45.

16K 1.2K 1.4K
                                                  

Hal wepchnął do kominka Cho razem z Harrym i gdy tylko się przenieśli wskoczył zaraz za nimi. W gabinecie Hooch stała większość Zakonu i wzajemnie się liczyli. Malfoy obejmował Ginny, która płakała:

- Gdzie jest mama?! Gdzie jest tata?! Fred?! George?! Ron?!

- Uspokój się, chociaż trochę- Hal miał wrażenie, że serce zaraz mu wyskoczy z piersi- Ron, bliźniaki i Charlie aportowali się do Muszelki razem z Billem. Twoi rodzice na pewno zaraz wrócą.

Jakby na potwierdzenie tych słów w kominku pojawiła się Molly, a zaraz za nią Artur. Byli śmiertelnie bladzi. Nie mógł się powstrzymać od westchnienia ulgi.

- Weszli do środka, a tam jest jeszcze kilka dzieciaków!- krzyknęła kobieta i objęła z całej siły swoją córkę. Artur usiadł prosto na ziemi i schował twarz w rękach. Ernie wyskoczył z kominka z kilkoma ranami, ale zaraz się nim zajęto.

- Na pewno był tam Snape- powiedział rozedrganym głosem- Rzucił Avadą prosto w Hermionę.

- Hermiona tam została?!- krzyknęły jednocześnie obie rudowłose chwytając Puchona za ramiona.

- Tak, została!- Angelina i Katie pojawiły się w tym samym momencie- I jeszcze Padma, Jordan, profesor Flitwick, Zachariasz i Justin!

W tym momencie w kominku pojawiła się Hermiona, ale nie wyszła z niego tylko upadła prosto na podłogę. Hal zaklął i doskoczył do niej. Oddychała, ale wydawała się być martwa. Zaczął nad nią machać różdżką.

- Przeklęta czarna magia!- ryknął, wziął dziewczynę na ręce i ruszył do drzwi- Jeśli Sev się zjawi niech natychmiast przyjdzie do Skrzydła Szpitalnego!

- Pewnie sam ją tym ugodził- mruknął wściekle Ernie. Hala szlag trafił. Złapał chłopaka za szatę i syknął mu prosto w twarz w takim tonie, jakiego nauczył się od swojego przyjaciela:

- Nie oczekuję, że zrozumie pan sytuację profesora Snape’a, panie MacMillan, ale swoje komentarze proszę zostawić dla siebie! I… zamknijcie kontakt z Norą.

Molly spojrzała na niego załzawionymi, pięknymi oczami i coś go ścisnęło.

- Tam zostały dzieci…

- Molly, nie chcesz chyba po raz kolejny Śmierciożerców w Hogwarcie, prawda? Ciężko mi to przychodzi, ale musicie zamknąć połączenie.

Parvati Patil krzyknęła ze zgrozą.

- Tam jest moja siostra!!!

- Wiem! Ale nie możemy pozwolić na większe straty! Zamknąć!

Rolanda niechętnie machnęła różdżką. Kiedy w kominku zgasły płomienie Parvati wydała z siebie okrzyk rozpaczy i rzuciła się na nauczycielkę. Kilku jej kolegów złapało ją i zaczęło pocieszać. Hal zacisnął zęby i ruszył w stronę Skrzydła Szpitalnego. Nie wiedział co ugodziło Hermionę i bardzo go to martwiło. Poppy na ich widok zbladła tak, że jej śnieżnobiały fartuch wydawał się bardziej kolorowy.

- Czy ona…?

- Żyje, ale nie wiem co jej jest. Może ty spróbujesz?

Po chwili pokręciła głową.

- Nigdy nie widziałam czegoś tak… dziwnego. Zupełnie jakby zapadła w śpiączkę. Co… co z resztą, Hal?

Pokręcił głową, co doprowadziło ją do łez.

- Idę przed bramę czekać na Seva. Posiedzisz przy niej? Gdyby coś się działo przyślij mi patronusa.

- Oczywiście. Idź.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now