[12] Chapter Twelfth (Second Season)

Zacznij od początku

Spojrzała na Samuela, grzebiącego w swoim telefonie. Była pewna, że gdyby teraz opuściła lokal, to nawet by tego nie zauważył. Pstryknęła mu palcami przed nosem, nachylając się nieznacznie nad stolikiem. Jasnowłosy zamrugał kilkukrotnie, patrząc na nią ze zdziwieniem i niezrozumieniem. Zaśmiała się cicho, kręcąc z dezaprobatą głową.

-- Ile jeszcze zostało nam czasu? - zapytała, z powrotem zajmując swoje miejsce. Samuela popatrzył przez chwilę na swój telefon, jednak tym razem natychmiast popatrzył z powrotem na kobietę, siedzącą na przeciwko.

-- Szczerze powiedziawszy powinniśmy się już zbierać, jeżeli chcemy zdążyć na czas, ale ja nie mam zamiaru wypuścić cię stąd, dopóki nie skończysz śniadania - wskazał głową na kanapkę, w dalszym ciągu spoczywającą przed nią. Westchnęła ciężko, przewracając oczami. Za żadne skarby świata nie chciała kazać czekać detektywowi Fernandezowi na siebie.

Nic nie odpowiadając, dopiła swoja kawę, wstała z krzesła i wzięła kanapkę w dłoń, udając się do wyjścia z lokalu. Sam zostawił kilka euro na blacie i od razu ruszył za nią. Otworzył samochód za pomocą zamka centralnego, żeby wpuścić do środka dziewczynę, a po kilku sekundach sam zajął miejsce kierowcy. Cassandra zjadła szybko resztki śniadania, chcąc mieć je już za sobą. Czasami nie rozumiała, dlaczego Samuelowi tak bardzo zależy na jej jedzeniu. Owszem, dość często zaniedbywała tę kwestię do granic możliwości, ale przecież jeszcze nigdy nic złego z tego powodu jej się nie stało.

-- Wiesz dokładnie, dlaczego wiążą to zabójstwo z Malikiem? - zapytała, chcąc nie dopuścić do ciszy. Była zmęczona, a w chwili spokoju mogłaby usnąć, czego wolała uniknąć.

-- Fernandez nie za wiele mi powiedział, bo za kilka minut mieli start samolotu. Wiem tylko, że pracownicy widzieli go w tym hotelu przez dzień, góra dwa, a kiedy się wyprowadził w jednym ze zwolnionych pokoi znaleźli martwe ciało kobiety. Jako, że Marc przejął całe śledztwo zadzwonili właśnie do niego - wzruszył ramionami, uważnie obserwując drogę. Z nieba lała się lekka mżawka, co nieznacznie utrudniało prowadzenie samochodu.

-- Pewnie nie powiedzieli ci, czy miała czarne włosy - kobieta zmarszczyła brwi, czując dziwne ukłucie w podbrzuszu. Czyżby Malik postanowił pozbyć się swojej dziewczyny? Czy to miało jakikolwiek związek z nią samą, albo z napadem jaki planował? Sam pokręcił głową, skręcając w jedną z węższych uliczek.

Ruch w niej był znacznie mniejszy niż ten, z którym mieli do czynienia jeszcze chwilę wcześniej. Nie można było jednak powiedzieć o niej, że była zaniedbana, wręcz przeciwnie. Wszystkie kosze stały poustawiane pod ścianami bloków, a na chodniku tylko gdzieniegdzie walały się plastikowe, czy szklane butelki po napojach. Tynk na budynkach musiał być niedawno wymieniany, ponieważ do niektórych stały jeszcze przymocowane rusztowania.

Willson, obserwując okolicę, nie zauważyła, że samochód w którym siedziała coraz bardziej zbliżał się do celu podróży. Już w odległości stu metrów dało się dostrzec radiowozy niemieckiej policji. Sygnał jednego z nich wyrwał ciemnowłosą z zamyślenia. Zamrugała szybko oczami, chcąc wrócić do rzeczywistości. Oderwała wzrok od bocznej szyby, od razu siadając prosto i przenosząc go do przodu.

Nie była zdziwiona, kiedy dostrzegła całą masę umundurowanych ludzi, biegających w tę i z powrotem i mieszających się z gośćmi, ciągle przyjmowanych przez hotel. W końcu tak prestiżowy jak Hilton nie mógł pozwolić sobie na jakiekolwiek przestoje czy niedogodności. Jego renoma drastycznie spadłaby wtedy, a właściciel, którego kieszeń na pewno mocno by na tym ucierpiała, wyżyłby się na pracownikach danej placówki.

Cassie wysiadła z samochodu, który Samuel zaparkował prawie pod głównym wejściem. Oboje pokazali swoje odznaki jakiemuś młodemu policjantowi i weszli do środka, uważnie rozglądając się dookoła. Nie musieli długo czekać, aż ktoś postanowi do nich podejść i wytłumaczyć im zaistniałą sytuację.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!