Rozdział 25 ❤

1.9K 124 6

David POV

Po powrocie ze szpitala położyłem się i poszedłem spać.

Dzisiaj miała się obudzić, więc spakowałem jakieś jej rzeczy, żeby mogła się przebrać. Nie zwlekając dłużej wstałem i poszedłem pod prysznic. Umyłem się i ubrałem. Z torbą Lucy wyszedłem z hotelu. Po pięciu minutach znalazłem się w szpitalu, gdzie od godziny można było odwiedzać rodzinę. Skierowałem się do sali mojej siostry.

-Hej, księżniczko.- powiedziałem do dziewczyny, która najprawdopodobniej niedawno się obudziła. Nie wiedziałem jak mam zacząć rozmowę.

-Hej, długo spałam?- spytała przecierając oczy.

-Jeden dzień. Muszę Ci coś powiedzieć.- powiedziałem.

Lucy POV

Otworzyłam oczy i od razu uderzyła mnie oślepiająca biel. Zamknęłam je i dopiero po chwili otworzyła, zdając sobie sprawę, że przede mną stoi David.

-Hej, księżniczko.- powiedział, a ja myślałam, że go uduszę. Nienawidziłam tego całego 'księżniczko'. Jednak nie odezwałam się.

-Hej, długo spałam?- powiedziałam i przetarłam zmęczone oczy. Nie czekałam długo na odpowiedź.

-Jeden dzień. Muszę Ci coś powiedzieć.- mówił to tak poważnie, że wystraszyłam się. Obawiałam się, że chodzi o ten wypadek. Ale szczerze nie byłam sobie w stanie przypomnieć co się stało. Pamiętam tylko tłuczące się szkło.

-Później, proszę. Długo tu będę?- spytałam, patrząc mu prosto w oczy.

-Nie wiem, lekarz przyjdzie to się dowiemy. Ale od razu jak wyjdziesz wracamy do domu.- oznajmił, a ja nie mogłam w to uwierzyć. Przecież obiecałam Ronnie, ze się spotkamy.

-Nie chcę wyjeżdżać.- prosiłam, ale nie wierzyłam, że mi się uda.

-Lu, chciałbym, ale widzisz co się stało. Nie chcę, żebyś znów tu siedziała.- odparł, ale nie miałam zamiaru go słuchać. Musiałam się skontaktować z Ro. Wzięłam telefon, który leżał obok, na szafce. Włączyła facebook'a i wyszukałam dziewczynę.

Lucy Campbell 'Hi! :)'

Ronnie Karwowska 'Hi, co tam? :)'

Lucy Campbell 'Nic ciekawego, ale za kilka dni wyjeżdżam :('

Ronnie Karwowska 'Jak to? Przecież miałaś dopiero za tydzień :('

Lucy Campbell 'Wiem. Sama dowiedziałam się przed chwilą od brata.'

Ronnie Karwowska 'Coś się stało, że tak szybko? :('

Lucy Campbell 'Um... tak :('

Ronnie Karwowska 'Możemy się spotkać? Porozmawiać?'

Lucy Campbell 'Idk, jestem w szpitalu :('

Ronnie Karwowska 'Jezu, co się stało?'

Lucy Campbell 'Drobny wypadek :)'

Ronnie Karwowska 'Mogę Cię odwiedzić?'

Lucy Campbell 'Chcesz do mnie przyjść?'

Ronnie Karwowska 'Tak, poznałyśmy się niedawno, ale jesteśmy bambino, rodziną :)'

Lucy Campbell 'W takim razie napiszę Ci jaki szpital jak się dowiem :)'

Ronnie Karwowska 'OK, a jeśli mogę spytać. Co to za "mały wypadek"?

Lucy Campbell 'Idk. Wiem tyle, że mam szwy na głowie i będzie blizna na czole :/'

Ronnie Karwowska 'Uuu, ale ważne, że już dobrze. A poza tym ten wypadek nie był taki mały skoro szycie było potrzebne :)'

Lucy Campbell 'Może, ale nie chcę już o tym rozmawiać.'

Ronnie Karwowska 'Dobrze. Przeprazam Cię, ale mama mnie woła. Do zobaczenia. Napisz adres szpitala xx'

Lucy Campbell 'Pa xx'

Po rozmowie z Ronnie poczułam się lepiej, bo wiedziałam, ze uda mi się jeszcze ją spotkać. Myślałam nad tym 'małym wypadkiem' kiedy podszedł do mnie mój brat.

-Możemy porozmawiać?- spytał, ale tym razem przerwało nam otwieranie drzwi. Odwróciłam się w ich stronę i ujrzałam... Charliego? Ale skąd on tutaj? I po co? SKąd w ogóle wie, że tu jestem?- Ty jesteś?- powiedział David w stronę chłopaka, jednocześnie wstając z krzesła.

-Charlie, przyjaciel Leo.- odparł.- Przyszedłem na chwilę, mogę? 

-Umm, tak. W takim razie Luśka później pogadamy.- odparł mój brat i wyszedł. Zostawił mnie, nawet nie pytając o to kim jest Leo. Znali się?

-Więc Lucy... Przyszedłem, ale nie mów nic Leo. On nie wie, że tu jestem.

-Stop... Ska wy wszyscy wiecie?

-Bo widzisz... Jak spałaś Leo do ciebie pisał, ale zamiast ciebie odpisał twój brat. Powiedział mu, że tu leżysz. Ja dowiedziałem się od tego pacana i chciałem Cię odwiedzić.- powiedział, a ja siedziałam z otwartą buzią. Coż byłam zaskoczona tym, że moi idole się o mnie... martwią? Że ktokolwiek się o mnie martwi. 

-I nie ma pod tym żadnej pułapki?- spytałam z niedowierzaniem.

-Nie. Jesteś bambino, więc, ponieważ Cię znam chciałem sprawdzić jak się czujesz.- rzekł i uśmiechnął się, ukazując przy tym dołeczki. Odwzajemniłam uśmiech.

-A Leo? Mówił coś?- idk po co zadałam to pytanie. Odniosłam wrażenie, że chciałabym się z nim zobaczyć, ale zaprzeczało to mojej decyzji odnośnie urwania kontaktu. Nie, ja chciałam się z nim zobaczyć.

-Martwi się i...- w tej chwili do sali wparował...



Wzięłam się za pisanie i jakoś wyszło. Mam nadzieję, że nie jest za krótki, bo staram się jakoś w miarę długie je pisać :)

P.S.: Hahhaha, kocham moją siostrę, która zaproponowała mi, żebym w razie braku weny zajrzała na 'anonimowe wyznania', gdzie znajdę inspiracje. KC, głupi głupku :D ❤


Be strong, please!  ❤‎Where stories live. Discover now