Rozdział 1

3.9K 186 26


Siedziałam z Ann na stołówce gdy nagle wparowała nasza szkolna drużyna koszykarska. Usiedli przy swoim stoliku, który jest przeznaczony tylko dla nich.
Pff.. koszykarze.

- Chloe, nad czym tak myślisz? - spytała mnie moja przyjaciółka

- Wiesz co? Nie rozumiem co oni widzą w tej koszykówce. - westchnęłam i zaczęłam jeść obiad

- Po prostu to lubią. Tak jak ty lubisz mnie. - zachichotała

Przeniosłam wzrok na blondyna, który dosiadł się do stolika koszykarzy.

- Kim on jest? - spytałam nie odrywając od niego wzroku

- Charlie Lenehan, jest kapitanem.

- Takie ciacho i gra w koszykówkę?! - krzyknęłam przez co chłopcy z tamtego stolika popatrzyli się na mnie

- Nie krzycz tak, co sobie o nas pomyślą?! - nakrzyczała na mnie przyjaciółka

- Niezbyt mnie to obchodzi. - powiedziałam odchodząc od stolika

Mimo, że Ann nie dokończyła jeszcze posiłku posłusznie wstała i poszła za mną. Chwilę później i tak zadzwonił dzwonek więc nie mieliśmy nic do stracenia.

Akurat wypadał nam teraz w-f z inną klasą - jak co tydzień. Nigdy jednak nie mieliśmy w-fu z 3B.
Poszłam z moją przyjaciółką do szatni i szybko przebrałyśmy się w strój sportowy.

Wychodząc z szatni zobaczyłam Clarę całującą Lenehana. Czyżby ta idiotka była jego dziewczyną?

- Chloe, rusz się. Wchodzimy na salę. - pospieszyła mnie Anabelle

Przeniosłam wzrok na salę gimnastyczną i weszłam do środka.
Ustawiliśmy się w rządku, a przed nami stanęła pani Jackson.

- Moi drodzy. Dziś będziecie mieli w-f z 3B. Proszę zachowujcie się kulturalnie i zróbcie dobre wrażenie na innej klasie - powiedziała uśmiechając się.

Przyglądając się osobom z trzeciej klasy ujrzałam znajomego blondyna.

Tylko nie koszykówka, tylko nie koszykówka - powtarzałam w myślach.

- Zagramy dziś w koszykówkę! - krzyknęła uradowana wuefistka.

Gorzej być nie mogło...

***

Po meczu zmęczona usiadłam na ławce spuszczając głowę. Byłam zła. Nie lubiłam się przemęczać a zwłaszcza przez głupi sport.
Podeszła do mnie Ann podając mi butelkę z wodą mineralną.

- Dzięki. - westchnęłam biorąc duże łyki

Patrząc na blondyna po jego minie było widać, że jest w swoim żywiole a w dodatku jego drużyna wygrała.

- Co się tak na niego patrzysz? - spytała groźnie Clara

- A co? Nie mogę? - zaśmiałam się
- Nie. - posłała mi ten swój chytry uśmieszek i poszła do chłopaka dając mu buziaka

W ten sposób chciała wzbudzić we mnie zazdrość, ale upss... nie udało jej się.
Prychnęłam udając się do szatni. Przebrałam się i pospiesznym krokiem wyszłam. Nie chciałam wpaść na Clarę Town.

Szybko idąc, a właściwie biegnąc wpadłam na kogoś innego. I żałowałam, że to nie była Clara.

__________
Mamy rozdział 1 :) Zostawcie komentarze na temat tego co myślicie o opowiadaniu. Zostaniecie na dłużej? :D

Basketball |Charlie Lenehan ✔Przeczytaj tę opowieść za DARMO!