61.

19.5K 1.2K 944
                                              

Wszystkie głowy obróciły się ku srebrnowłosemu czarodziejowi.

- Zacznijmy może od informacji, które dotrą do was dopiero jutrzejszego ranka wraz z gazetą. Dolores i jej rodzice nie żyją. Arturze?

Jej ojciec wstał, wyglądając na lekko chorego, ale zaczął mówić.

- Kiedy zostaliśmy wysłani na misję do Ministerstwa nie sądziliśmy, że to skończy się tak... paskudnie. Zaczęło się spokojnie. Weszliśmy tajnym przejściem, które odnaleźliśmy dzięki pomocy Kingsley'a i rozproszyliśmy się. Ja i Charlie udaliśmy się do Departamentu Tajemnic, Tonks z Remusem do gabinetu Ministra, Bill i Fleur do biura Rzecznika Mugoli, a Fred i George mieli dostać się do lochów. Na początku wszystko było w porządku, cisza, spokój. Od czasu do czasu mignął nam jakiś czarodziej, ale poza tym korytarze były puste. Zaczęło się od lochów. Chłopcy byli zbyt lekkomyślni- tu jego głos zadrżał- Natknęli się na straże i rozpętała się walka. Jednocześnie na wszystkich poziomach Ministerstwa zaczęli pojawiać się Śmierciożercy. Bliźniacy pierwszy się aportowali z powrotem do Muszelki. Tonks i Remus byli świadkami morderstwa Dolores Umbridge. Kiedy doszli do jej gabinetu w środku byli już Śmierciożercy i Ten-Którego-Imienia-Nie-Wolno-Wymawiać. Oni... nie bawili się w magię. Poderżnęli jej gardło i patrzyli, jak się dusi i wykrwawia. Śmiali się, dosłownie szaleli z radości. Wtedy Sami-Wiecie-Kto zauważył Tonks i Remusa. Praktycznie nie mieli szans. Zgarnęli ich Bill i Fleur, którym nie udało się niczego dowiedzieć. Musieli torować sobie drogę zaklęciami. I wtedy...- mama położyła tacie rękę na ramieniu i ścisnęła- Wtedy pojawiły się wampiry. Śmierciożercy najwidoczniej byli zdziwieni, bo sami wpadli w panikę, co dało szansę na ucieczkę Remusa i Billa. W Ministerstwie zostałem jedynie ja i Charlie. Ukryliśmy się i podsłuchaliśmy rozmowę jednego z wampirów z... z Severusem- większość spojrzała wściekle na spokojnego Snape'a- Pytał się ich co tutaj robią, skoro byli niezdecydowani. Zresztą, sądzę, że on to opowie lepiej.

Dumbledore machnął na Snape'a ręką, więc ten zaczął mówić suchym głosem.

- Marcus, drugi w chierarchii wampirów zabił ich przywódcę i zmusił resztę wampirów do przyłączenia się do Czarnego Pana. Są niebezpieczni i żądni krwi. Od wczorajszego wieczora cztery wioski mugoli zostały wyssane do ostatniej kropli krwi i nic nie mogliśmy na to poradzić. Nawet Śmierciożercy się ich boją, ale Czarny Pan jest zadowolony. By pokazać im kto tu rządzi bez problemu zabił cztery wampiry w walce, tym samym ustawiając się ponad Marcusem. Artur i Charlie byli głupi- syknął w stronę ojca Ginny, a ona sama poczuła, że ma ochotę uderzyć Mistrza Eliksirów- Nie skorzystali z możliwości ucieczki, a wampiry są wyjątkowo wyczulone na ludzki zapach, więc szybko zostali wykryci. Dwa wampiry złapały ich i rzuciły w sam środek kręgu Śmierciożerców. Czarny Pan był wyjątkowo zadowolony, miał przed sobą dwóch zdrajców krwi, ale nie zamierzał ich zabijać. Ostatnio polubił zabawę w kotka i myszkę. Ciekawiło go co zrobi Zakon, jeśli wypuści dwóch jego członków z... niewielkimi ranami i wiadomością do przekazania. Kazał wampirom trzymać się z dala od jego „gości" i pozwolił Śmierciożercom na zabawę z nimi. Mnóstwo Cruciatusów, kilka Imperiusów i jeszcze większa liczba innych zaklęć, które doprowadziły Artura i Charlie'ego do stanu krytycznego. Wtedy Czarny Pan kazał mi zabrać ich i przenieść gdzieś, gdzie się nimi zajmą. Wcześniej jednak rzucił na nich pewne zaklęcie, które wymagało od nich przekazania tej wiadomości, a zaraz po tym uśmierciłoby ich. Trochę potrwało nim udało mi się zdjąć z nich tę klątwę, ale w efekcie mogli całkowicie bezpiecznie przekazać wiadomość Dumbledore'owi.

- Wiadomość- wtrącił się dyrektor- brzmiała: „twój ruch". Voldemort gra w jakąś grę, której celu i zasad nie znamy. Nie wiemy również czego od nas oczekuje. Rozmawiałem na ten temat z Severusem i Halem, ale oni również nie mają żadnego pomysłu. Tak naprawdę aż do dzisiejszego poranka nie mieliśmy pojęcia o co chodzi. Draco?

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now