For every story tagged #WattPride this month, Wattpad will donate $1 to the ILGA
Pen Your Pride

Some nights I stay up cashing in my bad luck
Some nights I call it a draw
Some nights I wish that my lips could build a castle
Some nights I wish they'd just fall off

Pewna młoda krukonka szła właśnie jak zwykle zatłoczoną Ulicą Pokątną. Jej blond włosy powiewały lekko na wietrze. Już za tydzień wraca do swojej ukochanej szkoły.

W ręku trzymała listę zakupów i książek potrzebnych szóstoklasistom. Sądząc po ilości i tytułach podręczników przeczuwała, że nie będzie to łatwy rok. Jednak nie miała zamiaru poddać się tak prędko. Składniki do eliksirów, zapas pergaminów, piór i atramentów spoczywał na dnie torby, którą miała przewieszoną przez ramię.
Właśnie wchodziła do Esów i Floresów. Popchnęła drzwi, ale te, zamiar łagodnie ustąpić, trafiły na coś twardego.

-Ał!- wrzasnął ktoś. Dziewczyna szybko zorientowała się, że po prostu uderzyła kogoś drzwiami.

-Merlinie, przepraszam!- odpowiedziała, cofając drzwi. Jakież było jej zdziwienie, gdy ujrzała Draco Malfoy'a masującego się po obolałym czole. Teraz to już wpadła po uszy. Miała cichą nadzieję, że blondyn jest w dobrym humorze. Wtedy, może darowałby jej ten incydent. Wszak wiadomo, że Malfoy jest dosyć nerwową osobą i tak łatwo nie odpuszcza.

-Uważaj jak łazisz!- wrzasnął, wyminął ją i poszedł. Tak po prostu. Krukonka nie kryła swojego zdziwienia. Stała tak jeszcze dopóty, dopóki nie stwierdziła, że wygląda conajmniej dziwnie.

Weszła do księgarni i zatopiła się w regałach. Jako typowa Krukonka uwielbiała czytać książki, nawet te mugolskie. Jej mama pochodzi z rodziny mugoli, dlatego dziewczyna zna kilka tytułów. Jednymi z jej ulubionych są np. Zwiadowcy i Rywalki.

Po ponad godzinie spędzonej w Esach i Floresach, wyszła z powrotem na Pokątną, niosąc na rękach stos potrzebnych książek.
Mijała właśnie sklep ze sprzętem do Quidditcha, gdy zza zakrętu wyłonili się jej przyjaciele. Szybko zauważyli dziewczynę i na twarzy każdego z nich pojawił się promienny uśmiech.

-Tamina!- krzyknęła Victorie rzucając się dziewczynie na szyję. Przynajmniej próbowała, bo trzymane przez dziewczynę książki jej to utrudniały. Victorie była dosyć wysoką szatynka z włosami do połowy pleców i błękitnymi oczami. Swoim uśmiechem zarażała wszystko i wszystkich dookoła siebie. Była totalnym przeciwieństwem Taminy.

-Hej, Jarod- Tamina powiedziała do chłopaka stojącego obok Victorie. Jarod natomiast, miał kruczoczarne włosy i brązowe oczy. Był uważany za jednego z najprzystojniejszych chłopaków z Ravenclawu. Cała trójka była bardzo dobrymi przyjaciółmi.

-Jak tam wakacje?- ciągnęła dalej Tamina. Była bardzo ciekawa jak spędzili wolny czas. Co prawda pisali listy, ake to nigdy nie jest to samo. Wiedziała, że Vic wyjechała gdzieś za granicę, ale świadczyła też o tym opalona skóra szatynki.

-Świetnie! A u ciebie? Jak tam malutki Frances?- zapytała z entuzjazmem Victorie. Dziewczyna miała fioła na punkcie młodszego brata Taminy, może dlatego, że sama miała same siostry. Osobiście, Tina też chciałaby mieć siostrę, ale nie aż trzy!

-Dobrze, ostatnio zaczął wykazywać pierwsze zdolności magiczne- powiedziała z dumą Tamina. Była zadowolona ze swojego młodszego brata, bo przecież ma dopiero pięć lat.

-To super! Może chodźmy na lody? Pogadamy o wakacjach i takie tam- powiedziała Vickie. Ten sposób wydawał się jej najkorzystniejszy.

-Bardzo chętnie bym poszła, ale mam te książki...- szatynka wywróciła oczami.

-Dziewczyno, jesteś czarownicą, do tego krukonką!- wymruczała coś pod nosem, a chwilę potem, na rękach Taminy pojawiły się miniaturki poprzednich książek.

-Zaklęcie zwiększająco- zmniejszające!- zorientowała się blondynka i przeklęła się w myśli za to, że nie wpadła na ten pomysł wcześniej.

-Tina, twój refleks jest zaskakujący- zaśmiała się Victorie.

-To co, idziemy?- odezwał się po raz pierwszy Jarod. Nie miał zamiaru stać na tym upale, gdy za rogiem czekała lodziarnia.

-Jasne- odpowiedziały dziewczyny chórem i przyjaciele ruszyli do kawiarenki. Nie mieli zielonego pojęcia, że przyglądał im się pewien przystojny blondyn...

◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇◇

Hejka!
I oto przed wami pierwszy rozdział. Jak na razie nic ciekawego się nie dzieje, ale cierpliwości ☺
Chciałam jeszcze powiedzieć, że:
-Dumbledore i Snape żyją
-Voldemort nie żyje (Harry zabił go na czwartym roku, dzięki czemu Cedric też żyje)
-Wydarzenia rozgrywają się na szóstym roku w Hogwarcie

To chyba tyle. Mam nadzieję, że się podoba ☺☺☺

PW

Lights On /Draco Malfoy fanfiction/Przeczytaj tę opowieść za DARMO!