18.

18.9K 1.3K 595
                                              

Hermiona do późna siedziała w bibliotece i dwa razy nawet się zdrzemnęła. Za drugim razem obudził ją profesor Dumbledore.

- Hermiono, już późno. Wracaj do Nory.

- Przepraszam, zaczytałam się i sama nie wiem kiedy...

- Nie ma problemu- jego uśmiech zawsze dodawał jej otuchy. Odesłała różdżką książki i razem z dyrektorem wyszła z biblioteki- Jak idą ci badania?

- Powoli. Wydawało mi się, że coś znalazłam, ale to był ślepy zaułek.

Pani Mara i Pan Mruk" było wesołą lekturą i nieraz musiała zatykać sobie usta, bo miała ochotę wybuchnąć śmiechem, ale nie doszła do żadnych wniosków poza tymi, które podsunęła jej Ginny. Na wszelki wypadek sprawdziła każde słowo zarówno w znaczeniu czarodziejskim, jak i mugolskim, ale nic to nie dało.

- Tak to bywa, ale niech cię to nie zniechęca.

- Nie zamierzam się poddawać- uśmiechnęła się słabo- Szkoda tylko, że nie mam bladego pojęcia, gdzie szukać informacji.

- Niestety nie jestem w stanie ci w tym pomóc. Eliksiry zawsze były jednym z dwóch przedmiotów z których byłem słaby.

- A jaki był drugi?

Zachichotał.

- Wróżbiarstwo. Severus powiadomił mnie, że Hal się zgodził na przyjęcie posady. Przykro mi też, że was zaatakowano. Prawdopodobnie mieli wskazówki dotyczące miejsca zamieszkania Hala.

- Nic się nie stało, jednak nie potrzebowałyśmy obstawy. Mógł mnie pan poinformować o tym, że nie będziemy same oraz o tym kto nam będzie towarzyszył. Najadłyśmy się wstydu za wszystkie czasy.

- Czy ja wiem? Severus wydawał się dobrze bawić.

- Profesor Snape zawsze dobrze się bawi kiedy może nabijać swoich uczniów w butelkę.

- Nie miałyście o tym wiedzieć- w jego głosie zabrzmiała jakaś lekka stalowa nuta i wiedziała, że nie powinna kontynuować- Na jutro planujecie przemienić Remusa?

- Tak. Co prawda dzisiaj profesor Snape miał dokończyć przygotowywanie gabinetu, ale nie wiem czy mu się udało, skoro większość czasu był poza Hogwartem...

Dumbledore odprowadził ją do kominka pani Hooch i uśmiechnął się.

- Jeśli miał to zrobić dzisiaj, to na pewno to zrobił. Macie podobne podejście do swoich obowiązków. Dobranoc, Hermiono.

- Dobranoc, panie profesorze. Nora.

Kiedy wyszła z kominka uderzyła ją wszechogarniająca cisza. Zerknęła na zegarek i westchnęła. Druga w nocy. Za trzy godziny będzie musiała wstać. Po cichu weszła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi. Światło księżyca wpadało do środka i pełzało po włosach Ginny. Dziewczyna, jak zwykle, leżała rozkopana i lekko poświstywała. Hermiona zdjęła szatę, wyjęła pergaminy i schowała pod obluzowaną deską podłogi starając się nie robić hałasu. Nastawiła budzik i położyła się patrząc na księżyc. Zastanawiała się jak bardzo musi boleć Remusa taka przemiana. Jeśli było to podobne do Eliksiru Wielosokowego, to nic dziwnego, że tego nie lubił...

Dzwonek zabrzmiał znacznie wcześniej niż by chciała. Niechętnie go wyłączyła, ruszyła wciąż na wpół zaspana do łazienki i wzięła prysznic. Związała mokre jeszcze włosy w kok i wróciła by się przebrać. Na dżinsy i koszulkę założyła strażackie spodnie i zaśmiała się widząc się w lustrze. Ginny rozbudził jej śmiech i spojrzała na nią, po czym jęknęła.

- Oby to mi się śniło.

- Śpi, śpij. Dopiero wpół do szóstej.

- Uch... Jesteś okrutna. Będę teraz miała koszmary.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now