrał mi go.-Ej!

-Nie możesz zobaczyć co jest w środku,to niespodzianka kochanie.-oznajmił i usiadł na krzesełku kładząckoszyk obok siebie.-Leć na górę się ubrać.-pokręciłam głową i poszłam się ubrać.Ubrałam krótkie spodenki i białą koszulkę.Włosy spięłam w luźnego kitka.Zbiegłam na dół,gdzie założyłam swoje conversy.

Spróbuję zapomnieć o tym wszystkim co się stało.O tej sprawie z Niallem.Spróbuje żyć tak jakby to się nie wydarzyło.

***

-Niall daleko jeszcze?-zapytałam znudzona,siedząc w jego aucie.Ten głupek wywozi mnie gdzieś daleko i nawet nie chce mi powiedzieć gdzie.Cały czas się tylko szczerzy.

-Już prawie jesteśmy na miejscu.-odparł skręcając w jakiś las.Od razu poprawiłam się na fotelu i podniosłam brew.

-Chcesz mnie zgwałcić w tym lesie?-zapytałam blondyna.Ten wybuchnął śmiechem.

-Oszalałaś chyba-powiedział i się zatrzymał.-Jesteśmy.-wysiadłam z auta i się rozejrzałam.Wokół był las.-Chodź-Horan złapał mnie za dłoń i pociągnął za sobą.

-Gdzie my idziemy?-spytałam gładząc swoim kciukiem jego dłoń.

-W jedno piękne miejsce.-odpowiedział.-Wiesz co?

-No co?-spytałam patrząc na niego.Przystanął i spojrzał mi głęboko w oczy.

-Zmieniłaś mnie-oznajmił lekko się uśmiechając.-A wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze?

-Co?-spytałam.Chłopak odłożył koszyk na ziemie i przyciągnął mnie do siebie.

-To że jesteś moja i jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.-oznajmił,całując mnie delikatnie.Przyciągnęłam go bliżej siebie i pogłębiłam pocałunek.Poczułam motyle w brzuchu,przez które zaczęłam się uśmiechając przez pocałunek.Oderwaliśmy się od siebie gdy zabrakło nam powietrza.

-Kocham cie.-powiedziałam i skradłam mu buziaka.

-Ja ciebie też,kochanie.-powiedział i wplótł swoje palce w moje.Szliśmy dalej aż doszliśmy na polanę.Było pięknie.Wszędzie były kwiatki.Zielona trawa i nic więcej.

Wyjątkowa I n.h IRead this story for FREE!