68.

26.2K 1.3K 1.4K
                                                  

Następnego dnia Hermiona poszła porozmawiać z Dumbledorem.

- Mary Calles? Pamiętam ją. Bardzo zdolna czarownica- mężczyzna uśmiechnął się słabo- Niestety nie żyje.

- Och, szkoda... Czy była dobra w Numerologii?

- Tak. Prześcigała nawet profesor Vector wiedzą i zdolnościami w tej dziedzinie nauki. Dlaczego pytasz?

Kiedy wytłumaczyła mu wszystko pogładził swoją brodę.

- Mógłbym zdobyć dla ciebie oryginały jej pamiętników. Może tam coś znajdziesz- powiedział pogodnie- Mam kontakt z jej synem, który jest w ich posiadaniu.

- Tak! To byłoby pomocne. Może ważny jest układ słów, przecinek, kropka, plamka... Cokolwiek!

- W takim razie zaraz się do niego udam. Miłego dnia, Hermiono.

Skinęła głową i niechętnie wróciła przez jego kominek do Muszelki. Poprzedniego wieczora Ginny zaciągnęła ją w kąt sypialni i rzucając zaklęcie przeciwko podsłuchiwaniu wypytała ją o każdy szczegół. Kiedy ona skończyła dopadła do niej Gabrielle żądając wytłumaczenia jakiego rodzaju stosunki łączą ją ze Snape'em. Dziewczyna była agresywna, co zdecydowanie jej się nie podobało. Była jednak gościem Billa i Fleur, więc nie mogła po prostu potraktować irytującej dziewczyny odpowiednią klątwą. Najdobitniej jak potrafiła wytłumaczyła ich wzajemne stosunki, które ograniczały się do lekkiej przyjaźni i wzajemnej tolerancji, która często przeradzała się w mordercze kłótnie prowadzące do pojedynków. Gabrielle jedynie skinęła głową, ale obserwowała ją z wyraźną podejrzliwością.

- Gapi się na ciebie, jakbyś miała ją zaatakować- mruknęła podczas jednego z obiadów Ginny. Ona również nie znosiła siostry Fleur, choćby dlatego, że ta patrzyła na nią jak na gatunek niższego rzędu. Draco nie interesował jej od kiedy postanowiła zdobyć Snape'a, więc przynajmniej o to ruda nie musiała się martwić. Co nie oznaczało, że zamierzała. Od czasu świąt nie padła z jej ust żadna wiadomość na jego temat i nie lubiła, by kto inny podejmował jego temat.

- Wiem o tym, ale nie obchodzi mnie to.

- Nie irytuje cię, że strzela oczami do Snape'a?

- Dlaczego miałoby mnie to irytować? Jest dorosły i potrafi o siebie zadbać.

- Ani trochę zazdrości?

Hermiona westchnęła ciężko. Była już na tym etapie, że przyznała się przed samą sobą, że wpadła po uszy, ale nie zamierzała nic z tym robić. To było zbyt niebezpieczne. Jej przyjaźń z Mistrzem Eliksirów była równie niepewna co domek z kart- wystarczyło ruszyć nieodpowiednie miejsce i wszystko się waliło.

- Jak mogę nie być zazdrosna, Ginny? Wysoka, zgrabna jak wszyscy diabli, blondynka z nogami do szyi podrywa mężczyznę, który mi się podoba, a który uważa mnie za małą dziewczynkę. Jasne, że jestem zazdrosna, ale nie o to chodzi. Nie podoba mi się sposób w jaki traktuje ciebie i Hannę. Hannę zwłaszcza, bo dzięki niej Ron zaczyna zachowywać się jak człowiek, a nie świnia. Jakie ona ma prawo się tak wynosić?! Co z tego, że jej babcia była harpią i czarowała wszystkich mężczyzn naokoło?! Hanna to najmilsza osoba jaką znam i nie ma prawa być smutna z powodu tej idiotki!- wbiła wściekle widelec w ziemniaka. Ginny skinęła głową.

- Wybacz, że to powiem, ale Hanna to najlepsza osoba dla Rona i szwagierka, jaką mogłabym sobie wymarzyć. Kocham cię jak siostrę i chyba nie zniosłabym, gdybyś poślubiła któregoś z moich braci.

- Wiem. Och, o wilku mowa- warknęła, gdy z góry zeszła dziewczyna, o której była mowa. Głowy wszystkich chłopaków, prócz Billa, obróciły się w jednym kierunku, co zostało wynagrodzone szerokim uśmiechem.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now