Miłość Zabija

73 6 4

 GATUNEK: ROMANS, NIESZCZĘŚLIWA MIŁOŚĆ


Stała przed domem, opierając plecy o drewnianą kolumnę, z całej siły walcząc z napływającymi łzami. Nawet nie słyszała, kiedy drzwi za nią otworzyły się i stanął w nich jej brat. Przez chwilę przyglądał się dziewczynie ubraną jedynie w rozpiętą kurtkę, obejmującą się ciasno ramionami i znów poczuł to dziwne uczucie, mieszankę smutku, który aż bił od tej kruchej postaci i swojej własnej nienawiści, skierowanej do tego, który ją tak skrzywdził.

Zamknął za sobą drzwi i z rękami w kieszeniach stanął obok niej, opierając się o drugi filar. Przez chwilę zdawało mu się, że go nie zauważyła, wpatrywała się tępo w przestrzeń, broda drżała jej lekko.

– Jak się trzymasz?– zapytał w końcu

– Nie trzymam się wcale.

Na kilka chwil zapadła zupełna cisza, dziewczyna już nawet nie starała się dźwignąć z dna rozpaczy, nie czuła się jak żywy człowiek, raczej jak drewniana kukła.

– Wiesz co sobie obiecałam, kiedy go poznałam?– zaczęła cicho, po raz kolejny rozdrapując własne rany, on zaś był gotów wysłuchać wszystkiego, byle tylko nie była taka apatyczna.

– Co?

– Że tego nie spieprzę– powoli wciągnęła powietrze i mocno zagryzła wargi, jej broda trzęsła się coraz bardziej, mimo to z jakiś masochistycznych powodów nie mogła przestać mówić. – I może to głupie... albo trochę śmieszne, ale dalej łudzę się, że coś z tego wyjdzie.

Nie wiedział co ma na to odpowiedzieć. Kilka razy otwierał usta i znowu je zamykał, zdając sobie sprawę, że musi z nią postępować bardzo delikatnie.

– Wiem że pomimo tego, jak krótko się znaliście był ci bardzo bliski...

– Nie widziałam poza nim świata!– niespodziewanie wybuchła płaczem, po jej policzkach potoczyły się ogromne łzy, ale kiedy brat uczynił ruch, jakby chciał się do niej przysunąć, pokręciła tylko głową – Zresztą... dalej go nie widzę– czarnym rękawem otarła sobie oczy i znów zapatrzyła się w przestrzeń.

– On był moim ideałem, i wiesz co jest najgorsze?

– Hm?

– Że jest nim dalej.

– To przejdzie, obiecuję– powiedział delikatnie, a ona, ku jego zdziwieniu pokiwała głową. Wolał, kiedy się z nim kłóciła.

– Ten ból jest...– pokręciła głową, jakby nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa. Bez słowa, ignorując protesty wyciągnął dłoń i położył jej na ramieniu.

– Chciałbym móc wziąć go na siebie, mógłbym czuć podwójnie, żebyś ty nie czuła wcale– mówił poważnie. To nie były czcze słowa. Uśmiechnęła się przez łzy i po raz pierwszy na niego spojrzała.

– Chyba powinnam się tego spodziewać. Zawsze tak jest. Zawsze im bardziej się staram, tym prędzej coś się pieprzy. Pieprzone zawsze!– oddychała szybko, po jej policzkach znów toczyły się łzy.

– To się zmieni...– dobijała go świadomość, że nie był w stanie jej pocieszyć. – Masz mnie. A ja zawsze będę cię kochał, siostrzyczko– wyciągnął nogę i butem namalował na śniegu przed nimi serce, mając nadzieję, że taki dziecinny gest wywoła na jej twarzy chociaż cień uśmiechu – Popatrz, to serce jest dla ciebie– Popatrzyła na serce i na moment zdawało mu się, że ma zamiar się uśmiechnąć, ale słowa, które wypowiedziała, zmroziły mu krew w żyłach.

– Może to będzie jeszcze całe, bo moje jest już w kawałkach.

Znów zapadła długa, wszechobecna cisza, nie wiedział co ma jej powiedzieć... ona naprawdę go kochała, przemknęło mu przez głowę, myśl, że ktokolwiek jest w stanie tak zranić jego twardą siostrę, była zbyt surrealistyczna, by mógł uwierzyć.

– Nie chcę zachowywać się jak dziewczynka ze złamanym sercem... nie chcę... – zaczęła po jakimś czasie, kręcąc głową – Ale...– głos jej się załamał.

– Ciii... wiem– przerwał jej – Jak to się stało?– sądził, że jeśli to z siebie wyrzuci, poczuje się lepiej. Dziewczyna pociągnęła nosem i zaczęła opowiadać.

– Napisał mi sms-a. –Chłopak stanął jak wryty.

– Co?– rzucił ostro, nienawidząc tego gnojka jeszcze bardziej.

– To całkiem zabawne. Akurat dziś miałam się zapytać, czy mu zależy. Ale mnie wyprzedził.

– Co za idiota!– wysyczał i zabrał dłoń z ramienia siostry. Oboje wiedzieli na czym polegał jej problem: uzależniła się od niego zdecydowanie za szybko, za mocno... ale to nie daje mu prawa traktować jej w ten sposób!

– Często oglądaliśmy horrory– powiedziała nagle dziewczyna, zupełnie od czapy, przez całą rozmowę znajdowała się w świecie własnych wspomnień.– Normalnie umarłabym ze strachu, ale przy nim się nie bałam... teraz mam horror na żywo, dzisiaj, teraz, tutaj... nie ma go, a ja boję się jak cholera!– ciaśniej opatuliła się ramionami, on zaś stracił nadzieję, że zdoła ją pocieszyć – Nie wiem co ze sobą zrobić...– przeniosła na niego smutny wzrok.

– Będzie dobrze– tylko tyle umiał jej powiedzieć.

– Miłość jest jak choroba... Czuję ból w żołądku, dziwnie mi bije serce... boli mnie głowa, jakby zawalił mi się na nią cały świat.

– Znam to uczucie.

– Ja mam dzisiaj tego dużo więcej...– akurat w to był w stanie uwierzyć.

– Chodź do domu. Zmarzniesz.

– Ale ja nie czuję zimna. Tylko ten mocny ból od środka.

Moje HistorieWhere stories live. Discover now