28.

17.6K 1.3K 271
                                                  

Harry siedział koło tulących się do siebie Billa i Fleur i czuł, że jest mu zdecydowanie niedobrze. Zauważył, że podobną minę ma Ginny, za to Gabrielle przyglądała się siostrze z miłością. Wszyscy goście Fleur, poza jej siostrą, wrócili dwie godziny temu do Francji. Fred i George grali w eksplodującego durnia, a Neville przyglądał im się. Wyglądał blado i mocno się pocił. Na zaniepokojony wzrok Harry'ego cicho powiedział:

- Jadowita Tentakula mnie rano użarła. Dopiero godzinę temu w miarę odzyskałem przytomność.

- Ciężko?

- Owszem, ale profesor Sprout i profesor Slughorn są bardzo mili, więc nie mam powodu do narzekań. A jak tobie idzie Oklumencja?

- Lepiej. Od pierwszej lekcji codziennie z Ronem ćwiczymy i jesteśmy w tym coraz lepsi.

- A Hermiona?

- Nie wiem- powiedział niepewnie- Ona wychodzi zawsze z samego rana, wraca na obiad i to nie zawsze, następnie wraca w środku nocy i od razu idzie spać.

- Ma ciężej niż ja- Neville wzdrygnął się na myśl o przebywaniu w towarzystwie Snape'a- Powinniście trochę ją rozumieć.

- Przecież ja...!

- Nie mówię o tobie, Harry. Chodzi mi o Rona- nachmurzył się lekko- Nie jestem wybitnym czarodziejem, jestem wyjątkowo słaby. Hermiona zawsze mi pomagała na Eliksirach i tylko dzięki niej jestem jeszcze w jednym kawałku. Teraz musi znosić obecność Snape'a i robi tyle, że każde z nas już by dawno padło. Wiem co mówię, bo profesor Sprout twierdzi, że nie nadąża ze zbieraniem roślin na ich eliksiry, a możesz mi wierzyć, że zbieramy ich naprawdę dużo i to w trójkę. Oni muszą przygotować ingrediencje z surowych czynników, następnie postępować zgodnie z instrukcjami i idę o zakład, że każde z nich robi więcej niż jeden eliksir na raz. A jedyne co robi Ron, to chodzenie i marudzenie, że Hermiona najwidoczniej zapomniała, że ma przyjaciół i chłopaka, skoro całymi dniami przesiaduje w Hogwarcie. Zupełnie, jakby chodziła tam dla towarzystwa. Porozmawiaj z nim, Harry. Ja próbowałem, ale w odpowiedzi dostałem jedynie kilka obelg. Gdyby Hermiona to usłyszała...

- Byłoby jej przykro- mruknął Harry i zachichotał- Albo przeklęłaby go tak, że zacząłby żałować, że żyje. Ostatnimi czasy stała się dość wybuchowa, co jest całkowicie zrozumiałe. Rozmawiałem z nim nie raz. Nie wiem co się z nim dzieje.

- Ja wiem- Ginny usiadła po jego prawej ręce i uśmiechnęła się krzywo- Jemu się wydaje, że ją traci i stara się ją zatrzymać. Ale z Hermioną jest jak z wodą. Im mocniej zaciskasz pięść, tym bardziej ucieka.

- Mogłaby mu w końcu powiedzieć, że...

- Kto mógłby co komu powiedzieć?- Ron, uśmiechnięty od ucha do ucha rozwalił się na krześle- Mamy plusa, bo okazało się, że Malfoy zna dwa tajemne przejścia do Ślizgonów, o których nawet oni nie zdają sobie sprawy. Jakieś tajemnice rodzinne, czy coś. Hanna twierdzi, że to może pomóc. Zobaczymy co na to powie Dumbledore.

- Pewnie to samo, co zawsze: zrobicie, co będzie konieczne- Bill parsknął, a Fleur pocałowała go w ucho.

- Pewnie tak, ale cieszę się, że znaleźliśmy coś nowego.

- Ron, jesteś dobry w szachach- nagle koło jego łokcia pojawiła się Hermiona- To wymaga dużych umiejętności strategicznych. Wykorzystaj to i planuj posunięcia naprzód.

- Wreszcie się pojawiłaś.

- Jakie „wreszcie"?- ściągnęła brwi- Widziałeś mnie zaledwie wczoraj i, o ile pamiętam, właśnie tonąłeś w uścisku jednej z kuzynek Fleur.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now