31. Cała lista gróźb

16.7K 1.5K 716


— Co ON tu robi? — zapytał Keith z oburzeniem, po czym dodał już pod nosem — czuję, jakbym się powtarzał.

Erin Laneford westchnęła ciężko i przeniosła wzrok z Mulata na lidera Wampirów. Następnie westchnęła ciężko po raz kolejny, dla lepszego efektu.

— Castalaw — zaczęła, kładąc nacisk na nazwisko Michaela, którego używała tylko i wyłącznie ze względu na przyjaciół — ma klucze do piwnicy.

— cASStalaw — kaszlnął Keith cicho, nachylając się do Lucasa, po czym odchrząknął kilka razy dla niepoznaki.

Michael, tak samo jak cała reszta zgromadzonych przyjaciół, oczywiście to usłyszał. Z resztą, Mulat pewnie po trochu na to właśnie liczył. Niebieskie oczy pociemniały nagle, a na twarzy pojawił się wyraz nie lodowatej złości, ale gorącej furii. Erin wyłapała to sekundę przed katastrofą.

— Odpuść — zwróciła się do niego natychmiast, automatycznie unosząc dłoń i opierając ją na jego klatce piersiowej, jakby bała się, że dosłownie rzuci się do przodu na Wilkołaka. Choć w jej spojrzeniu widać było prośbę, głos miała zdecydowany. Za drugim razem wręcz ostry — odpuść, mówię poważnie.

Michael chwilę jeszcze zaciskał mocno usta, aż wreszcie prychnął i odwrócił dumnie wzrok. Lucas tez prychnął, patrząc na blondyna z politowaniem.

— Dlaczego my tu w ogóle jesteśmy — westchnęła Tatiana z niesmakiem, jak zawsze zachowując ponury wyraz twarzy. Tego wieczoru towarzyszył jej Dale i był to pierwszy raz od długiego czasu, kiedy zatrzymał się na dłużej w towarzystwie paczki przyjaciół.

— Bo Wampir twierdzi, że w piwnicach naszej szkoły są klatki na Wilkołaki — odpowiedział jej zgryźliwie Lucas, choć pytanie było retoryczne. — Oczywiście, że tylko jego kochana rodzinka o tym wie i oczywiście, że dupek ma klucz.

Wilkołak, zazwyczaj odprężony, był wyraźnie zirytowany obecnością Michaela, który nagle wcisnął się do ich paczki. Dlatego też mówił o Castalawie, jakby ten wcale nie stał obok i nie trzeba było mieć przenikliwego wzroku Dale'a, by odgadnąć, że nic dobrego z tego nie wyniknie.

— Poważnie, Aleo, czy on musi się z nami wszędzie szlajać — tym razem Lucas zwrócił się już bezpośrednio do Erin, patrząc na nią wyczekująco. Wręcz z cieniem pretensji.

Była niedziela wieczór, stali na parterze internatu, zgromadzeni w ciemnym zaułku pod schodami. Drzwi znajdujące się przed nimi, które wszyscy brali za kolejne wejście do części przeznaczonej dla personelu, okazały się wejściem do piwnicy. Wszystko miało pójść gładko, ale oczywiście, zamieniło się w jeden wielki pojedynek i Erin zaczynała mieć dość. W cieniu rzucanym przez schody nie widziała dokładnie twarzy Lucasa, ale mogła wyczuć jego niezadowolenie. Z resztą reszta jej znajomych reagowała podobnie. Nawet Tatiana, która, jak się okazało, nie znosiła Michaela i nie ufała mu na tyle, by przywlec na ich podziemną wycieczkę Dale'a.

Choć było w tym bardzo dużo rozsądku, Erin i tak czuła się dotknięta.

— Posłuchajcie, to nie był mój pomysł. To Keith chciał bawić się w detektywa, ale chyba wszyscy możemy się zgodzić, że faktycznie coś ostatnio jest nie tak. Michael — tym razem zapomniała zamienić zwrotu na „Castalaw" — nam wczoraj powiedział, że ma klucze do piwnicy. Znikają uczniowie, a my możemy bez trudu sprawdzić jedno, bardzo podejrzane miejsce, w którym mogą się znajdować. Czy naprawdę musicie robić z tego taki problem?

— Jedyny problem polega na tym, że ktoś tu za głośno szczeka — syknął Michael. Keith zachłysnął się powietrzem, w oburzeniu. Nawet Dale zmrużył nieco oczy, choć jego wyraz twarzy pozostał beznamiętny. Za to jedna ręka Łowcy powędrowała bez większego powodu na ramię Tatiany, która po chwili z równie stoickim spokojem stanowczo ją zrzuciła. Od kiedy stali po tymi przeklętymi drzwiami para wykonała ten sam manewr już przynajmniej cztery razy i Erin zaczynała się zastanawiać, czy nie rozmawiają przypadkiem telepatycznie, biorąc pod uwagę, że ani Dale, ani Tatiana ani na chwilę nie porzucili swoich poważnych min i nie spojrzeli sobie w oczy. Śledzili za to z uwagą warczących na siebie chłopaków, pozostawiając cały bałagan w rękach Erin. Niech ich cholera.

MallaroyPrzeczytaj tę opowieść za DARMO!