Rozdział 18 : Kici kici miau

4.2K 237 107

słowniczek
-"Harry" -słowa
#Harry# - myśli

Wreszcie nadszedł piątek, wszyscy uczniowie myśleli tylko o tym że nareszcie się porządnie wyśpią. Jednak w każdej regule jest wyjątek i tak samo było z jednym z uczniów. Jak się domyślacie mowa o Harrym. Pomimo, że wyglądał na zrelaksowanego , tak naprawdę strasznie się denerwował. #To już dzisiaj zobaczę się z Riddlem, chociaż wydaje się że wszystko jest jasne między nami, nigdy nie wiadomo co teletubisiowi przyjdzie do głowy# Jedyną osobą która zauważyła że coś jest nie tak z Harrym była Victoria.
- "Harry możemy porozmawiać?" - zapytała w pewnym momencie.
- "Jasne, chodź do mojego pokoju" - odpowiedział i ruszył w stronę schodów.
- "Co się z Tobą dzieje?" - zapytała od razu, nawet nie czekając aż zamknie drzwi.
-" Nic się nie dzieje #- starał się brzmieć przekonująco, lecz Avis znała go zbyt dobrze i nie dała się nabrać.
- "Przecież wiesz że możesz mi powiedzieć o wszystkim #- powiedziała Viki.
- "Wiem, powiem ci wszystko ale nie dzisiaj" - rzekł zielonooki diabeł.
- "Mam nadzieję, wracajmy do reszty i cieszmy się weekendem."

******************************

Harry siedział w pokoju wspólnym ślizgonów i czytał książkę, nie przejmował się hałasem ani niedowierzającymi spojrzeniami innych węży. Dzisiaj wyjątkowo się nie uczył czym zaskoczył wszystkich. Draco siedział w fotelu na przeciwko Kobry i nie mógł uwierzyć w to co widzi.# Jak ktoś mógł pomyśleć o czytaniu czy innej czynności w jego towarzystwie. Przecież możliwość spędzania z nim czasu to zaszczyt, to coś o wiele więcej warte niż wygranie kilku milionów galeonów#. Dziedzic rodu Malfoy nie przywyknął do tego że ktoś go ignoruje, dlatego niezwłocznie postanowił zwrócić uwagę Zielonookiego diabła.
- "Hej Potty co czytasz? "- zapytał Draco. W pokoju wspólnym nastała cisza, w końcu wszyscy chcieli wiedzieć jaką książkę czytał.
-",, Igrzyska Śmierci ''" - odpowiedział Harry nie przestając czytać ( ja właśnie czytam 2 część, naprawdę polecam 😜😜😜 tak wiem chamska reklama 😉😉 )
- "Naprawdę? Czytałam to "- włączyła się do dyskusji Avis.
- "O czym to jest?" - spytał młody Malfoy widząc, że nic więcej od  złotego chłopca  się nie dowie.
- "O takiej dziewczynie która jedzie na głodowe igrzyska....." - zaczęła opowiadać Viki.
- "Okej okej przestań bo do jutra nie skończysz "- przerwał jej bezczelnie Draco.
- "Ty nie bądź taki do przodu bo Cię z tyłu zabraknie" - odgryzła się Victoria. Tak rozpoczęła się wielka kłótnia między Viki i Draconem. Padały coraz bardziej wymyślne przezwiska i teksty aż wkurzony Harry wstał i przemówił.
- "Kłócicie się jak stare małżeństwo. Pasujecie do siebie idealnie, może czas zacząć myśleć nad dzieckiem?" - Malfoy i Avis byli tak zaskoczeni jego słowami że zapomnieli jak się nazywają. Chcieli coś odpowiedzieć ale Kobra nie patrząc na nikogo udał się do swoich kwater. Po chwili wszyscy wrócili do swoich zajęć a tylko Victoria i Draco mieli zamyślone miny.

******************************

Harry wszedł do swojej sypialni i odłożył książkę na stolik nocny. Gdyby mógł, nadal czytałby lecz pierścień na jego palcu dał o sobie znać. Nałożył zaklęcie zamykające na wejście do swoich pokoi i wypowiedział hasło do świstoklika.

******************************

Słynny na cały świat teletubiś niecierpliwił się, nie mógł zrozumieć jak ten cholerny Potter może kazać na siebie tak długo czekać. W końcu po 40 sekundach pojawił się Potter.
- "Nareszcie jesteś. To że wszyscy uważają cię za bohatera nie znaczy że możesz tak późno odpowiadać na moje wezwania" - powiedział wkurzony Marvolo.
- "A tobie co? Zachowujesz się jakbyś zobaczył Dropsa tańczącego na rurze w mugolskim klubie ze striptizem albo zgwałciła Cię Bellatrix" - odrzekł Harry. Mina piwnookiego była bezcenna.
- "Potter "- wywarczał wściekły teletubiś.
- "Tak się ponoć nazywam" - odrzekł ze złośliwym uśmiechem. Widząc minę czarnoksiężnika postanowił ratować swe życie. - "To co robimy? Bo chyba nie będziemy tak siedzieć?" - zapytał Avadooki. -" Dzisiaj nie mam już siły by Cię uczyć więc może zacznijmy planować przejęcie władzy.

