33. Błędy

19K 1.7K 2.8K

Michael Castalaw stał przed pustym miejscem parkingowym z wyrazem twarzy, którego nie dało się rozszyfrować. Nie tyle nie zdradzał on niczego, ile był kompletnym brakiem jakichkolwiek emocji. Jakby zaciął się na chwilę, pokonany przez informacje, które na niego spadły.

Obok niego Jasper Blake zwijał się ze śmiechu.

— Gwizdnęła ci samochód! — wydusił z siebie z niedowierzaniem, kiedy udało mu się już złapać oddech. — Laska zabrała twoje kluczyki i... — nie dokończył, znów dławiąc się śmiechem.

Michael wreszcie oderwał wzrok i spojrzał na swojego przyjaciela z jawną dezaprobatą.

— Dlatego właśnie nie powinieneś jej zostawiać samej w moim pokoju — warknął.

— Uwielbiam ją — oznajmił Jasper, zupełnie ignorując zarzut lidera i otarł z kącików oczu łzy, które wycisnęło z niego rozbawienie.

Michael posłał mu kolejne spojrzenie, tym razem wrogie, z cieniem zazdrości. Jasper jednak i to zignorował, nadal wpatrując się w puste miejsce na parkingu przed Mallaroy, które zazwyczaj zajmował czarny Jaguar.

— To jest najlepsza rzecz jaka mnie spotkała w tym tygodniu — stwierdził, nadal uśmiechając się, pełen podziwu i rozbawienia. — Swoją drogą, mógłbyś po prostu zamykać pokój.

Blondyn prychnął.

— I gdzie byś się wtedy chował? — odciął się, nie zamierzając wziąć na siebie odpowiedzialności. Jasper wydał z siebie pełne aprobaty mruknięcie. Nie zamierzał się kłócić, bo zarówno jemu jak i Christopherowi zależało na dwudziestoczterogodzinnym dostępie do konsoli, która stała w pokoju lidera. Coś za coś, najwyraźniej.

* * *

Erin była wystarczająco odpowiedzialna, by nie sięgać po telefon w trakcie prowadzenia samochodu. Cholernie drogiego samochodu, warto dodać. Mogła jedynie zerkać na raz po raz rozświetlający się ekran komórki leżącej na siedzeniu pasażera.

Dopiero na miejscu, kiedy Alea prowadziła ją i Nicholasa wgłąb kawiarni, do przytulnego stolika w rogu, Erin zerknęła na otrzymane wiadomości. Nie zaskoczyło ją ani trochę, że wszystkie trzy były od Michaela.

Pierwszy sms znakował się czystym niedowierzaniem. "Ukradłaś mój samochód?" - głosił i zdawało się, że Wampir nie jest jeszcze w stanie w pełni przyswoić sytuacji. Następny był już oświadczeniem. "Ukradłaś mój samochód." napisał Castalaw i czaiła się za tym pewna wrogość. Proste stwierdzenie zwiastowało dużą ilość problemów, kiedy tylko dziewczyna wróci do Mallaroy.

Wreszcie, kilka minut później nadeszła trzecia wiadomość. Była krótka, zwięzła i jasno pokazywała, że Castalaw odnalazł się w abstrakcyjnej sytuacji i odzyskał swój jakże charakterystyczny styl.

"Jedna rysa i nie żyjesz."

Erin nie mogła powstrzymać zadziornego uśmieszku, kiedy to przeczytała. Od zawsze była małym łobuzem, a irytowanie Michaela... cóż. Było w tym coś niezmiernie ekscytującego.

— Więc — odrobinę szorstki głos Alei wyrwał ją z zamyślenia. Dopiero wtedy zauważyła, że jej bliźniaczka i Czarodziej siedzą już przy stoliku. Podchwyciła podejrzliwe spojrzenie siostry i również usiadła.

— Więc? — zapytała nieco niepewnie.

— Samochód, Erin. Samochód.

— Samochód, owszem — powtórzyła Erin głupio, starając się choć trochę odwlec przesłuchanie.

Może i była głośna i zdecydowana, ale żaden z jej wybuchów nie mógł równać się sile spokoju i opanowania Alei. Prawda był taka, że z ich dwóch to kilka minut starszej Lanefordównie gorzej było zaleźć za skórę.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!