PROLOG

4.7K 204 10

Na zewnątrz od dawna szaleje burza, wiatr wyje nieprzerwanie, a okna trzaskają niemiłosiernie. Pogrążony w mroku nocy pokój co chwilę rozświetlają kolejne błyskawice. Jak idiota wiercę się w łóżku, wytrwale próbując znaleźć wygodną pozycję do snu. Daremnie. Nie zmrużyłem nawet oka. Poirytowany pocieram kark, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że moja bezsenność nie wynika z trwającej nad Chicago nawałnicy.

Ludzie zazwyczaj nie potrafią zasnąć z wielu powodów. Dręczą ich wyrzuty sumienia, powolnie trawiące ich dusze, z uporem planują następne dni, pragnąc, aby te wypadły jak najlepiej. Snują marzenia, modlą się i knują, analizują to, co spotkało ich w ciągu minionej doby. Ze mną natomiast jest nieco inaczej. Nie mogę spać przez miłość.

Broń Boże, nie zrozumcie mnie teraz źle. Gdyby moim problemem był niefortunny romans, ciąża mojej kochanki i kłótnie z żoną – zniósłbym to wszystko. Zagryzłbym wargi, zaparłbym się w sobie i szedłbym do przodu tak długo, aż nie znalazłbym wyjścia z kłopotliwej sytuacji. Zawsze starałem się być jak najbardziej zaradny. Poza tym jestem zdania, że dla każdego choć trochę szanującego się trzydziestopięcioletniego mężczyzny żadna z tych spraw nie powinna stanowić większego wyzwania. Jednakże jest coś innego, co wywróciło mój świat do góry nogami.

Choć na dworze deszcz z impetem bębni w szyby, moje myśli po raz kolejny zaczynają zmierzać w innym kierunku. Zamykam oczy, szorstkimi dłońmi przecieram powieki, a potem wzdycham z rezygnacją i wstaję z łóżka. Wychodzę po cichu z sypialni i rzucam przelotne spojrzenie na salon, który właśnie rozjaśnia następny błysk. Ostrożnie przechodzę nad śpiącym psem kierując się w stronę swojego gabinetu. Skurczybyk – myślę – zasnął i nawet to świństwo go nie obudzi. Nachmurzony otwieram drzwi.

Moje życie w zasadzie wcale nie jest złe. Mam wszystko, czego mógłby chcieć facet po trzydziestce – przynajmniej pod względem materialnym. Dobra praca, porządny samochód, własne m4, oszczędności na koncie. Brzmi w porządku, prawda?

Tak, wydaje się być OK. I w istocie, jest. Jak już wspomniałem – to nie problemy finansowe spędzają mi sen z powiek ani nie burza. Kiedyś nazywałem się Harry Styles. Miałem udane życie towarzyskie, szczęśliwą rodzinę, było mi po prostu dobrze. To miłość mnie pogrążyła. Bo wiecie, w naszym świecie istnieją różne rodzaje tego przeklętego uczucia: piękne i ulotne, krótkie i intensywne, długie i nieskończone, oraz te niespełnione. Jedne wymagają od zakochanych wyłącznie łez i wyrzeczeń, inne zaś przynoszą ulgę i uśmiech. Chcecie wiedzieć jak to było w moim przypadku? Skoro wiodłem idealne życie, a zostałem złamany przez uczucie? Otóż już wam odpowiadam. Każda rodzina ma swoje sekrety - mniejsze lub większe, jednakże ma. Moja także je miała.

Widzicie, problem leży w tym, że tajemnica mojej rodziny różniła się od tych, skrywanych w innych domach. Była prosta, ale bardzo istotna: zakochałem się w swojej biologicznej siostrze.

Spałem ze swoją siostrą | H.S.Przeczytaj tę opowieść za DARMO!