[14] Chapter Fourteenth (Second Season)

1.4K 139 6


- (...) Zostaję z tobą. Do końca.

- Koniec każdy ma swój. Ja też będę miał swój, taki malutki, w sam raz na jedną osobę. Dla nikogo innego tam miejsca nie będzie.

~ Vladimir Slechta „Projekt Berserker"

Amanda wolnym krokiem spacerowała w nieznanym nawet sobie kierunku. Zaciekawionym spojrzeniem wodziła po spowitych nocą, oświetlanych przez wysokie lampy ulicach, przez które raz na jakiś czas przetaczały się pojedyncze osoby lub przejeżdżał samochód, oślepiając ją na kilka sekund blaskiem reflektorów. Niekiedy mijała bezpańskie psy, które wolały trzymać się od niej z daleka, aniżeli podejść i zrobić jakąś krzywdę. Tylko raz spotkała śpiącego pod ścianą bloku mieszkalnego bezdomnego, opatulonego cienkim kocem.

W pewnym sensie były to widoki zupełnie dla niej nowe. Przyzwyczajona była do miast pokroju Nowego Jorku czy Los Angeles, gdzie życie trwało całą dobę, a tłumy ludzi i samochodów praktycznie nigdy nie chodziły spać. Wsunęła powoli dłonie do kieszeni spodni, przyspieszając nieznacznie kroku, kiedy usłyszała szmer za sobą. Nie bała się – w końcu pod bluzą miała schowaną broń, jednak wolała być ostrożna i ograniczyć użycie jej do minimum. Nie potrzebowała ściągać na siebie zbędnej uwagi okolicznych mieszkańców.

Zatrzymała się dopiero, kiedy przez otwarte drzwi jednego z otwartych przez całą dobę pubów zauważyła dość dobrze znaną jej sylwetkę. Przyjrzała się uważnie kobiecym plecom, aby upewnić się, że właśnie patrzy na samą Cassandrę Willson upijającą się do nieprzytomności w podrzędnym lokalu. Bez zastanowienia weszła do środka, zajmując miejsce obok ciemnowłosej kobiety. Musiała wiedzieć, co się stało. W innym przypadku n pewno nie dałaby rady usnąć całą noc.

Na początku siedziała cicho, jedynie przyglądając się policjantce. Na szczęście nie znała jej i nie wiedziała, że ma jakikolwiek związek z Malikiem. Chociaż... Po tej cholernej kobiecie nie można się było spodziewać niczego na zapas. Łamała wszystkie stereotypy na temat "płci słabszej". Właśnie za to ją szanowała i współczuła, że jako największego wroga wybrała sobie kogoś tak upierdliwego i skretyniałego jak Zayn. Na własnej skórze przekonała się, jakim hipokrytą potrafi być czasami Mulat. Jednak mimo wszystko twierdziła, że ta dwójka na swój sposób pasowałaby do siebie. Musieliby po prostu zwolnić ze stawianiem na swoim...

-- Jesteś pewna, że chcesz to zrobić - zapytała w końcu, kiedy ciemnowłosa przyłożyła do ust kolejny kieliszek. Mogła sobie na to pozwolić. Nie była jakoś za bardzo rozpoznawalna. Cassandra leniwie odwróciła wzrok na osobę, która przeszkodziła jej w upijaniu się na umór.

-- Taa... Jestem pewna, że chce się dzisiaj zapić na śmierć - wymamrotała pod nosem, lekko plącząc przy tym język. Blake prychnęła cicho pod nosem. Postanowiła zapamiętać, aby spytać Malika co znów zrobił biednej pannie policjantce. A potem opieprzyć, żeby przestał ją w końcu męczyć. Była kobietą, a kobiety powinny się bronić, jeżeli chodzi o mężczyzn. Nawet, jeżeli były wcześniej w niezbyt przyjaznych stosunkach.

-- Czasami wygadanie się komuś obcemu jest prostsze i skuteczniejsze niż zapicie się na śmierć – Amandzie nie udało się powstrzymać nuty lekkiego rozbawienia, jaką dało się wyczuć w tonie jej głosu. Cassandra popatrzyła na nią lekko przymrużonymi oczami i zmierzyła ją pobieżnie spojrzeniem. Prychnęła pod nosem, kręcąc z rozbawieniem głową.

-- Pewnie jesteś jedną z miejscowych, ciekawskich suk, które za wszelką cenę starają się dowiedzieć czegoś na temat upijających się w samotności kobiet – mruknęła cicho, przykładając kieliszek do ust i wypijając go jednym haustem. Manda podniosła wysoko jedną brew, kiedy ciemnowłosa jedynie wzięła w dłoń kubek z sokiem pomarańczowym. Faktycznie mogła równać się z niejednym mężczyzną; nie tylko, jeżeli chodzi o bicie się czy strzelanie.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!