[12] Chapter Twelfth (Second Season)

1.5K 135 14


Powroty rodzą różne złudzenia, wśród nich to, że przeszłość może gdzieś trwać, cudem zachowana na jakiejś zapomnianej wysepce rzeki czasu. To złudzenie nazywamy nostalgią

~ Mariusz Ziomecki

"Mr. Pebble i Gruda

Promienie letniego słońca, które po raz pierwszy od kilku dni zawitało na berlińskim niebie, wpadały przez uchylone okno do hotelowego pokoju Cassandry. Lekki, chłodnawy wiatr poruszał białymi firankami i fioletowymi zasłonkami. Kobieta przekręciła się na plecy, naciągając na głowę białą pościel. Nie chciała jeszcze wstawać. Już dawno tak dobrze nie spała. W końcu nie śnił jej się żaden koszmar i nie musiała kilkukrotnie wstawać w nocy, żeby pójść napić się wody.

Westchnęła cicho, słysząc otwieranie drzwi. Wiedziała, że Samuel nie przyszedłby do niej, gdyby nie chodziło o coś naprawdę ważnego. W końcu sam kilkukrotnie powtarzał, że jeżeli zastanie ją śpiącą, a będzie miał do wyboru spóźnienie się na jakieś spotkanie i pozwolenie jej na odpoczynek, to zawsze wybierze tę drugą opcję. Poczuła jak łóżko ugniata się po lewej stronie, a chwilę później Rossi dotyka ją delikatnie w ramię.

-- Cassie przepraszam - westchnął ciężko. - Wiesz doskonale, że nie chcę tego robić, ale muszę cię obudzić. Fernandez i McColl za jakąś godzinę wylądują wraz z Bergsonem. Podobno w Hiltonie było jakieś zabójstwo i miało ono związek z Malikiem - mruknął, gładząc przyjaciółkę po ręce. Ciemnowłosa odetchnęła głęboko, podnosząc się do pozycji siedzącej. Kołdra zjechała na jej nogi, ukazując zaspaną twarz i rozczochrane włosy. Zmierzyła blondyna sennym spojrzeniem.

-- Pierwszy raz żałuję, że nie dotrzymałeś słowa - westchnęła ciężko, gramoląc się niezgrabnie z łóżka. Chciała jak najszybciej wziąć szybki, chłodny prysznic. Potrzebowała go, żeby przywrócić sie do porządku i zacząć myśleć.

Zamknęła się w łazience, a po kilku minutach, spędzonych na bezsensownym wpatrywaniu się w swoje odbicie, usłyszała trzask drzwi, oznaczający, że Samuel wyszedł z pokoju. Mruknęła kilka przekleństw pod nosem, rozbierając się i wchodząc pod prysznic. Wiedziała, że to będzie długi, pełen wrażeń, dzień...

~*~

Siedzieli we dwójkę przy metalowym stoliku, w jednej z usytuowanych niedaleko hotelu kawiarni i jedli śniadanie. Willson wpatrywała się pustym wzrokiem za okno, rozmyślając nad tym, co powinna zrobić, kiedy przez przypadek zauważy za nim Zayna. Wiedziała, że to niemożliwe. W końcu nie włóczyłby się bez sensu po zatłoczonym Berlinie doskonale wiedząc, że w każdej chwili ktoś może go rozpoznać i złapać. Mimo wszystko nie był głupi, działał inteligentnie i wiedział, jak powinien rozgrywać poszczególne akcje, żeby działy się na jego korzyść. Właśnie tego nienawidziła w nim najbardziej.

Przeniosła znudzone spojrzenie na swój talerz, na którym znajdowała się ledwo napoczęta kanapka z jajkiem. Nie miała ochoty na jedzenie. Zgodziła się na cokolwiek tylko dla świętego spokoju, żeby Sam w końcu przestał gadać o tym, jaka to ona jest nieodpowiedzialna i głoduje, kiedy powinna być na siłach, żeby ścigać Malika, skoro sama tak bardzo tego pragnęła. Kochała go jak brata, ale czasami potrafił być naprawdę denerwujący.

Sięgnęła po ozdobny kubek i upiła z niego łyka gorącej, czarnej kawy. Zamknęła na chwilę oczy, rozkoszując się ciepłem, jakie rozeszło się po jej przełyku. Pomimo, że na niebie widniało słońce, to było ono dość często przysłaniane przez ciężkie chmury, zwiastujące deszcz. Pewnie większość Niemców była przyzwyczajona do takiej pogody, ale ona nie potrafiła tak szybko odzwyczaić się od kalifornijskiego ciepła.

The Queen Wears Black | Zayn Malik FanFictionPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!