73.

20K 1.3K 980
                                                  


Hal był szczęśliwy jak nigdy w życiu, co może być dziwnym stwierdzeniem w czasach wojny, gdy jutro jest niepewne. Od czasu ślubu Molly był pewien, że nigdy nie znajdzie drugiej kobiety, którą pokocha tak mocno i nigdy nie będzie miał możliwości założyć rodzinę. Tymczasem teraz siedział w fotelu i wpatrywał się w Sybillę, która przy mocnym świetle świecy czytała jakąś wielką, zakurzoną księgę i kichała co chwilę.

- Moja droga, jeśli masz uczulenie na kurz, to powinnaś...

- Nie mówi mi co powinnam, Hal. Wiem dobrze, że są odpowiednie zaklęcia, ale kurz na książkach nadaje im tajemniczości i ma wspaniały zapach. Mógłbyś później pójść po zmiotkę?

- Proszę?- spytał się i w tym momencie ciastko, które trzymał w dłoni spadło na podłogę i pokruszyło się.

- Właśnie to- uśmiechnęła się lekko, ale on miał wrażenie, że słońce błysnęło mu prosto w oczy- Miałabym do ciebie prośbę.

- Oczywiście, co tylko zechcesz.

- Mógłbyś znaleźć pannę Granger i przypomnieć jej o naszym jutrzejszym spotkaniu? Powiedz jej, żeby przyszła w południe i niech się nie przejmuje Severusem.

- Co z Sevem?- w jednej chwili prawie stanęło mu serce.

- Będą mieli małą kłótnię.

- Och, czyli nic nowego- zachichotał i wstał, by ruszyć w kierunku drzwi- Ma przyjść tutaj?

- Tak, to będzie dobry pomysł. Dziękuję.

- Nie ma za co, naprawdę.

Idąc do lochów musiał odebrać kilka punktów i dać kilka szlabanów. Uczniowie w czasie wolnym naprawdę zaczęli zachowywać się niepoważnie. Wysłał Prefekt Naczelną za grupą wyjątkowo marudnych Ślizgonów i ze spokojnym sumieniem zapukał do drzwi. Kiedy nie otrzymał odpowiedzi nacisnął klamkę i zajrzał do środka. Sev stał nad kociołkiem i obserwował go jak szykującą się do ataku mantykorę. Hermiona z kolei obserwowała Mistrza Eliksirów z wyraźnym podziwem.

- Dobry wieee...- przestał mówić, gdy tylko jego przyjaciel posłał mu mordercze spojrzenie i od razu wrócił do mikstury. Hermiona z kolei przycisnęła palec do ust, nakazując mu milczenie. Pokazał jej, że chce z nią porozmawiać i wyszedł na korytarz. W kilka sekund później i ona wyszła.

- Profesor Snape zajmuje się wyjątkowo niebezpieczną miksturą i musi się na niej całkowicie skupić.

- Ach, czyli przeszkodziłem?

- Tylko trochę. Co się dzieje?

- Sybilla prosiła by przekazać ci, że jutro w południe spodziewa się ciebie w naszych pokojach.

- Dobrze, przyjdę. Jeśli to wszystko...

- Tak, oczywiście.

Drzwi otworzyły się i wyszedł z nich Sev, wyraźnie zmęczony.

- Granger, możesz już iść, tylko najpierw przelej Eliksir Wielosokowy do odpowiednich fiolek.

- Skończył pan?

- Tak, chociaż Hal nieco mnie rozproszył. Dlaczego jeszcze tu stoisz?!- krzyknął- Kazałem ci chyba iść i napełnić fiolki!!!

- Nie musi się pan na mnie drzeć! Nie jestem głucha!

- Szczerze w to wątpię!

Zacisnęła zęby i pięści, a w oczach błysnęły łzy. Zatrzasnęła za sobą drzwi do sali, a Sev nawet nie mrugnął okiem.

- Musisz być takim bydlakiem?

- Potrafię być gorszy- Sev wzruszył ramionami i ruszył do swojego gabinetu. Hal przewrócił oczami i poszedł za nim.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now