83.

18.9K 1.3K 979
                                              

- Mówię ci, że to coś wspaniałego!

- A ja ci mówię, że chcę wakacje.

- No, ale zobacz! Tyle szczęśliwych twarzy, tyle śmiechu, rozmów!

- Tyle głupich dowcipów, tyle rzucanych klątw, tyle półgłówków, którzy nie wiedzą nawet, jak porządnie pokroić salamandrę.

- A dziewczęta? Te spódniczki, kolanówki...

- Spójrz na Buldstrode.

- Eee... No, ale taka na przykład panna Patil- nogi, jak się patrzy. Czy też nasza kochana Hermiona- spójrz, jak pięknie wyprofilowana łydka.

- Zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś zboczony? Gdyby usłyszał cię choć jeden rodzic- już byś był zwolniony. Tylko nie wyskakuj mi z tym, jak chłopcy przystojnie wyglądają w szatach, bo to będzie ostatni raz, jak pozwoliłem ci się do mnie odezwać.

- Nie zamierzałem nic takiego mówić. Aczkolwiek pan Zabini...

- HAL!

- Tak, tak, już milknę... O, patrz.

- Czy ja mogę spokojnie zjeść kolację?!

- Nie, pewnie nie. Pan Goldstein właśnie usiadł koło Hermiony.

- I?!

- I właśnie pocałował ją w policzek.

- ...

- Coś się stało? Nagle poczerwieniałeś.

- Nic się nie stało.

- O, właśnie. Co to było wczoraj?

- Co: co było wczoraj?

- Wiesz... Nie na co dzień widzę ciebie przygwożdżonego do łóżka przez twoją uczennicę siedzącą na tobie okrakiem. O, zarumieniła się. Sądzę, że coś się święci pomiędzy tą dwójką. W sumie czasami widziałem, jak ona na niego patrzy.

- Niby jak? Poza tym- to ta głupia dziewucha chciała się upewnić, że będę leżał, kiedy miałem swój atak bólu.

- I prawidłowo! Co do tego jak patrzy... No, wiesz... Maślane oczy i tego typu sprawy...

- Czyli żadnego odstępstwa od normy. Mogę już jeść, czy zamierzasz mnie uraczyć kolejnym wykładem na temat wątpliwego cudu, jakim są uczniowie?

- Ależ jedz! Ja jedynie...

- Hal...

- Tak?

- Zamknij się.

- Wiesz, może gdybym nie słyszał tego tysiąc razy dziennie, to wywołałoby to jakiś efekt.

- Postaram się wymyślić coś nowego. Możesz podać mi masło?

- Już, już... O, raju! Oni się pocałowali! Ej, Sev! Nie pluj kawą! Moja nowa szata... Specjalnie dla Sybilli ją wybrałem.

- Wzroki, które ci dorobiłem pasują kolorystycznie. Chyba zaraz odejmę im punkty.

- Za całowanie się?!

- Nie. Za twoją szatę i obrzydzanie mi śniadania. Wydaje mi się to odpowiednio ciężkim przewinieniem.

- ...

- Co się tak na mnie patrzysz?!

- Ty jesteś zazdrosny.

- HAAAAAAAAAAL!!!

Mistrz Eliksirów wstał i praktycznie uciekł z Wielkiej Sali, strasząc wszystkich uczniów po drodze. Hal zauważył, że Hermiona uśmiecha się wrednie i połączył jej działania z opowieścią Helen o tym, jak Perry ją zdobył i po prostu musiał się roześmiać. Nieodzowna córeczka tatusia, nie ma co. Sybilla spojrzała na niego lekko nieprzytomnym wzrokiem.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now