Rozdział 33 ❤

1.5K 120 5

-Więc... Gdzie jesteśmy, kochany braciszku?- spytałam robiąc słodkie oczka. Jednak nie doczekałam się odpowiedzi, bo już po chwili sama się domyśliłam.

W oczach miałam łzy, które chwilę potem wolnym strumieniem spływały po moich policzkach, zamazując mi obraz przede mną. Podbiegłam do chłopaka od razu wtulając się w niego, tęskniła za nim.

-Jejku, tę... tęskniłam.- wymamrotałam. Zgaduje, że wyglądałam strasznie, ach te zalety makijażu.

-Ja też, ale nie płacz, bo ja zacznę.- powiedział chłopak, sprawiając, że na mojej twarzy zagościł uśmiech. Odsunął mnie od siebie, pozwalając przywitać mi się ze swoją mamą.

-Dzień dobry.- powiedziałam, a mama chłopaka złapała mnie w przytulasa. Kocham tę kobietę.

-Witaj, więc już wiesz gdzie jesteś?- spytała kobieta szczerze się uśmiechając.

-Tak, ale nigdy nie wybaczę David'owi, że mi nie powiedział wcześniej.- odrzekłam, a w chwilę potem razem z kobietą wybuchłyśmy śmiechem. Tak, dobrze Ci się wydaje. Ludzie przechodząc koło nas, patrzeli się kątem oka jak na wariatki, ale w tej chwili jakoś mnie to szczególni nie interesowało. Razem z Leondre i Victorią poszliśmy do auta, a mama chłopaka odwiozła nas do nowego domu. Pierwszy raz byłam tak bardzo szczęśliwa. Cieszyłam się, że zyskałam nowych przyjaciół, których dotąd nie miałam. Teraz wiedziałam jak wygląda szczęście. Bliskie Ci osoby, dzięki którym potrafisz się uśmiechać. Moje rozmyślanie zostało mi brutalnie przerwane zimnym podmuchem wiatru.
Czekaj, boże już jesteśmy.

Opuściłam samochód kobiety i stanęłam przed niedużym domem jednorodzinnym. Wow. Zapierało dech, tak dokładnie. Był piękny, uśmiechnęłam się i pchnęłam drewnianą furtkę, aby po chwili znaleźć się na kostce ciągnącej się ku drzwiom wejściowym do domu. Szłam, rozglądając się po bokach. Otworzyłam drzwi kluczami, które chwilę wcześniej odebrałam od brata. Dom był drewniany, i śliczny, bardzo. Stojąc pod łukiem, który jak mniemam był wejściem w głąb domu, rozglądałam się. Kuchnia, salon i jadalnia. Oh, oczywiście już stały pudła z naszymi rzeczami, ale mniejsza. Powoli skierowałam się na górę,gdzie powinny znajdować się sypialnie. Otworzyłam pierwsze lepsze drzwi, które jak się okazało prowadziły do pokoju David'a. Czarne ściany oraz białe i szare meble. Dalej, pokój dla mamy, uśmiechnęłam się, ale w momencie zszedł z twarzy. Ona nie wie, chyba. Odgoniłam tę myśl od siebie i z entuzjazmem otworzyłam ostatnie drzwi do mojej krainy w kolorach białym czarnym i pudrowym różu. Tak, to na pewno mój mały świat. Z uśmiechem zeszłam na dół, gdzie w salonie siedzieli już wszyscy.

-I jak Ci się podoba?- spytał David, uśmiechając się. Podbiegłam do niego i wręcz rzuciłam się na niego.

-Dziękuję.- szepnęłam mu na ucho, nie puszczając.- Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła, wiesz?- dodałam po chwili.

-Ja też Cię kocham, szkrabie.- rzekł chłopak, odstawiając mnie na podłogę.

-Ty sobie nie podskakuj, młody.- odparłam. I usłyszałam śmiech za sobą. Kompletnie zapomniałam o naszych gościach. Odwróciłam się do nich i wyszczerzyłam.

-Dobrze, więc my już pojedziemy, a wy odpocznijcie po podróży.- powiedziała Victoria. Kobieta wraz z chłopakiem opuścili dom. A ja z pomocą brata wniosłam swoje rzeczy do pokoju. Rozpakowałam je w ciągu dwóch godzin. Umyta i ubrana w czarne onesie położyłam się na miękkim łóżku, kiedy dostałam sms'a.

Leondre ^^ 'Dobranoc :*'

JA 'Nawzajem, Leo :)'

Odłożyłam urządzenie i zamknęłam oczy. Sen przyszedł od razu, zabierając mnie do krainy, którą kochałam, krainy Morfeusza.



Więc łapać kolejny :*


Be strong, please!  ❤‎Where stories live. Discover now