63.

17.3K 1.3K 1K
                                              

Gdy Hermiona obudziła się w Wigilię była najszczęśliwszą osobą na świecie. Była ze swoimi rodzicami w Muszelce, co było zaskoczeniem i przed jej łóżkiem była niewielka kupka prezentów. Rzuciła poduszką w Ginny, która spała na drugim łóżku. Ruda usiadła i zaczęła się nieprzytomnie rozglądać.

- Kto? Co?- wymamrotała. Zawsze była nieprzytomna z samego rana.

- Ja. Prezenty- rzuciła lakonicznie i zaśmiała się widząc natychmiastową zmianę. Ginny podskoczyła z radości i rzuciła się w kierunku swojego stosiku.

- Po jednym?

- Po jednym.

Ustaliły ten rytuał już w drugiej klasie, gdy Ginny świeżo przyszła do Hogwartu. Siedziały w pokoju starszej dziewczyny i rozpakowywały po jednym prezencie każda i wzajemnie go sobie pokazywały. Prezenty nie były miłe, gdy się z kimś ich nie dzieliło. Ginny, jako młodsza, wzięła pierwszą paczkę i parsknęła śmiechem.

- Od rodziców. Sweter, trochę słodyczy i skarpetki.

Sweter Ginny zawsze był ciemnozielony- wspaniale to współgrało z jej włosami. Hermiona wzięła swój.

- Od rodziców. Łał!- wyciągnęła trzy spore książki- „Jane Austen- Dzieła zebrane". Muszę ich za to uściskać!

- Tylko ty cieszyłabyś się z tak grubych książek.

- Poczekaj, jak przeczytasz „Dumę i Uprzedzenie". Darcy jest wymarzonym mężczyzną dla chyba każdej kobiety.

- Ma dość kretyńskie nazwisko.

- Imię wcale nie lepsze, ale jest naprawdę wspaniały. Dalej, co tam masz?

- Od Billa i Fleur. Perfumy. Mmm... Wspaniale pachną.

- Frezje, dobry wybór. Pewnie z Francji.

- Tak. I jest też kartka od Gabrielle.

- O, też mam od nich prezent i też perfumy- podniosła flakonik i powąchała, po czym westchnęła z zachwytu- Jakaś mieszanka kwiatowa, ale nie umiem powiedzieć jaka.

- Pachnie świeżością i to dość uwodzicielsko. Pasuje ci. Och, twoi rodzice mi coś dali?

Ginny rozerwała papier i wybałuszyła oczy. Trzymała w rękach walkmana i niezbyt wiedziała co z nim zrobić. Hermiona wytłumaczyła jej, że dzięki temu może zacząć poznawać mugolską muzykę. Dziewczyna rzuciła jej się w ramiona i zaczęła dziękować.

- Dobra, dobra. Skończ z tym- parsknęła- Och, od twoich rodziców. Sweter i słodycze. Jak to miło z ich strony!

Jej sweter był orzechowy i idealnie komponował się z jej włosami i oczami. Na przedzie było wielkie H, w odcieniu pszenicy.

- Teraz ja. Od Freda i George'a. Myślisz, że mogę to otworzyć bez obawy, że coś mi wybuchnie prosto w twarz?- podniosła duże pudło i niepewnie nim potrząsnęła.

- Otwieraj. Najwyżej twoja mama spierze ich miotłą.

- Też masz rację- zachichotała Ginny i po chwili wyjęła skórzaną kurtkę- Łał! To ze smoczej skóry!

- O, rany! Dostałam to samo! Czy oni oszaleli?!

Poczuła się dziwnie- nie była częścią ich rodziny, ale wszyscy traktowali ją tak, jak Ginny.

- Zanim zaczniesz sobie myśleć jakieś głupoty, to weź pod uwagę to, że połowa naszej rodziny żyje tylko dzięki twojej krwi. Poza tym kochamy cię bez względu na to czy chodzisz z Ronem, czy ze Snape'em.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now