Ron zaczerwienił się po koniuszki uszu i próbował coś wydukać, ale zbyła go machnięciem ręki. Uśmiechnęła się szeroko do Nevill'a.

- Dziękuję, Neville za tą Tentakulę. Wiem, że cię pogryzła.

- Przydała się?

- Oczywiście. Co prawda musiałam ją pokroić na kawałki i wrzucić do słoika, ale musi dojrzeć i puścić soki.

Harry przyjrzał się Hermionie i zrobiło mu się smutno- miała niezdrowe wypieki, bladą skórę i zdecydowanie schudła. Wyglądała, nie przymierzając, jak Snape. Ciekawe, czy to lochy tak wpływają na człowieka? Usiadła koło Luny, która właśnie rozmawiała z Parvati na temat przepowiadania przyszłości z rozrzuconych patyczków do uszu. Z miny Hermiony i Parvati można było wywnioskować co o tym sądzą. Obok Rona usiadła przygaszona Lavender.

- Oby ta wojna skończyła się jak najszybciej...- mruknęła z nosem wciśniętym w stół. Parvati, ku oburzeniu Luny, rzuciła się pocieszać przyjaciółkę i na widok zadziwionych min cicho powiedziała:

- Jej zadanie daje jej w kość.

- To jest po prostu obrzydliwe- jęknęła dziewczyna- On jest okropny! To... to CHORE!

- Kto jest okropny?- Ron ze współczuciem poklepał plecy swojej byłej dziewczyny. Szkoda tylko, pomyślał Harry, że dla swojej obecnej nie ma takiego zrozumienia.

- Moje zadanie polega na uwiedzeniu Blaise'a Zabini- powiedziała tonem, jakim większość opowiada o wyjątkowo paskudnych chorobach. Ginny wytrzeszczyła oczy i skrzywiła się.

- Faktycznie nie ma się z czego cieszyć. Lepiej uważaj na jego matkę. Sam Zabini nie jest trudny, może zarozumiały i egoistyczny - Hermiona mruknęła „więc będziecie się uzupełniać" ale rudowłosa posłała jej twarde spojrzenie- ale ma równo poukładane w głowie. Nie sądzisz, Draco?

Blondyn właśnie przechodził obok i na zawołanie Ginny najpierw poczerwieniał i dopiero po chwili był w stanie zapytać:

- A o kim mowa?

- O Zabinim. Mówiłam właśnie, że jest zarozumiały i egoistyczny, ale ma równo poukładane w głowie.

- Masz trochę racji- skinął głową i kilka kosmyków prawie białych włosów spadło mu na czoło- Blaise nie unika ataków, ale brzydzi się przemocą. Nie przypominam sobie by kiedykolwiek zaczynał walkę, która nie byłaby tylko na słowa. Za to jego matka jest Śmierciożercą. Zabiła swoich wszystkich mężów i poluje na następnych. Na nią trzeba uważać. Po co wam to?

- Lavender dostała za zadanie go uwieść- Hermiona oparła głowę na dłoni i smutno spoglądała na koleżankę- Czy coś jej grozi?

- Nie bardziej niż nam wszystkim, chociaż wątpię czy uda jej się go utrzymać przy sobie. Jest kobieciarzem i zaliczył połowę dziewczyn ze Slytherinu. Nie ma wysokich wymagań. Więc jeśli chcesz go... eee... zdobyć, to musisz spowodować by to on za tobą chodził.

- Wiem- warknęła Lavender i podrapała się po ramieniu- Nie jestem na Liście, więc swobodnie mogę się poruszać po świecie czarodziejów. Kilka razy „przypadkowo" wpadłam na niego na Pokątnej i ze dwa razy wdałam się w krótką rozmowę. Wczoraj dostałam od niego list.

Zapadła cisza, w której każdy myślał. Pierwsza odezwała się Hermiona.

- Sądzę, że powinnaś uważać co piszesz- spojrzeli na nią zdziwieni- Nie jest dla niego tajemnicą, że jestem twoją współlokatorką, a Ron byłym chłopakiem. Skoro jego matka jest Śmierciożercą to poprzez ciebie może chcieć się czegoś dowiedzieć.

Bez Cukru |Snape x GrangerPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz