67.

22.4K 1.3K 1.3K
                                                  

Hermiona uśmiechnęła się i zwróciła do Hala:

- Gratuluję, Hal. Mam nadzieję, że... eee... będziecie szczęśliwi.

- Nie brzmisz, jakbyś była do tego przekonana- parsknął przyszły ojciec.

- Nie, nie! Jestem całkowicie do tego przekonana. O ile będziesz interesował się tylko nią.

Hal przez chwilę patrzył w kierunku Sybilli, która, nieco blada, opierała się o Molly i mówiła do niej coś z szerokim uśmiechem. Potem przeniósł wzrok na nią i wiedziała, że mówi poważnie.

- Obawiam się, że właśnie stałem się monogamistą.

- Nareszcie- mruknął Snape.

- Mówiłeś coś, Sev?

- Tak, że może zajmiesz się w końcu swoim życiem i moje zostawisz w spokoju.

- Nie mógłbym. Zbyt wielką czerpię radość z irytowania cię.

- Hal!

- Zresztą nie jestem sam. Spójrz na Hermionę- ona też odkryła, że to całkiem przyjemna rozrywka.

Snape prychnął pogardliwie i rzucił jej ostre spojrzenie.

- Granger chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, że igra z ogniem.

- Jestem tego całkowicie świadoma, ale satysfakcja jest zbyt wielka, by się wycofać.

Hal wstał z ławki i uśmiechnął się.

- Muszę was przeprosić, ale mam kilka rzeczy do załatwienia. Muszę ucałować moją przyszłą żonę.

Snape jęknął.

- Tylko nie kolejny ślub.

Hal uśmiechnął się wrednie.

- Będzie ślub i ty, Severusie Snape, będziesz na nim świadkiem, więc przyzwyczaj się do myśli, że czeka cię publiczne wystąpienie, które ma być pozbawione przytyków i złośliwych komentarzy.

- Mam milczeć?

- Masz być miły.

Snape skrzywił się, jakby wypił Szkiele-Wzro.

- Hal, to słowo nawet nie przejdzie mi przez usta.

- To nie koniec, Sev. Będziesz miły, uprzejmy i spokojny. Ani razu nie krzykniesz i przyjdziesz z partnerką. Rozumiemy się?

Snape wstał i spojrzał miażdżąco w dół na swojego przyjaciela.

- Wybij to sobie z głowy- syknął wściekle- Obiecałem, że upewnię się, by ta wariatka była bezpieczna, ale to już jest za wiele! Umieszczę ją w domu rodziców Granger i będę wmawiał Czarnemu Panu, że nie mam bladego pojęcia gdzie ona jest, za co pewnie będę karany, a ty chcesz bym był mi... mił...

- Słowo, którego pan szuka brzmi „miły"- parsknęła Hermiona.

- Granger! Nie wtrącaj się w dyskusję, która ciebie nie dotyczy!

Przewróciła oczami i uśmiechnęła się do swoich rodziców, którzy śledzili dyskusję z lekkimi uśmiechami. Hal tymczasem uniósł dłonie w geście poddania się.

- Dobra, pójdziemy na kompromis. Nie będziesz musiał mieć partnerki i pozwolę ci dwa razy krzyknąć. Może być?

- Hal...- warknął ostrzegawczo Snape, wyciągając różdżkę i przekładając ją pomiędzy palcami. Starszy mężczyzna mówił dalej, nie zrywając kontaktu wzrokowego z przyjacielem.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now