124.

17.2K 1.1K 290
                                              


Korytarz był pusty. Sala była pusta. Gdzie, do diabła, ona się podziewała?! Draco nerwowo tupał stopą i starał się nie dopuścić do siebie mnóstwa wizji dotyczących Ginny- porwana, zabita, zrzucona ze schodów... Bo przecież musiał być jakiś powód jej- porządnego już- spóźnienia! A może... Nie. Gdyby nie chciała go widzieć, to powiedziałaby mu to prosto w twarz. A przynajmniej taką miał nadzieję. Znaczy się- nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Draco był Malfoyem, ale, na szczęście, nie do końca kierował się przekonaniami swojego ojca. Owszem, uważał, że mugolaki nie powinny uczyć się magii (choć wyjątek w postaci Granger dawał do myślenia) i, że mugole to coś gorszego od nich, ale poza tym był taki sam, jak reszta Zakonu. Jednak on nie walczył dla siebie- jak Snape i jego pragnienie odpokutowania za grzechy młodości (zdaniem Dracona było to całkowicie awykonalne), czy z powodu własnych przekonań- jak ¾ Zakonu, ale dla Ginny. Brzmiało to patetycznie, nie-ślizgońsko i zdecydowanie nie-malfoyowo, ale taka była prawda. Chciał, żeby była bezpieczna, a jedyny świat, w którym mogłaby być bezpieczna, to taki, w którym nie ma Czarnego Pana- to było logiczne. Kiedy dowiedział się, że Węża Morda (jego prywatny, pieszczotliwy przydomek dla Czarnego Pana- bo jak można nazwać się Lordem Voldemortem? Choć nic dziwnego, że stworzył sobie nowe imię. Wyobrażacie sobie: „Jestem Lord Tom! Bójcie się mnie!"? Nie? No właśnie- niezbyt przerażające, co?) chce ją do czegoś wykorzystać omal nie spanikował i nie aportował się czym prędzej do Hogwartu, by upewnić się, że nic jej nie jest i tylko mocny uścisk ręki Snape'a na jego ramieniu powstrzymał go od tego. Swoją drogą zawdzięczał swojemu Opiekunowi Domu tyle, że sam nie wiedział, od czego zacząć spłacanie tego długu. Nawet nie chodziło o to, że uratował jego skórę- świat młodego Ślizgona kręcił się teraz wyłącznie wokół rudowłosej wiedźmy i to jej życie wielokrotnie uratował Snape, choć pewnie sam o tym nie wiedział. Nie chronił McDougal i reszty i dzięki temu Draco mógł spokojnie spać w nocy nie martwiąc się, że może jej się stać coś naprawdę złego. Wzdrygnął się na wspomnienie tortur, jakie zadawano starszemu mężczyźnie i przełknął ślinę błagając w myślach Merlina, by obiad utrzymał mu się w żołądku. Tak naprawdę niedobrze mu było nie tylko dlatego, że Snape po tym wszystkim przypominał worek kości i mięsa- to był dość częsty widok na zebraniach Śmierciożerców, choć po raz pierwszy torturowany był ktoś, kogo znał- ale głównie dlatego, że przez cały ten czas widział twarze swoich rodziców. Uśmiechali się sadystycznie i wyraźnie cieszyli się z tego, co widzieli. Nie chciał być taki, jak oni. Kochał ich- zwłaszcza swoją matkę- ale w tamtej chwili byli dla niego zupełnie obcymi ludźmi, których... cóż, których się brzydził. I z tych uczuć nie był dumny. W końcu to jego rodzice, prawda? Gdzieś tam w głębi duszy wciąż byli dobrzy i bohaterscy, jak to sobie wyobrażał od dziecka. Musieli być. Gdyby nie byli... Nie wiedział, czy mógłby to znieść. Nie chciał skończyć, jak Percy Weasley. Nie wspominał o tym nikomu- Snape również- ale wyklęte dziecko Weasleyów mogło teraz bez problemu znaleźć się w św.Mungu, na oddziale psychiatrycznym. Ten opanowany, zadufany w sobie i przesadnie dumny czarodziej stracił rozum. Rozmawiał sam ze sobą, śmiał się i płakał w nieodpowiednich chwilach, wołał przeraźliwym głosem mamę, choć nie wiedział kim ona jest... Żałosny widok. Żałosny i smutny. Nie znosił Percy'ego, ale nikomu nie życzył czegoś takiego. Ponure myśli przerwało wejście Ginny do sali. Uśmiechnęła się przepraszająco i rzuciła w ramach wytłumaczenia jedno słowo.

- Filch.

- Może powinniśmy umówić się o bardziej ludzkiej porze.

- Dopiero teraz znalazłam czas. Mam eliksir do przygotowania i nie są to przelewki, wiesz?

Przewrócił oczami i uśmiechnął się złośliwie.

- Czyżby? A ja sądziłem, że... zaraz, jak to było? A! Sądziłem, że „takie to proste i lekkie, że nawet Snape mnie chwali, że dobrze mi idzie i na pewno będę świetną Mistrzynią Eliksirów".

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now