Rozdział 25

4 0 0
                                                  

Matthew i Aaron przekroczyli próg. Stawali ostrożnie kroki nie chcąc wywołać choćby najcichszego dźwięku. Matt rozglądał się badawczo starając się dostrzec jakiekolwiek oznaki obecności obcego. Same otwarte drzwi były niepokojące, ale pomimo wszelkiej pewności nie mogli przecież założyć, że się nie mylą. Aaron rozglądał się za to bardzo gorączkowo. Jego oczy przeskakiwały od jednego punktu do drugiego. Matt mógł tylko się domyślać co czuje jego kompan, przecież jego rodzina była zagrożona, rodzina którą chciał bronić nawet za cenę własnego życia.

Nie było nic, żadnego śladu, nawet najmniejszego. Wszystko wyglądało tak jak zostawili. Kilka palących się świec, niewielki ogień płonący w piecu. Żadne z nielicznych mebli nie były przewrócone czy przesunięte. Nie było żadnych śladów stóp, żadnej grudki ziemi, żadnej, choćby najmniejszej plamy błota.

Matt raz jeszcze pomyślał, że zaistniała sytuacja mogła być pomyłką. Szybko jednak odrzucił ten pomysł. Musiałby to być bardzo nietypowy zbieg okoliczności, że akurat gdy byli zajęci walką drzwi stanęły otworem. Nie mógł to być przeciąg – inaczej drzwi otworzyłyby się gwałtownie, może uderzyłyby o ścinę budynku. Usłyszeliby też zapewne jakieś skrzypnięcie i świst wiatru. Matthew był zbyt wyczulony na takie niuanse by mógł je zignorować nawet w ferworze walki. Nie mogła też otworzyć ich Lara lub Richard, to po prostu nie miałoby sensu zwłaszcza, że Lara widziała co nadciąga.

Jedynym wyjaśnieniem było to, że mają do czynienia z profesjonalistą. Matt poczuł jak podświadomie napina wszystkie mięśnie i na próżno starał się je rozluźnić. Mieli do czynienia z przeciwnikiem cichym, który potrafił poruszać się tak by nie pozostawiać śladów. Musiał być bardzo niebezpieczny. Zastanawiającym mogło się wydawać, że zostawił otwarte drzwi, ale mógł przecież założyć, że piątka jego kamratów poradzi sobie z dwoma mężczyznami. Nie mógł mieć rzecz jasna pojęcia z jak uzdolnionymi ludźmi mieli się mierzyć jego towarzysze zbrodni więc założył zapewne, że zginą w walce. Nie chciał jednak ich alarmować lub pozostawiać śladów by może jacyś bliscy je zobaczyli i wszczęli pościg.

Aaron rozglądając się gorączkowo zobaczył, że jednak nie wszystko było tak jak w teorii powinno. Drzwi do pokoju przygotowanego dla Matta stały otworem. Prawdziwa trwoga ogarnęła go dopiero gry zobaczył otwarte na oścież drzwi pokoju Richarda, a zaraz potem sypialni jego i Lary. Od razu zrozumiał co się wydarzyło, zobaczył to w myślach.

Krew się w nim zagotowała. Jego twarz wykrzywił wściekły grymas. Nie dbając już o ostrożność, nie myśląc już o elemencie zaskoczenia ruszył pospiesznie ku swej sypialni. Matt zaskoczony takim zrywem dopiero po chwili dostrzegł pootwierane drzwi i pojął co się stało. Ruszył za Aaronem współczując mu i modląc się żarliwie w myślach. Nie wyznawał właściwie żadnego bóstwa, a jego modlitwą były tylko w kółko powtarzane prośby by się mylił. Wiedział jednak, że to na nic, wiedział jaka jest prawda.

Gdy wkroczyli do niewielkiej, skromnie umeblowanej sypialni zobaczyli go. Był wysokim, barczystym mężczyzną około trzydziestki. Miał krótkie, nierówno przycięte czarne włosy, które tu i ówdzie przyprószyła siwizna. Kwadratową szczękę miał gładko wygoloną. Od lewego oka przez cały policzek aż do połowy gardła ciągnęła się gruba, blada blizna. Liczne acz płytkie zmarszczki znaczyły jego twarz. Ubrany był podobnie do swych towarzysz, który byli przynętą, jednak w odróżnieniu od nich miał na sobie również kolczugę z odrzuconym do tyłu kapturem. Stał obok łóżka, a tuż przed nim, przyciśnięta do jego szerokiej klatki piersiowej stała Lara. Twarz miała zalaną łzami, włosy potargane. Szlochała. Po jej gardle spod przyciśniętego ostrza sztyletu spływała cieniutka stróżka krwi. Jej usta drżały w żałosnym lamencie. Po lewej łotra stał Richard. Cały się trząsł. Widać było, że walczy ze sobą by nie rzucić się do ucieczki. Był tylko mały przestraszonym dzieckiem. Nie rozumiał tego co się działo, ale wiedział, że ta solidnie wyglądająca, drewniana pałka, którą obcy trzymał tuż przy jego głowie mogła do skrzywdzić.

Ścieżka potępionych - ZAWIESZONEPrzystań dla opowiadań. Odkryj teraz