102.

16.1K 1.2K 281
                                                  


Pierwszą rzeczą po obudzeniu, którą zauważyła, był chłód. Otworzyła oczy i zastanowiła się dlaczego jest jej tak niewygodnie. I dopiero wtedy wróciły do niej wspomnienia z poprzedniej nocy. Snape'a nie było, a ona leżała na zimnej, kamiennej podłodze.

- Panie profesorze?

Podniosła się i zaczęła za nim rozglądać. Kilka minut później znalazła go w salonie- siedział w fotelu i pustym wzrokiem wpatrywał się w ogień płonący na kominku. Na dźwięk otwieranych drzwi spojrzał na nią przelotem i znów wpatrzył się w kominek.

- Panie profesorze, czy wszystko w porządku?

- Nie powinnaś była przychodzić.

Głos miał lekko zachrypnięty, ale poza tym wyglądał i zachowywał się tak, jak zazwyczaj.

- Potrzebował pan pomocy. Nie mogłam nie przyjść.

- Granger, mogłem cię zabić, zdajesz sobie z tego sprawę?

- Ale nie zrobił pan tego i to się liczy. Która jest godzina?

- Ósma. Dumbledore dał nam dzisiaj wolne. Jakbyś była głodna, to na stole jest śniadanie.

Usiadła na drugim fotelu i zaczęła jeść, jednocześnie przyglądając mu się. Wiało od niego rezerwą i niezbyt jej się to podobało. Może był zawstydzony, że widziała go w takim stanie? Mężczyźni nie lubili, gdy kobieta widzi, jak płaczą- tego nauczyła się dzięki przyjaźni z Harrym i Ronem.

- Um... panie profesorze...

- Czego?

- Muszę panu coś powiedzieć.

Spojrzał na nią niechętnie- czy też raczej na okolice jej szyi. Uparcie nie chciał spojrzeć jej w oczy. „No to mamy powtórkę z rozrywki"- pomyślała ponuro.

- Muszę pana przeprosić.

- Za co?

- Za moje wczorajsze zachowanie. Zareagowałam zbyt nerwowo. Musiałam mieć trochę czasu, żeby... cóż, żeby poukładać sobie to wszystko w głowie. Stąd moja reakcja. Przepraszam.

Snape uśmiechnął się gorzko i zaczął drwić.

- Przepraszasz mnie za to, że zareagowałaś strachem na wieść o moich czynach? Jesteś głupsza, niż sądziłem, Granger. Już dawno powinnaś uciekać z krzykiem i...

- Przestanie pan się nad sobą użalać?!- warknęła, wściekła, że jej wysiłki spełzają na niczym. Zdenerwował się. O, właśnie. Na taką reakcję czekała.

- Nie użalam się nad sobą!

- Owszem, użala się pan! Wiem dobrze, co pan zrobił, aż za dobrze! I to do mnie należy decyzja jak się zachowam! Jeśli się uprę, że będę z panem siedzieć, to będzie mnie pan musiał siłą stąd wyrzucić, bo sama nie wyjdę!

- Cholera, Granger! Jestem dla ciebie zagrożeniem, nie rozumiesz tego?!

- Nie jest pan!

Zacisnął zęby, szybko wstał, złapał ją za łokieć i pociągnął za sobą. Była zdziwiona jego zachowaniem. Naprawdę ją wyrzuci? Ale zamiast iść w kierunku gabinetu zaciągnął ją do sypialni, a następnie do łazienki. Postawił przed lustrem i przysunął jej twarz bliżej gładkiej tafli.

- PATRZ! Spójrz na to!!! Nie jestem niebezpieczny?! Granger, ja o mało co cię nie udusiłem! Oboje wiemy, jak blisko było tego, żebyś umarła! Gdyby nie Dumbledore, to teraz przygotowywalibyśmy twój pogrzeb!

Jej szyja była cała spuchnięta i sina. Podniosła włosy i spojrzała dokładniej. Tak jak myślała- wyraźnie widać ślady palców. Uchwyciła w lustrze jego twarz- był zły, ale nie umiała powiedzieć czy na siebie, czy na nią.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now