7.

28.1K 1.4K 2.4K
                                                  

Spał zaledwie dwie godziny. Obudził go huk, który wyraźnie dobiegał z kuchni. Razem z Ronem zerwali się z łóżek i zbiegli na dół, trzymając różdżki w pogotowiu. Westchnęli z ulgi, gdy okazało się, że to Hagrid zbyt energicznie usiadł na sofie i ta się złamała w pół.

- Wybacz, Arturze. Harry, Ron nie przejmujcie się i wracajcie do łóżek.

- Która godzina? - Ron ziewnął.

- Ósma. - Pan Weasley podrapał się po łysinie. - Hagrid właśnie przyszedł z nowymi informacjami od Dumbledore'a. Wczoraj w nocy cała Pokątna i Gringott zostały zajęte przez Sami-Wiecie-Kogo.

Harry zaklął. To dlatego Voldemort był taki szczęśliwy. Miał w rękach całe złoto czarodziejskiego świata i większość ich sklepów.

- Co z Fredem i Georgem?

- Są w tej chwili w Hogwarcie. - Pan Weasley nieco posmutniał. - Ledwo, ledwo udało im się uciec Śmierciożercom. Pani Pomfrey się nimi zajmuje.

- Ale nic poważnego im się nie stało? - Ron zbladł i ręka zacisnęła mu się na różdżce.

- Nie. Fred nieco ogłuchł, ale słuch ma mu wrócić. George trochę się rozszczepił przy aportacji, ale udało się odtworzyć mu skórę na ramieniu. Molly jest teraz z nimi.

- Jak im się udało uciec? - Ginny odezwała się zza ich pleców. Obok niej stała wciąż zaspana Hermiona.

- Zostali ostrzeżeni. Właśnie dlatego jest tutaj Hagrid.

Weszli do kuchni i usiedli na krzesłach.

- Nigdy nie zgadnicie, co za psubrat im pomógł! - Ciepłe, czarne jak żuki oczy Hagrida uśmiechnęły się razem z jego ustami. - Młody Malfoy!

- CO?! - Cała czwórka poderwała się i zaczęli krzyczeć jedno przez drugie.

- Spodziwałem się takiej reakcji. Dumbledore mnie tu przysłał, żebym wam wytłumaczył. Draco przystępuje do Zakonu.

To była tak szokująca informacja, że usiedli i nie mogli wymówić ani słowa. Harry odezwał się pierwszy.

- Dlaczego?

- To już sam wam powi. Ja powim wam tylko tyle, co mi kazał Dumbledore. Malfoy od teraz jest z nami, macie go traktować jak każdego innego członka. On... złożył Wieczystą Przysięgę. Że będzie służył Zakonowi, że nie sprzeciwi się woli Dumbledore'a i że nigdy nie zdradzi. Byłem przy tym, a Gwarantem był Moody. Wcześniej podali Malfoyowi Veritaserum. Mówił prawdę.

- Mogło być słabe. Wiadomo, że Snape zawsze kręcił dla Malfoya - powiedział zdezorientowany Harry.

- Nie - powiedziała z mocą Hermiona - bo jedyne Veritaserum, które jest na składzie Zakonu, robiłam ja. Jest wyjątkowo silne, a Malfoy nie włada Oklumencją.

Harry'emu zamknęło to usta. Nie mógł uwierzyć w to, że jego trzeci największy wróg, zaraz po Voldemorcie i Snape'ie jest po ich stronie. Jednak Hermiona miała rację - powinien zaufać Dumbledore'owi.

- Trudno. Kiedy tu będzie?

Ron spojrzał na niego, jakby mu odbiło.

- Zwariowałeś, Harry?! To jest Malfoy. MALFOY!

- Słyszałem, ale skoro Dumbledore mu ufa, to ja także powinienem.

- Dokładnie - powiedziały chórem dziewczyny i uśmiechnęły się do siebie.

- Powinien tu być za chwilę. - Hagrid podrapał się po głowie. - Ja jednak będę musiał iść. Mam co nieco do roboty.

Kiedy tylko skończył to mówić, z kominka wyszedł wysoki, szczupły chłopiec o pociągłej twarzy, błękitnych oczach i srebrno-blond włosach. Miał na sobie jasne spodnie i jasną koszulę. Tuż za nim pojawił się Snape, który wydawał się być kontrastem Malfoya - cały na czarno.

Bez Cukru |Snape x GrangerWhere stories live. Discover now