17.

21K 1.3K 827
                                              

Ginny założyła sukienkę i obróciła się do lustra. Hermiona zeszła na dół, żeby coś zjeść i nawet nie zerknęła do torby. Jej przyjaciółka nie przywiązywała do swojego wyglądu żadnej wagi. Ginny była inna- lubiła dobrze wyglądać. Teraz miała do tego dodatkowy bodziec- chciała Dracona Malfoya, chciała go dla siebie. Postanowiła więc dyskretnie użyć wszystkiego, co posiadała. Chcąc nie chcąc musiała przyznać, że Snape miał oko, chociaż sam wciąż łaził jedynie w czerni. Jasnozielona suknia pasowała do niej idealnie. Była zawiązywana na szyi, gorset był usztywniany i idealnie opinał jej biust i talię. Spódnica pięknie łączyła się z górą, na której jakimiś sztucznymi kamieniami były wyszyte przepiękne róże i sięgała samej ziemi. Trzeba będzie ją skrócić i nieco zaszyć rozcięcie na udzie, bo sięga jej bardziej pasa, niż uda. Obróciła się i westchnęła widząc, że gorset przepięknie wygląda i komponuje się z jej ognistymi włosami. Czuła, że potrafi wszystko- nie ma mowy, by Draco na nią nie spojrzał. Hermiona weszła do pokoju i zatrzymała się z wrażenia w drzwiach.

- No co? Źle wyglądam?

- Wręcz przeciwnie- uśmiechnęła się i weszła do środka- Zawsze wiedziałam, że masz cudowną figurę, ale ta sukienka podkreśla to i wspaniale pasuje do twojego typu urody. Malfoy nie ma żadnych szans- parsknęła.

- Mam nadzieję- usiadła na łóżku i zaczęła rozwiązywać gorset różdżką- Przymierz swoją.

- Nie mam na to ochoty. Jestem zbyt zmęczona, żeby cokolwiek robić, a jutro muszę o szóstej być w lochach.

- Ty ostatnimi czasy w domu jedynie jesz i śpisz.

- A nawet jak wyjdę gdzieś na miasto to nie mogę się uwolnić od Snape'a. Czy on musi być takim dupkiem?!

Ginny przebrała się w zakupione dżinsy i właśnie zakładała cudowną koszulkę. Fioletową z falbankami na ramionach. Kiedy przepchnęła głowę przez otwór uśmiechnęła się.

- Nie przesadzaj. Był całkiem miły. Przynajmniej dopóki nie wrócił do swojej postaci.

- No właśnie, a ja muszę pracować z jego postacią właściwą. Co myślisz o tym całym Friedrichu?

- Nie dziwię się, że mama go nie chciała- zachichotała wspominając pożądliwe spojrzenie starego czarodzieja- Jest obleśny z tym swoim wzrokiem. Ciekawi mnie jedynie jaką zrobi minę, kiedy się dowie, że to ty jesteś Hermioną Granger.

- To było akurat śmieszne. Mogę cię o coś prosić?

- No?

- Trzymaj dzisiaj Rona z daleka ode mnie- burknęła i opadła na łóżko- Znowu zaczyna się do mnie kleić.

- Rozmawiał o czymś z Billem wczoraj. Podsłuchałam coś o różnych metodach zwracania na siebie uwagi dziewczyny. Nic dziwnego, że Bill był zawsze popularny.

- Tylko, że Bill nie robi tego wszystkiego z gracją słonia- mruknęła jej przyjaciółka- I jest znacznie przystojniejszy. Możesz to dla mnie zrobić?

- Nie ma sprawy, ale według mnie powinnaś go rzucić. I to definitywnie.

- Nie mogę...

- Hermiona, jak tak dalej pójdzie, to w końcu nie wytrzymasz i rzucisz go z takim hukiem, że do końca życia się do ciebie nie odezwie. Wiesz o tym.

Usiadła i sięgnęła do plecaka po ubrania by się na nich wyżyć. Rozkładała energicznymi ruchami koszulki, spodnie i uśmiechnęła się paskudnie, gdy wyjęła kombinezon strażacki.

- Niech zgadnę- zaśmiała się Ginny- Masz zamiar to założyć jutro?

- Oczywiście. Sam mi to zaproponował- parsknęła i pokręciła głową- Potrafisz uwierzyć w to, że prawie polubiłam Wolly'ego?

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now