103.

17.7K 1.2K 681
                                              


- Czy to ma być jakiś żart?!

Hermiona westchnęła ciężko i zajrzała do kociołka.

- Nie wiem o co panu chodzi. Przecież wygląda tak, jak ma wyglądać.

- Czy ty jesteś ślepa?! Zła konsystencja, zły zapach!

- Przecież to ma być eliksir bez zapachu, więc jak może pan mówić, że ma zły zapach?!

- To dość subtelna woń, która zniknie dopiero pod koniec warzenia. Jest źle! Evanesco.

- Jak pan mógł?! Teraz muszę zaczynać od nowa!

- Tym razem zrób to dobrze!

- Niech pan sobie sam robi, jak jest pan taki mądry!

- Zważaj na to, do kogo się zwracasz, Granger!

- Zważam na to! I tylko dlatego jeszcze pana nie przeklęłam!

- Ty bezczelna, głupia dziewucho! Eliksir był źle zrobiony! Jeśli partaczysz coś tak prostego, to po co w ogóle podchodzisz do owutemów z Eliksirów?!

- Tak dla dowcipu!!! Bo mam taki kaprys!

- To dla kaprysu zrób poprawnie chociaż raz eliksir!

- Chociaż raz?! Ty... ty... ślepoto jedna! Co lekcję robię idealne eliksiry!

- Mój wzrok ma się świetnie! A twoim eliksirom jest daleko do perfekcji!

- Tak samo, jak pańskim oczom! Przydałyby się okulary! Najlepiej takie grubości denek od słoików!

- Słuchaj, zajmij się czymś pożytecznym, a nie wymyślaniem idiotycznych obelg! Jeśli masz czas kłapać dziobem, to równie dobrze w międzyczasie możesz zająć się eliksirem. Do tego usta nie są ci potrzebne.

Hal uznał, że to dobry moment, by dać im do zrozumienia, że jest tutaj. Zwłaszcza, że ręka Hermiony zaczęła pełznąć w kierunku różdżki.

- Ekhem... Nie chciałbym przerywać tej uroczej konwersacji, ale muszę porwać Seva na moment.

Oboje spojrzeli na niego morderczo, ale nawet nie mrugnął. W końcu Hermiona uśmiechnęła się, a Sev wymamrotał coś bliżej nieokreślonego i przeszli do jego gabinetu.

- O co chodzi, Hal? Co jest takiego ważnego, co nie może zaczekać do jutra, lub czego nie powiedziałeś mi godzinę temu na treningu?

- Bierzemy z Sybillą ślub.

Młodszy mężczyzna zgromił go wzrokiem.

- Czy dzisiaj wszyscy muszą zaczynać dzień od nabijania się ze mnie?! Od Sylwestra wiem, że zamierzasz się z nią ożenić!

- Nie. Bierzemy ślub dzisiaj.

To wywołało efekt mrugania oraz otwierania i zamykania ust. W końcu Sev opanował się.

- Zaraz, przecież z tego co pamiętam do tradycyjnego ślubu trzeba jakichś tam przygotowań...

- Nie bierzemy tradycyjnego ślubu.

- Kolejna nieszczęsna przepowiednia?

- Nie. Wspólna decyzja. Sybilla nie czuje się najlepiej i nie wytrzymałaby na tradycyjnej ceremonii. Poza tym żadne z nas nie ma rodziny, a przyjaciele równie dobrze mogą nam złożyć życzenia, chociaż nie mamy ich zbyt wielu. Albus udzieli nam ślubu dziś wieczorem.

- Jesteś pewien? Nie znam się na tym, ale wszyscy robią takie afery wokół tradycji, że to chyba coś ważnego.

- Bo to jest coś ważnego. Jednak ceremoniału można dopełnić w każdej chwili. A Albus po prostu udzieli nam ślubu, który będzie... hmmm... który nie będzie magicznie potwierdzony. Będziemy mężem i żoną w świetle prawa, ale wobec magii... To dość skomplikowana sprawa i sam nie jestem do końca pewien wszystkich szczegółów. Dobrze wiesz, że w tym świecie jest wiele takich ceremonii, które należy przeprowadzić, żeby coś było właściwe.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now