******************************

Harry wrócił do szkoły o 2:34 i był tak zmęczony że od razu zasnął. Następnego dnia na szczęście była sobota i nie musiał wstawać wcześnie więc przespał cały ranek. Kiedy zrobił się głodny stwierdził że sam coś przygotuje. W jego kuchni nie było nic z czego można zrobić cokolwiek więc poprosił Zgredka by zaopatrzył jego kuchnię. Uradowany skrzat od razu wykonał jego prośbę, szczęśliwy że może zrobić coś dla Harry'ego Pottera. Kobra postanowił zrobić naleśniki z dżemem truskawkowym i jagodami, polane sosem adwokatowym i posypane jagodami (sama robię takie w domu, polecam :D). Kiedy skończył poszedł do salonu i tam zjadł swoje śniadanie. Następnie postanowił znaleźć Viki ponieważ obiecał jej że o wszystkim jej powie. Ta jakby czytając w jego myślach zapukała do drzwi i nie czekając na odpowiedź weszła do środka.
- "Cześć Harry" - przywitała się Viki.
- "Cześć Avis" - odpowiedział Harry.
-"Możemy porozmawiać teraz? Chciałabym wiedzieć o co chodzi i postarać ci się pomóc"-powiedziała Victoria. Harry chciał zaprotestować ale widząc jej błagające spojrzenie postanowił powiedzieć jej prawdę. W końcu ona pierwsza się nim zainteresowała, to ona go pocieszała i sprawiała że się uśmiechał. To ona wiedziała o nim praktycznie wszystko i nie jeden raz udowodniła mu że jej na nim zależy. W końcu była jego siostrzyczką.
-"No dobrze"- powiedział Harry. -"Co chcesz wiedzieć? "
-"Wszystko "- odpowiedziała Victoria.
-"Pamiętasz jak wylądowałem w skrzydle szpitalnym...... "- zaczął opowiadać Kobra.
-"Więc przyłączyłeś się do Voldemorta? Harry jak mogłeś być tak nieodpowiedzialny, to mógł być podstęp a co jeśliby Cię zabił, czy ty w ogóle myślisz?- zaczęła się denerwować Avis.
-"Viki przestań nic się nie stało, a zanim się z nim spotkałem przemyślałem wszystko i miałem awaryjny świstoklik, moje ubrania miały nałożone najsilniejsze czary ochronne i nie powinnaś zapominać że udało mi się przeżyć już nie jeden raz po walce z nim." - uspokajał ją Harry, lecz jego słowa miały  przeciwny skutek.
-" Harry do cholery kiedyś szczęście może ci się skończyć, powinieneś bardziej  na siebie uważać! " - krzyczała Victoria.
-"Wiem że powinienem ale teraz czasu już nie cofnę " - powiedział słabym głosem Harry. Wszystko zaczynało go przerastać. Najpierw musiał znosić wszystkie obelgi, później dropsa, teraz pojawił się Syriusz który myślał że wszystko naprawi mówiąc jedno głupie przepraszam, wczoraj przyłączył się do Voldiego i się z nim spotkał, dostał misję  do wykonania a teraz Viki ma pretensje. Avis zauważyła co się dzieje i przytuliła go.
-"Harry przepraszam że na Ciebie nakrzyczałam, ale po prostu gdy pomyślę jak ryzykowałeś, co ja mówię jak nadal ryzykujesz gdy idziesz na spotkanie do Voldemorta. Jesteś moim bratem i martwię się o Ciebie "- powiedziała Victoria .
-"Dzięki Viki "- odpowiedział Harry i uśmiechnął się do niej. Victoria odwzajemniła uśmiech i zaproponowała spacer po błoniach na co Kobra chętnie się zgodził.

Jak widzicie żyję, wiem że długo nie było rozdziału. Najpierw były egzaminy a gdy już miałam czas na pisanie to nie potrafiłam tego zapisać. Teraz mam bardzo ważne pytanie :

Do opowiadania wprowadzę dziecko ( to nieodwołalna decyzja ) i teraz mam pytanie do was. Dziecko ma zostać adoptowane czy może Harry je urodzi? Proszę o odpowiedzi w komentarzu.

Udanego weekendu majowego 😉😉😉

Edit: końcówka rozdziału została edytowana 24 sierpnia 2016 roku dlatego niektóre komentarze mogą nie mieć sensu lub być niezrozumiałe.

Harry Potter i wymarzona wolnośćPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!