Rozdział 22 ❤

1.9K 134 4

Gdyby nie nachalnie rzucające się na twarz promienie słońca, dziewczyna pewnie spałaby jeszcze długo. Ale ne mogła, ponieważ dzisiaj był dzień, w którym po raz drugi miała usłyszeć TE dwa głosy. Z uśmiechem na twarzy podniosła się z łóżka. Była dziesiąta, więc miała około dwóch godzin, aby naszykować się i dotrzeć na miejsce. Chciała być wcześniej, żeby dostać się jak najbliżej sceny. 

Weszła do małej łazienki, gdzie wzięła prysznic i umyła, po czym osuszyła włosy. Delikatnie pokręcone opadały na ramiona. Zawinięta ręcznikiem podeszła do walizki wyciągając z niej czarne rurki, białą koszulkę, którą wkasała w spodnie i czarną koszulę przewiązaną w pasie. Pomalowała się i spojrzała na telefon. Miała jeszcze godzinę, więc nie pozostało jej nic innego jak czekać. 

Włączyła tt, na którym miała kilka wiadomości prywatnych. Oczy przybrały kształt pięciozłowtówek, kiedy zobaczyła nadawcę.

charls_charliele 'Hej, wiem, że się nie znamy, ale chciałem spytać o jedną rzecz, która nie daje mi spokoju.'

charls_charliele 'Dlaczego nie pozwolisz na to, aby Leo Ci pomógł? Jestem jego przyajcielem i mówi mi o problemach i tym co go nurtuje.'

charls_charliele 'Wspomniał o tobie i o tym jak bardzo żałuje, że nie jest na twoim miejscu. Wiem, że znasz jego historię. Proszę, porozmawiaj z nim i wytłumacz mu. A przede wszystkim powiedz komuś z rodziny.'

Lucy143 'Hi, wiem, że jesteście przyjaciółmi. Ale zrozum, że to nie jest łatwe.'

Lucy143 'Tym bardziej kiedy takie osoby już skrzywdziły kogoś Ci bliskiego za twoje nieodpowiednie słowa.'

Lucy143 'Przeproś go ode mnie, niech nie martwi się mną i żyje dalej, a ja kiedys sobie z tym poradzę.'

Wysłała wiadomość i rozpłakała się. Rozmowa z nim była jedną z rzeczy, które potrzebowała, ale nie mogła mu zawracać głowy. Teraz mieli trasę, a ona za tydzień z hakiem wracam do domu. Więc po co wracać do znajomości skoro może sie okazać krucha i nie przetrwać kilometrów? Po co zaczynać i cierpieć? To wszystko było zbyt pokręcone. Podniosła się z łóżka i z workiem i wiankiem na głowie wyszła z pokoju, zamykjąc go.

-David, jedziemy? Chyba, że mogę iść sama?- powiedziała stając przed bratem, ten był już ubrany i wyszliśmy.

-Zawiozę Cię i później przyjadę.- powiedział i weszli do wynajmowanego przez chłopaka samochodu. Po paru minutach byli na miejscu koncertu.- Trzymaj bilety, pa.- podał dwa skrawki papieru i odjechał. Spojrzała na nie i nie mogłam uwierzyć M&G. Ach tak, on o niczym nie wiedział. Poszła do kolejki przed drzwiami z napisem 'Meet&Great!'. Przed nią stała uśmiechnięta dziewczyna w wianku takim samym jak jej, odwóciła się.

-Hi, LUCY?- krzyknęła i prrzytuliła ją mocno.

-Tak, to ja.- teraz ją poznała, Ronnie. Również ja przytuliła i zaczęły rozmawiać.

-Więc skąd jesteś?

-Um, z Walii, Swansea.- powiedziała.- A ty mieszkasz tutaj?- spytała na co dziewczyna pokiwała głową. A po chwili zwróciła wzrok na bransoletki.

-Jakie śliczne, mogę zobaczyć?- nie wiedziała co powiedzieć, ale dziewczyna zdążyła chwycić rękę i przesuwać ozdoby, delikatnie przejeżdżając po bliznach.- Czemu?- zadała pytanie, dalej bawiąc się sznureczkami i koralikami.

-Nie ważne.- szepnęła smutno dziewczyna, jednocześnie zabierając rękę.

-Przepraszam. Ale proszę, obiecaj, że nie urwiemy kontaktu.- powiedziała Ronnie i spojrzała koleżance w oczy.

-OK, ale nigdy nie pytaj dlaczego. Może kiedy Ci powiem, OK?

-OK.- odparła po czym przytuliła ją.- Wiesz? Polubiłam Cię, nie jesteś taka jak inni, którzy dopasowywują się do otoczenia.- odparła i uśmiechnęła się. Ronnie była inna, nie wiedziała o jej problemach i to sprawiło, że Lucy chciała zaufać. Wiedziała, że nie ma po co doszukiwać się spisku, bo widziała Ro i widziała prawdę. 

-Wchodź.- usłyszały głos ochroniarza, który zwracał się do Ronnie, dziewczyna weszła na spotkanie z idolami, a zaraz po niej Lu. Której z nerwów zaczęły trząść się ręce, ale nie mogła dać po sobie poznać, że się boi. Weszła do pomieszczenia i spojrzała na dwie uśmiechnięte od ucha do ucha postacie. Wolnym krokiem podeszła i przytuliła ich.

-Przyszłaś.- usłyszała szept Charliego nad uchem.

-Nie, nie porozmawiam z nim. Innym razem.- odparła, równie cicho i podeszła do bruneta. 

-Lu...

-Tak, też was kocham...- odparła, ponieważ ochroniarz kazał opuścić miejsce. Weszła na dużą halę i odszukała wzrokiem Ro, która stała oparta o barierki. Narazie było mało osób, ale już za niedługo będzie ich o wiele więcej. 

-Jeejku...- szepnęła dziewczyna podchodząc do koleżanki.

***

-Już niedługo...- powiedziały jednocześnie i zachichotały.

***

-A teraz przed państwem... Bars and Melodyy...- po tych słowach dało się słyszeć piski, które przerwała melodia 'Shining star'. To był ten moment, w którym miała rzucić wianki. Podała jeden Ronnie i wyciągnęły dłonie z ozdobami w stronę sceny. Miała nadzieję, że zauważą je, ale nie. 

-Musimy je rzucić!- krzyknęła do Ro, i na trzy, cztery zamachnęły się. Udało się, podnieśli je i założyli. Lucy od razu wyciągnęła telefon i zrobiła zdjęcia. Chwilę nagrywała i schowała urządzenie. Słuchała uważnie, a łzy szczęścia spływały po jej policzkach. I tak spędziła całe dwie godziny, wpatrując się w dwie mega osóbki, które mimo, że nie wiedziały znaczyły dla niej więcej niż ktokolwiek inny.

Jeejka, oto i on... kolejny rozdział xx

Nie wiem jak jest na takich koncertach, więc... No moja wyobraźnia tak to wymyśliła ❤

Miłej niedzieli xx


Be strong, please!  ❤‎Where stories live. Discover now