[13] Chapter Thirteenth (Second Season)

1.5K 142 18


Była zrzędliwa i nigdy nie powściągała języka. Czemu z resztą miałaby się wyrzekać rozkoszy rozgoryczenia?

~ Ladislav Grosman

"Sklep przy głównej ulicy"

Jeżeli interesuje cię co dalej z opowiadaniem - notka pod rozdziałem.

~*~

Deszcz... Kaskady wody, spadające z nieba prosto na zatłoczony - pomimo fatalnej pogody - Berlin. Grube krople obijały się o szyby samochodowe, budynki, drapacze chmur oraz ludzi spieszących się w tę i z powrotem. Widzialność w takich warunkach była znikoma, przez co wszystkie pojazdy n ulicach niemieckiej stolicy znacznie zwolniły.

Cassandra westchnęła ciężko, opierając czoło o zimną, szklaną powierzchnię, oddzielającą ją od chłodnego miasta. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, przymykając lekko oczy. Zaczynała mieć już powoli dość nieustannie padającego deszczu. Chciałaby w końcu ujrzeć chociażby promień światła słonecznego, który zwiastowałby poprawę pogody. Niestety, nic na to nie zapowiadało.

Detektyw Fernandez postanowił odesłać ją na chwilę do jej apartamentu hotelowego, kiedy nieoczekiwanie, z powodu silnego bólu w postrzelonym ramieniu, zasłabła i osunęła się na podłogę. Próbowała się przed tym obronić, starając się wytłumaczyć wszystkim dookoła, że nic się nie stało i była to jedynie chwilowa niedogodność. Jednak nawet ona sama nie uwierzyła w te kłamstwa. Wręcz czuła swoje przemęczenie i ból we wszystkich mięśniach. Przepracowany organizm domagał się natychmiastowego odpoczynku, ale ona nie mogła sobie na niego pozwolić... Nie teraz, kiedy Malik chciał dokonać napaści. Musiała go powstrzymać i uratować tych wszystkich ludzi przed nim; przed tym zwyrodnialcem, który nawet przez sekundę nie zawahałby się do nich strzelić; przed mężczyzną, któremu oddała swoje serce i myśli.

Wzdrygnęła się lekko, słysząc trzask drzwi wejściowych. Była pewna, że zamykała je na klucz, a drugi miał jedynie Samuel, na którego nie chciała teraz patrzeć. Wiedziała, że nie powinna, ale miała mu za złe, że wręcz na siłę wyciągnął ją z byłego pokoju hotelowego Zayna i przytargał tutaj. Uznała za niesprawiedliwy fakt, że on w dalszym ciągu, razem z Ericem mogli badać miejsce zbrodni, które bezpośrednie dotyczyło tak bardzo znienawidzonego przez nią niegdyś gangstera.

Otworzyła powoli oczy, kiedy w dalszym ciągu nie usłyszała głosu przyjaciela. Zmarszczyła lekko brwi. To nie było w jego stylu. Nawet, jeśli wiedział, że jest na niego wściekła nie starał się z nią nie rozmawiać. Wręcz przeciwnie, robił wszystko, żeby „uratować" sytuację.

­

-- Sam nawet się nie wygłupiaj. Po prostu zacznij przepraszać i zakończmy tą szopkę. Już nie jestem zła – mruknęła cicho, naciągając rękawy bluzy na dłonie, od razu zakładając je z powrotem na piersiach.

-- Cześć aniołku – poczuła przyjemny dreszcz wzdłuż kręgosłupa, słysząc za sobą ten głos. – Kiedy ostatni raz przeglądałem się w lustrze nie byłem blondynem, ale jeżeli bardzo chcesz, to mogę się dla ciebie ewentualnie przefarbować. Oczywiście za odpowiednią nagrodą za tak radykalną zmianę – odwróciła się powoli, stając przodem do wnętrza pomieszczenia. W tamtym momencie dziękowała wszystkim świętością za fakt, że miała na sobie długi rękaw. Malikowi na pewno nie umknęłaby gęsia skórka, która w zaledwie kilka sekund pokryła większą część jej ciała. Ale nie mogła tego powstrzymać. Nie, kiedy zobaczyła go, siedzącego w fotelu, w ten charakterystyczny, nonszalancki sposób. Widząc złośliwy uśmiech, który leniwie rozciągnął się na jego twarzy. On wiedział, jak na nią działa i nie zamierzał z tego rezygnować, była pewna. – No co tak patrzysz księżniczko? Chyba nie jesteś zdziwiona. Przecież zmiana koloru z czarnego na tak jasny, jaki ma ten twój policjancik, to dość drastyczna zmiana image'u, podejrzewam nawet, że będą się ze mnie długo śmiać, ale czego się nie robi dla mojej diablicy?

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!