99.

15.8K 1.2K 449
                                                  


Przy wejściu na boisko czekał na niego Hal.

- Spóźniłeś się. Stoję tutaj i marznę, jak jakiś idiota, a ty po prostu zasypiasz.

- Nie zaspałem. Skoro marzłeś, to mogłeś rozpocząć rozgrzewkę.

- Jakoś samemu mi się nie chce.

- Jesteś leniwy.

- Nie, po prostu towarzyski.

- To znajdź sobie kogoś, kto potrafi dotrzymywać towarzystwa.

- Ty jesteś w sam raz. Jeśli akurat się nie obrażasz, nie masz złego humoru, nie jesteś drażliwy, nie jesteś głodny i nie unosisz się dumą, to można z tobą porozmawiać.

- Dziwne. Sądząc z twojego opisu nie powinienem w ogóle z tobą rozmawiać, bo nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek miał inny nastrój.

- Zdarza ci się, choć rzadko. A ostatnimi czasy prawie w ogóle. Co cię gryzie?

- Nic. Lepiej skup się na skłonach, bo nie chcę później zbierać cię z ziemi.

Severus zdawał sobie sprawę z tego, że wszystkie jego ćwiczenia mogły się okazać bez sensu, gdyby podczas bitwy złapał go napad bólu. Stałby jak idiota i tylko czekał na to, aż ktoś uprzejmie skróci jego męki. Półtorej godziny później musiał pomóc Halowi podnieść się z błota, bo ten nie zauważył dziury w ziemi i upadł, pięknie sunąc twarzą po ziemi przez dobre dwa metry.

- I z czego się śmiejesz?

- Ja? Ja się nie śmieję. Jestem równie ponury, co grabarz, pamiętasz?

- To zapytam inaczej- czego szczerzysz zęby? Powinieneś je myć, a nie suszyć.

- Dziękuję za radę, mamusiu.

- Ja będę tatusiem, nie mamusią!

- Mała różnica.

- Tylko nie mów tego Sybilli.

- Dlaczego?

- Bo później wyżyje się na mnie, że jesteś niewychowany.

- Jakby to zależało od ciebie.

- Ma dziwne skoki nastrojów... W jednej chwili rzuca we mnie talerzami, a w następnej całuje i mówi, jak bardzo mnie kocha.

- Czyli nic nowego, jeśli o nią chodzi.

- Sev!

- Przestań mnie tak nazywać! Musisz mnie denerwować z samego rana?!

- Ty już jesteś zdenerwowany.

- Co, jak sam stwierdziłeś, nie jest niczym nowym, jeśli o mnie chodzi.

- Tego nie powiedziałem!

- Ale to było coś w tym stylu.

- Nadinterpretujesz.

- Staram się.

- Zauważyłem. A teraz poważnie- ile ostatnio sypiasz?

- Wystarczająco.

- Masz pod oczami sińce. Znowu męczą cię koszmary?

- Hal, koszmary męczyły mnie zawsze.

- Wiesz dobrze o czym mówię!

- Nie, nie zbliża się załamanie.

- Jesteś pewien?

- Gdybym nie był, to bym ci powiedział.

- Nie powiedziałbyś.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now