[15] Chapter Fiveteenth Part I (Seceond Season)

1.2K 130 6


Najważniejszy w każdym działaniu jest początek

~ Platon

~*~

Pogoda we Francji była dość przyjemna. Słońce, przysłaniane przez nieliczne chmury, świeciło wysoko na niebie. Lekki wiatr poruszał od czasu do czasu gałęziami okolicznych drzew, powodując ciche szeleszczenie soczysto zielonych liści. Mieszkańcy Paryża spacerowali po okolicy, roznegliżowani tak bardzo, jak tylko pozwalała im na to przyzwoitość.

Niall siedział na ławce drewnianej ławce w jedynym w okolicy, zacienionym miejscu, przy tanim hotelu, w którym mieszkał od kilku dni wraz z przyjaciółmi. Jego, przydługie już, blond włosy opadały mu na czoło, rozwiewane przy każdym podmuchu wiosennego wiatru. Niebieskie oczy przysłonił dużymi okularami przeciwsłonecznymi. W palcach prawej dłoni obracał kauczukową piłeczką, która towarzyszyła mu zawsze, kiedy musiał zapanować nad nerwami, albo chciał zająć czymś dłonie.

Horan, pomimo swojej dość złośliwej i porywczej natury, był człowiekiem starającym się nie wchodzić w drogę przyjaciołom, kiedy potrzebowali spokoju. Nigdy nie zmuszał ich do rozmowy, widząc że wcale nie chcieli jej prowadzić. Nie dociekał powodów. Był dla nich wyrozumiały, a w zamian oczekiwał jedynie tego samego. Niczego więcej.

Nic więc dziwnego, że nie spodobało mu się, kiedy musiał koczować całą noc w swoim samochodzie, ponieważ Liam i Amanda postanowili rzucić się na siebie nie zważając na to, że on również przebywał akurat w tym momencie w pokoju, a Louis mógł wrócić w każdym momencie. Na początku starał się ich ignorować, dłubiąc coś w swoim telefonie, pokazując im tym samym, że nie zamierza nigdzie wychodzić, a oni będą musieli powstrzymać swoje pierwotne zapędy przynajmniej do momentu, w którym nie wynajmą sobie innego pokoju. Jednak kiedy dostał bokserkami przyjaciela postanowił ewakuować się jak najszybciej.

Nerwowym ruchem wsadził komórkę do kieszeni krótkich, dżinsowych spodenek, kiedy Payne po raz kolejny zignorował jego połączenie. Niall domyślił się, że nie zamierza on pewnie odpowiedzieć na żadną z wiadomości, którą wysłał do niego przez ostatnie kilka godzin. W akcie kompletnej desperacji postanowił nawet wysłać mu mejla. Czuł się brudny w ubraniach, w których chodził cały poprzedni dzień i spał w nich w dość niewygodnej pozycji w nagrzanym przez poranne słońce samochodzie. Wręcz czuł zaschnięty pot na skórze.

-- No, no. Nie wiedziałem, że z ciebie taki ranny ptaszek, Horan – przewrócił lekceważąco oczami, słysząc ironiczny głos Louisa. Wymusił uroczy uśmiech i poprawiając okulary na nosie, odwrócił głowę w kierunku przyjaciela, mierząc jego i Denise uważnym spojrzeniem. Teraz przynajmniej wiedział, dlaczego Tomlinson nie wrócił na noc do hotelu, oszczędzając sobie tym samym widoku gołego tyłka Liama.

-- Nie wpierdalaj mnie i ty – warknął, podnosząc się z ławki. Wsunął dłonie do kieszeni spodenek, skupiając całą swoją uwagę na młodszej siostrze Blake. – Powiedz Amandzie, że jak już chce świecić cyckami przed kimś innym niż Liam, to niech przynajmniej je sobie powiększy – rzucił, po czym odwracając się na pięcie ruszył do samochodu. Nie miał zamiaru dłużej przebywać w tym miejscu. Skoro Louis mógł przespać noc w jakimś innym, najprawdopodobniej o wiele lepszym hotelu, on też miał do tego prawo.

Ignorując głośny śmiech przyjaciela wsiadł do czarnego Range Rovera i odjechał, w kierunku centrum. Potrzebował prysznica, jedzenia i kilku godzin snu, żeby na noc być w jak najlepszej formie psychofizycznej. Nie mogli niczego zepsuć. Wszystko musiało pójść dokładnie po ich myśli.

~*~

Cassandra siedziała w swoim tymczasowym salonie, beznamiętnym wzrokiem wpatrując się w ścianę naprzeciwko siebie. Nogi przyciągnęła do klatki piersiowej, obejmując je ramionami, a brodę oparła na kolanach. Odkąd Samuel zostawił ją w hotelu i wrócił do Fernandeza, kontynuować pracę. Eric też nie zamierzał jej odwiedzać. Był obrażony za to, że nie chciała powiedzieć mu, dlaczego prawie zapiła się w jakimś podrzędnym klubie na obrzeżach Berlina. Nie miała sumienia powiedzieć mu, że Malik przyszedł do niej i jak gdyby nigdy nic pocałował ją. Chociaż... Może bardziej chodziło o to, że wstydziła się kompletnego braku reakcji ze swojej strony. Była tak przejęta tym, żeby nie dopuścić do siebie, że pieszczota ze strony Zayna podobała jej się do tego stopnia, że zapomniała o całym bożym świecie.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!