37.

18K 1.2K 704
                                                  

- Że CO mam zrobić?!- syknął Snape prosto w twarz swojego przyjaciela. Hal wiedział, że to będzie najtrudniejsza część zadania.

- No, powiedzieć mu o tym jak ty sobie z tym dajesz radę.

- Hal, ja rozumiem, że u niektórych ludzi w twoim wieku pojawia się demencja starcza, ale nie sądziłem, że ciebie to dotknęło. Jest mi wyjątkowo przykro z tego powodu.

I bez żadnych dodatkowych słów powrócił do jedzenia obiadu. Hal westchnął.

- Czy ty musisz być taki uparty?

- Gdybym nie był, to byś nie miał swojej ulubionej rozrywki w postaci niańczenia mnie.

- Sądzę, że wtedy znalazłbym coś innego. Daj spokój, Sev, to tylko kilka słów.

Zamrugał gdy pod jego brodą znalazł się widelec, a obsydianowe oczy wwiercały się w jego czaszkę.

- Co. Ja. Ci. Mówiłem. O. Tym. Sevie?!- wycedził przez zaciśnięte zęby, za każdym słowem mocniej przyciskając widelec.

- Odpuść sobie. Wiesz, że nie zmienię nawyku- uśmiechnął się złośliwie- Poza tym właśnie twoja opinia cierpi. Uczniowie patrzą na ciebie, jakbyś miał zamiar mnie zjeść na kolację. Cóż za perwersyjny pomysł.

Zachichotał na widok zdegustowania widocznego na twarzy przyjaciela.

- Czasami zastanawiam się dlaczego znoszę twoją obecność.

- Ukryte skłonności masochistyczne?

- Pewnie tak. Co do Pottera, to moja odpowiedź brzmi: nie. I nie będę więcej na ten temat dyskutował!

- W takim razie ja mu powiem.

Kolejne wściekłe spojrzenie.

- Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji, Hal? Ten dzieciak będzie chciał mnie zabić. Czy też raczej, bardziej niż dotąd. To nie jest zbyt komfortowa sytuacja, zwłaszcza, że jestem zmuszony współpracować z jego najlepszą przyjaciółką.

- Kilka słów, Sev. Nie możemy sobie pozwolić na to, by to właśnie Harry Potter został owładnięty żądzą czarnej magii.

- To się nie stanie. On ma coś, czego ja nie miałem- przyjaciół.

- Ale przecież Lilly...

- Przyjaźniła się ze mną tylko z powodu litości i wiesz, że ledwo to znosiłem- odparował wściekle- Nie kryła się z tą litością, wręcz przeciwnie. Na czole miała wypisane: „Och, zobaczcie jaka ze mnie dobra Gryfonka. Siedzę z tym biednym, znienawidzonym, ślizgońskim odludkiem". Lilly Evans była bardzo ślizgońska w swojej gryfońskości.

- Nie rozumiem- zamrugał zdziwiony.

- Jak sądzisz skąd wzięły się jej mistrzowskie zdolności do Eliksirów, nad którymi tak bardzo rozpływał się Slughorn? Porozmawiaj z nim, to ci powie, że nie pamięta Lilly z pierwszych trzech lat. Od czwartej klasy korzystała z moich notatek, bo byłem na tyle głupi, żeby spisać jej wszystko aż do siódmej klasy.

- Wykorzystała cię?

Pierwszy raz to słyszał- Sev rzadko kiedy mówił o swojej przeszłości, a najmniej o Lilly Potter, wobec której miał dług, a przynajmniej tak sądził. „Wydałem ją Czarnemu Panu, podczas gdy ona w szkole rozmawiała ze mną. Owszem, z litości, ale i tak miałem do kogo otworzyć usta".

- Tak, ale zrozumiałem to dopiero pod koniec piątej klasy. Byłem zbyt zajęty czym... innym, by zwrócić na to uwagę.

Te „inne zajęcia" to zgłębianie czarnej magii, o tym także wiedział.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now