-Drugi

4.8K 411 87

Poranki były dla mnie nadzwyczaj trudne. Teraz, kiedy marszczyłem brwi rozciągając się na łóżku przypominał mi się ojciec. Jego też zawsze bolały plecy, a matka robiła za jego masażystkę. Oczywiście dobrowolnie, sam czasami smarowałem jego zadrapania maścią, gdy byłem mały. 
Jednak ja nie miałem takiego kogoś kto posmarowałby mi jebane plecy. Musiałem radzić sobie sam, dlatego zaraz po ściągnięciu się z łóżka wziąłem szybki prysznic i gimnastykując się nienaturalnie posmarowałem miejsca, które najbardziej mnie bolały. 

W kuchni zrobiłem sobie kawę i usiadłem przy stole. Czasami słyszałem jej głos. Na początku się tym przejąłem, ale później przywykłem i wydawało mi się to w jakiś sposób normalne. Szeptała do mnie, gdy pisałem coś w swoim gabinecie, czułem nawet jak przechodzi obok mnie.

Ja miałem tą świadomość, że popadałem w paranoję, ale najgorsze w tym wszystkim był jej  głos odbijający się echem w moim domu. Zagłuszała moją ciszę, chociaż była miliony kilometrów stąd. Zawsze, kiedy tylko ktoś pukał do moich drzwi myślałem, że to ona.

Byłem głupi, bo ona  nigdy nie przyszła. 

Nie potrafiłem wytrzymać w swoim domu, dlatego nawet wolny czas spędzałem w firmie. Teraz jednak, chyba wybrałem sobie nieodpowiednią porę, bo zaraz przed wejściem zatrzymała mnie Clara.

-- Witaj.

Próbowałem ją wyminąć, po prostu udać, że nie zauważyłem. 

-- Ej. - złapała mnie za łokieć. -- Jestem tu.

Nie mogłem robić cyrku tuż przed moim wieżowcem. Miasto tętnił, ludzie przechodzili obok nas jak mrówki.  

-- Czego chcesz? - z racji tego, że rano nie miałem do kogo otworzyć gęby, teraz mój głos był zachrypnięty, jakby bardziej mocniejszy niż przeciętnie. Uniosła brwi poprawiając swoją koszulę.

-- Marzę o  lunchu z tobą. - a ja nie.

-- Nie mam czasu.

-- Zayn. - zatrzymała mnie raz jeszcze rzucając spojrzenie, którym obdarzała mnie od tego całego cyrku. Nie mam pojęcia dlaczego dałem tak sobą pomiatać przez te dwa lata. Bądź co bądź, osiągnęła swoje, a ja musiałem teraz pilnować się jak najlepiej. -- Chyba nie muszę uświadamiać ci, co wiem.

Nie byłem na nią zły. Chociaż może byłem, sam nie wiedziałem. Bardziej miałem żal do siebie, że nie dopilnowałem tego wszystkiego - być może Aria nadal byłaby tu ze mną.

-- Nic nie wiesz. Powiedz mi, dlaczego pchasz się na siłę do kogoś, kto nie ma ochoty na ciebie patrzeć?

Zwęziła oczy.

-- Pieprzyłeś moją bratanicę, chcesz aby dowiedział się o tym cały świat?

-- Dawaj.

Prawda była taka, że po takim kawałku czasu nic nie mogła mi zrobić. Wszyscy, którzy powinni wiedzieli, że Aria jest z Zafirem gdzieś i podejrzenia na rzekomy romans padały właśnie na niego. Ja byłem czysty. 

-- Nie pogrywaj ze mną Zayn, obiecywałeś mi wspólne wakacje.

Blondynka.

-- Posłuchaj. - powoli mój spokój szlag trafiał. -- Nie jestem już od ciebie zależny i mogę robić, co mi się żywnie podoba. A po drugie odczep się w końcu ode mnie i nie przyłaź do mojego domu.

-- Myślałeś, co będzie jeśli twoja matka się o tym dowie? - uśmiechnęła się cynicznie. 

Byłaby wstrząśnięta. 

-- Sądzisz, że uwierzy tobie, a nie własnemu synowi?

-- Znajdę dowody Zayn i cię zniszczę.

-- Śmiało.

Tupnęła gniewnie nogą i zarzucając swoimi włosami odeszła szybkim krokiem. Wypuściłem powietrze z płuc i wszedłem do firmy. Kiedy tylko chciałem otworzyć drzwi do mojego biura mój telefon dał o sobie znać.

-- Tak? - na wyświetlaczu pojawił się napis 'mama' więc by mieć z głowy rozmowę z nią, odebrałem. 

-- Zafir jest w mieście.

Ołówek który trzymałem pękł w połowie, a teczka z hukiem wylądowała na biurku.

-- Jak to jest w mieście?

-- Zadzwonił do mnie. - westchnęła. -- Zayn, uspokój się. Może to dobry czas na spotkanie, nie widzieliście się dwa lata. 

-- Nie chcę by do mnie przyjeżdżał.

-- Nie bądź taki, prawdopodobnie jest z nim Aria, więc proszę zastanów się nad kolacją u mnie. Mają przyjechać jutro.

-- Nigdzie nie jadę.

-- Rany boskie, Zayn, nie bądź taki. 

-- Jeśli to wszystko chciałbym kończyć. Mam dużo pracy.

-- Zastanów się jeszcze, proszę.

Rozłączyłem się. Nie mogłem sobie pozwolić na to, by tak zwyczajnie zobaczyć i Zafira u mojej matki. Przecież minął szmat czasu i nawet nie chcę sobie wyobrażać, co mogli razem robić. Dobrze wiedziałem, jaka była Aria, a Zafira znałem nie od dziś. Nie wyobrażałem sobie atmosfery jaka by panowała, w ogóle... nie. Nie chciałem tego, więc nie mają prawa mnie zmuszać.

Gdybym tylko wiedział, dlaczego ukrywała się dwa lata.

----

Jakieś przypuszczenia???

Dobijecie 50 komentarzy dodaję w niedzielę rozdział, bo dzisiejszy dzień mam do końca zawalony >.< także zmykam xx

Hello (sequel Silence) Z.M✅Przeczytaj tę opowieść za DARMO!